Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Marek Kuchciński: Nie ma "zimnej wojny" pomiędzy mną i marszałkiem Senatu

Autor: PAP/AT
Dodano: 27-11-2018 11:15 | Aktualizacja: 27-11-2018 11:19

Dowiedziałem się o rzekomej "zimnej wojnie" pomiędzy mną i marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim; dawno nie czytałem takich bajek - napisał na Twitterze marszałek Sejmu Marek Kuchciński. Jeśli każda wojna wyglądałaby jak ta, to na świecie panowałby pokój - ocenił Karczewski.

Według doniesień "Rzeczpospolitej" marszałek Marek Kuchciński chciał zakazać senatorom wchodzenia na salę obrad w Sejmie, co marszałek Senatu Stanisław Karczewski miał uznać za "potwarz".

Jak pisze "Rz", Kuchciński chciał gruntownie zmodyfikować zarządzenie w sprawie wstępu do budynków zarządzanych przez Kancelarię Sejmu, jednak do jego wydania potrzebna jest zgoda marszałka Senatu. "A tam projekt Kuchcińskiego uznano za nieakceptowalny" - czytamy w dzienniku. Jak mówi "Rz" jeden z senackich urzędników, marszałek Karczewski "twierdzi, że zmiany mocno utrudnią życie na Wiejskiej".

"Dowiedziałem się z jednej z gazet o rzekomej zimnej wojnie pomiędzy mną i Marszałkiem Senatu @StKarczewski. Dawno nie czytałem takich bajek. Myślę, że obaj będziemy zadowoleni jak polski film Zimna wojna otrzyma Oscara. A Rzeczpospolitej życzę, by była bardziej do rzeczy" - napisał Kuchciński na Twitterze.

Do sprawy, również w mediach społecznościowych, odniósł się też marszałek Senatu Stanisław Karczewski. "Jeżeli każda zimna wojna wyglądałaby jak ta, która trwa rzekomo pomiędzy mną a @MarekKuchcinski, to na świecie panowałby błogi pokój" - napisał na Twitterze.

Według "Rzeczpospolitej", jedną z zasad proponowanych przez Kuchcińskiego był wyjątkowo długi, bo 48-godzinny termin na zgłaszanie list imiennych, na podstawie których wchodzą do Sejmu m.in. goście komisji. Obecnie - jak przypomina gazeta - nie ma żadnego terminu na ich złożenie, więc można zrobić to w ostatniej chwili.

"Projekt przewidywał też, że poseł lub senator, którego goście naruszyli dobre obyczaje, będzie mógł dostać czasowy zakaz ich zapraszania. Jednak czarę goryczy miała przelać inna propozycja: zakazu wstępu senatorów na salę obrad Sejmu, chyba że muszą być na mównicy, by przedstawić projekt senacki" - twierdzi "Rz". "Odebraliśmy to jak policzek" - mówi gazecie senacki urzędnik.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019