Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Patryk Jaki o biciu kukły Judasza: nie róbmy z tego międzynarodowej afery

Autor: PAP/PSZ
Dodano: 23-04-2019 10:01

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki powiedział 23 kwietnia w Radiu Zet, że nie podoba mu się tradycja bicia kukły Judasza, którą Wielki Piątek ponowiono w Pruchniku, ale nie należy z tego robić międzynarodowej afery.

W Pruchniku (podkarpackie) odnowiono w Wielki Piątek tradycję z XVIII w. tzw. sądu nad Judaszem za zdradę Jezusa Chrystusa. Kukła, która miała wyobrażać Judasza otrzymała wyrok 30 uderzeń kijami - równą liczbie otrzymanych srebrników. Kukłę biły uczestniczące w "sądzie" dzieci, zachęcane do tego przez dorosłych. Następnie kukłę Judasza wleczono ulicami miasta, na moście obcięto jej głowę, a tułów podpalono i wrzucono do rzeki.

"Moje stanowisko jest podobne, jak Forum Żydów Polskich, które napisało, że trzeba ten relikt wyrzucić na śmietnik - i z tym się zgadzam, a jednocześnie nie robić z tego międzynarodowej afery - i z tym się też zgadzam" - powiedział Jaki.

Powiedział, że nie zna wszystkich okoliczności sprawy, więc nie chce jej oceniać w kategoriach złamania prawa, np. czy to nie było propagowanie przemocy. "Trzeba zbadać spokojnie te sprawy, trzeba pamiętać, że może być ona wykorzystana też do bicia Polski, a tego wszyscy nie chcemy" - dodał.

"Polska akurat, jeżeli chodzi o te sprawy, ma sobie niewiele do zarzucenia w kontekście historycznym, oczywiście podkreślając, że to wydarzenie mi się nie podoba" - stwierdził wiceszef resortu sprawiedliwości.

Jakiego spytano, czy nie czuje się odpowiedzialny za ten czyn, ponieważ kukła dostała dodatkowe 5 batów za to, że Żydzi chcą odszkodowania od Polski, a on mówił podczas jednej z konferencji, że "jeśli ktoś myśli, że będziemy płacić czy dawać jakieś mienie bezspadkowe organizacją żydowskim to chcę powiedzieć - po moim trupie, beze mnie w polityce, dość tego".

"Ja nie odpowiadam z ludzi, którzy biją. Ja nie biję żadnych kukieł i sobie nie życzę, żeby ktokolwiek to robił" - odpowiedział.

Dodał, że z drugiej strony ma obowiązek bronić interesów Polski. "Jeżeli ja będę kiedykolwiek za to odpowiadał, to nie zgodzę się na takie odszkodowania, dlatego że jeżeli ktoś powinien otrzymać odszkodowania, to polskie państwo. Dlatego, że polskie państwo i Polacy podczas II wojny światowej zachowywali się wyjątkowo przyzwoicie na tle innych państw, jeżeli ktoś dobrze zna historię" - podkreślił.

Zaznaczył, że jeśli ktoś z tego jednego zdarzenia w małej miejscowości na Podkarpaciu wyciąga ogólne wnioski co do wszystkich Polaków - jak były minister finansów Izraela, który na Twitterze napisał, że nienawiść do Żydów w Polsce wciąż zatruwa powietrze, to jest to antypolonizm i polonofobia.

"Uważam, że powinniśmy mu wysłać zaproszenie do Muzeum Ulmów - również na Podkarpaciu, żeby zobaczył, że wśród wszystkich narodów, to właśnie Polacy najczęściej ratowali Żydów z narażeniem własnego życia" - mówił Jaki w Radiu Zet.

"Pragnę podkreślić i przypominam - również temu panu - że tylko Armia Krajowa wydała decyzję, że za wydawanie Żydów Polacy będą rozstrzeliwani. To była jedyna taka armia, dlatego Polacy zachowywali się w tej sprawie wyjątkowo przyzwoicie" - dodał.

W drugi dzień świąt bp Rafał Markowski, przewodniczący Rady ds. Dialogu Religijnego i przewodniczący Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem Konferencji Episkopatu Polski oświadczył, że "w kontekście wydarzeń, które miały miejsce w Pruchniku 19 kwietnia, Kościół jednoznacznie wyraża dezaprobatę wobec praktyk, które godzą w godność człowieka". "Kościół katolicki nigdy nie będzie tolerował objawów pogardy do członków jakiegokolwiek narodu, w tym do narodu żydowskiego" - zaznaczył.

Wydarzenie w Pruchniku potępił 21 kwietnia Światowy Kongres Żydów, który w swym komunikacie zaznaczył, że źródłem zaniepokojenia Kongresu były doniesienia o tym, że powieszona i spalona podobizna Judasza Iskarioty "była wykonana w taki sposób, by wyglądać jak stereotypowe wyobrażenie Żyda".

W imieniu WJC na temat incydentu wypowiedział się dyrektor wykonawczy i jeden z wiceprezesów Światowego Kongresu Żydów Robert Singer. Wyraził on "niesmak i oburzenie" wobec tej "jawnie antysemickiej manifestacji".

"Żydzi są głęboko zaniepokojeni upiornym odradzaniem się średniowiecznego antysemityzmu, który prowadził do niewyobrażalnej przemocy i cierpień" - zaznaczył w swej wypowiedzi Singer. "Można się tylko zastanawiać, jaka byłaby reakcja Jana Pawła II, który uczył katolików w swej ojczystej Polsce i na całym świecie, że antysemityzm jest grzechem przeciwko Bogu i człowiekowi, na tak jawne odrzucenie jego nauk. Możemy tylko mieć nadzieję, że Kościół oraz inne instytucje uczynią wszystko, co w ich mocy, by pokonać te przerażające przesądy, które są plamą na dobrym imieniu Polski" - czytamy w komunikacie.

Minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński w tweecie napisał: "Ważne oświadczenie Episkopatu. Pytanie, jacy 'szatani' byli w Pruchniku czynni, że po latach przerwy i wezwań miejscowego proboszcza, ktoś reaktywował idiotyczną, pseudoreligijną hucpę? Koszta wizerunkowe dla Kościoła, Polski i Polaków olbrzymie".

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019