Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Afera KNF ma doprowadzić do dymisji w rządzie. Beata Szydło straci pracę?

Autor: Gabriel Paździor
Dodano: 20-11-2018 08:10 | Aktualizacja: 20-11-2018 08:16

Prasa spekuluje, że nagranie, które zaczęło aferę KNF, nie skończy się tylko dymisją szefa nadzoru finansowego. Urząd ma stracić Beata Szydło i kilku ministrów.

- Afera KNF może oznaczać przyspieszenie rekonstrukcji rządu - można przeczytać na stronach "Faktu" 20 listopada. Gazeta jest przekonana, że teki straci sześciu ministrów. Rekonstrukcja ma nie minąć wicepremier ds. społecznych Beaty Szydło. Polityk, gdy była premierem, nominowała na szefa KNF Marka Chrzanowskiego.

Jeśli prognoza się potwierdzi, do zmian dojdzie w grudniu. Politycy partii rządzącej, z którymi rozmawiali dziennikarze gazety mieli przyznać, że kryzys związany z aferą KNF jest bardzo poważny i nie jest bagatelizowany przez kierownictwo PiS.

Czytaj też: Szydło: Co rusz uruchamiany jest festiwal "anty-Szydło"

Jeśli wierzyć innym spekulacjom, obok Beaty Szydło najbardziej możliwe są dymisje jej współpracowników, którzy nadal są w składzie rządu, a byli bardziej eksponowani, gdy sama wicepremier kierowała KPRM. To Beata Kempa, obecna pełnomocnik rządu ds. pomocy humanitarnej, minister edukacji Anna Zalewska, minister energii Krzysztof Tchórzewski i minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.

Wśród innych opcji mówi się o dymisji Zbigniewa Ziobry, który miał wiedzieć o doniesieniu do prokuratury ws. szefa KNF, ale wstrzymał się z poinformowaniem o tym premiera. Podjąć działania miał dopiero po święcie 11 listopada. Zwolennicy tego scenariusza twierdzą, że do dymisji Ziobry ma dojść, bo jest on w konflikcie z premierem.

Prognozowane zmiany w rządzie wydają się mniej prawdopodobne, gdy weźmie się pod uwagę wypowiedzi Michała Dworczyka. Szef Kancelarii Premiera, w ubiegłym tygodniu przekreślał jakiekolwiek dymisje związane z aferą. Mówił to już po odejściu ze stanowiska Marka Chrzanowskiego.

- Za PiS, jak pojawia się podejrzenie korupcji, to podejrzani od razu są usuwani ze stanowisk i zajmuje się tym prokuratura. To jest różnica między tekturowym państwem PO, a realnym państwem zarządzanym przez rząd premiera Morawieckiego - oświadczył 15 listopada szef KPRM.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019