Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Sejmowa awantura o Marsz Niepodległości

Autor: pt, bf
Dodano: 07-11-2018 19:22 | Aktualizacja: 07-11-2018 22:56

Po tym, jak na salę obradującego Sejmu dotarła wiadomość, że Hanna Gronkiewicz-Waltz zakazała organizacji Marszu Niepodległości doszło do gorącej wymiany zdań między posłami.

Hanna Gronkiewicz-Waltz ogłosiła w środowe popołudnie, że zakazuje  Marszu Niepodległości, który miał się odbyć 11 listopada w stolicy.

Prezydent Warszawa powiedziała: - Warszawa dość już się wycierpiała przez agresywny nacjonalizm.

- Dwukrotnie pisałam do ministra Ziobry w sprawie delegalizacji ONR, a wiemy, że przewodniczący marszu to osoba, która pełni funkcję w pruszkowskim ONR. Uważam, że nie tak powinno wyglądać 100-lecie odzyskania niepodległości - wyjaśniała.

Prezydent dodała także, że do dzisiaj nie sporządzono aktu oskarżenia, dotyczącego Marszu Niepodległości z ubiegłego roku.

- Chociaż prokuratura dysponuje opinią biegłego o promowaniu zakazanych ideologii na marszu. 

Prezydent stolicy powołała się także na rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą wzrostu liczby "neofaszystowskich aktów przemocy w Europie".

- Rezolucja ta wzywa państwa członkowskie do podjęcia kroków przeciwko mowie nienawiści i przemocy – powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Dzień wcześniej organizacji marszu we Wrocławiu zakazał prezydent Rafał Dutkiewicz.

Informacja o decyzji prezydent Warszawy dotarła do Sejmu, który przerwał z tego powodu obrady nad wprowadzeniem 12 listopada dnia wolnego.

Poseł Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego, powiedział: - Wbrew zakusom euroliberałów w Polsce 100 lat po odzyskaniu niepodległości trzeba walczyć o podstawowe prawa obywatelskie. To jest liberalny zamordyzm.

Stanowczo przeciwko decyzji Gronkiewic-Waltz wypowiedział się Adam Andruszkiewicz, który mówił: - Wam zależy na tym, żeby 11 listopada była wielka zadyma w Warszawie. Jeśli chcecie, żeby wszyscy mieli prawo do zgromadzeń, to namówcie swoją koleżankę.

Poseł Marek Jakubiak stwierdził, że „stolica nie należy do pani Gronkiewicz-Waltz”.

-  Zbóje jedne, marnujecie nasze państwo na oczach świata. To wy tę iskrę dołożycie do niepokoi – mówił poseł Kukiz’15.

Poseł PO, Jacek Protasiewicz mówił o "niebezpiecznym, rasistowskim marszu w Warszawie", na co poseł Dominik Tarczyński ripostował: - Ten idiota obraził Polaków mówiąc, że są rasistami. Mówił, że dumni Polacy, którzy będą szli w marszu, są rasistami. Wnioskuję o ukaranie tego idioty.

Wypowiedź Tarczyńskiego, przerwał marszałek Marek Kuchciński wyłączył posłowi PiS mikrofon.

Decyzja prezydent stolicy wywołała także gorącą dyskusję poza parlamentem:

Krzysztof Bosak lider narodowców, zapewnił, że marsz narodowców "i tak przejdzie". - Jeśli jest taka możliwość, to od decyzji Hanny Gronkiewicz-Waltz odwołamy się także do sądu. Ale niezależnie od tego, co się stanie, marsz odbędzie się zgodnie z planem – powiedział w rozmowie z Onet.pl.

Będzie odwołanie od decyzji prezydent

- Nasi prawnicy przygotowują odwołanie od decyzji wydanej przez Hannie Gronkiewicz-Waltz - powiedział z kolei portalowi Parlamentarny.pl Robert Bąkiewicz ze Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

- Nie ma podstaw prawnych, żeby ten marsz się nie odbył - dodał.

Z kolei Witold Tumanowicz powiedział, ze marsz się odbędzie bez względu na to, jaka będzie decyzja sądu i będzie miał formę spontanicznego zgromadzenia. Przypomniał również, że w 2013 roku była podobna sytuacja i decyzja prezydent Warszawy została uchylona przez sąd.

- Zapraszamy na marsz, który dzięki temu zamieszaniu będzie miał frekwencyjny rekord - liczy Tumanowicz.

Jego zdaniem decyzja prezydent Warszawy „jest przekroczeniem uprawnień" i liczy, że sąd przychyli się do argumentacji stowarzyszenia i zezwoli na marsz.

- Uzasadnienie decyzji prezydent jest bardzo słabe - stwierdził.

Przedstawiciele Marszu Niepodległości zapewnili również, że w trakcie marszu będzie pilnowane przestrzeganie prawa. Przykładowo, przed marszem ludzie ze stowarzyszenia, w tym prawnicy będą sprawdzać treść haseł na transparentach.

Witold Tumanowicz zdradził też, że w środę odbyło się spotkanie organizatorów z policją na temat zapewnienia bezpieczeństwa w trakcie marszu. - Przedstawiciel miasta wyszedł po 10 minutach - powiedział Tumanowicz.

Witold Tumanowicz zaapelował do prezydenta Andrzeja Dudy, żeby z wszelkimi decyzjami poczekał na decyzję sądu. Robert Bąkiewicz także zwrócił się z apelem do prezydenta, by ten uszanował odwołanie do sądu. Obaj zgodnie powiedzieli, że przy obecnym rozwoju wydarzeń, bez względu na to, jaka będzie decyzja sądu, to marsz się odbędzie.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019