Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Ten błąd popełnił i Tusk, i Kaczyński. A politycy nadal to robią

Autor: Zbigniew Konarski
Dodano: 09-10-2019 06:00 | Aktualizacja: 09-10-2019 10:28

Elektorat jako taki jest bardzo wrażliwy. Łatwo się obraża. I bywa pamiętliwy. Politycy muszą więc postępować z nim nader ostrożnie.

Skoro politykowi potrzebne jest poczucie humoru, powinien mieć dystans do samego siebie – o czym była już mowa w „Regułach gry” – to czy może do tej gry wciągnąć także wyborców? Czy w trakcie kampanii wyborczej wolno żartować z elektoratu?

– Nie ryzykowałbym – odpowiada krótko na tak postawione pytanie politolog dr Olgierd Annusewicz. – Pozycja polityka zależy od tego, na ile wyborcy będą mogli „wytrzymać” jego działanie i udzielić mu poparcia. Polityk średnio więc wypadnie, jeśli z tych, od których głosów zależy jego wybór na funkcję publiczną, zacznie żartować. Wyborcy uznają bowiem, że skoro on z nich żartuje, to nie jest godzien ich głosów. 

Dr Annusewicz dodaje jeszcze, że nie należy śmiać się nie tylko z własnych wyborców. Nie należy tego robić także wobec wyborców cudzych, bo można w ten sposób zniechęcić do siebie wyborców "środka". Błąd polegający na naigrawaniu się z osób popierających przeciwnika popełniały w ciągu ostatnich trzydziestu lat praktycznie wszystkie partie.

– Tak czkawką odbiły się Donaldowi Tuskowi „moherowe berety”.

– A Jarosławowi Kaczyńskiemu „ukryta opcja niemiecka” na Śląsku.

Można śmiać się razem z wyborcami?

– To jest już zupełnie inna sprawa. Można. Pytanie tylko, przeciwko komu wymierzone jest ostrze takich żartów.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019