Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

PO impregnowana na napływ młodych ludzi. A jak jest w innych partiach?

Autor: Włodek Kaleta
Dodano: 10-10-2019 20:40 | Aktualizacja: 11-10-2019 08:00

Partie są otwarte na młodych ludzi. Przynajmniej tak deklarują. W każdej z nich najważniejsze decyzje zarezerwowane są jednak dla tych, którzy są w niej najdłużej i wiedzą z doświadczenia, jakie decyzje należy podjąć, a czego nie robić.

Młodzi ludzie są na listach wszystkich partii politycznych. Posłowie z partii Jarosława Kaczyńskiego podkreślają, iż fakt, że partia postawiła na młodych, był już widoczny w wyborach samorządowych. I dotyczy to nie tylko z PiS, ale też ugrupowań koalicyjnych.

Przykładem mogą być kandydaci w wyborach na różne szczeble samorządu w Warszawie. W dzielnicy Bielany w jednym z okręgów startował Jan Strzeżek, szef młodzieżówki partii Jarosława Gowina.

Wielu młodych PiS wystawił do walki o prezydentury miast. Poza Patrykiem Jakim, rocznik 1985 i Kacprem Płażyńskim, 29-letnim adwokatem, który był kandydat PiS na prezydenta Gdańska, startowali m.in. Michał Wypij, politolog i historyk (rocznik 1985) w Olsztynie, Jakub Banaszek w Chełmie (rocznik 1991).

Na listach wyborczych PiS do Sejmu również są młode osoby. W województwie podlaskim znalazł się kandydat Adam Andruszkiewicz, rocznik 1990. W Chrzanowie listę otwiera były rzecznik rządu w gabinecie Beaty Szydło, Rafał Bochenek, rocznik 1986.

Reprezentacja młodych w Sejmie

Średnia wieku kandydatów do Sejmu i Senatu partii Jarosława Kaczyńskiego wynosi 49 lat. Tylko o rok mniej od kandydatów PSL, które ze średnią 50 lat przoduje w tym rankingu.

Przypomnijmy, że średnia wieku kandydatów na posłów wynosi 46 lat. Najmłodszy kandydat ma 21 lat, a najstarszy 92 lata. Najmłodszych kandydatów skupia Konfederacja. Średni ich wiek to 39 lat. Kandydaci komitetu SLD mają średnio 45 lat, a Koalicji Obywatelskiej 48 lat.

- Najmłodszym kandydatem do Sejmu jest kandydat z list PSL z Podlasia. W PSL przyszła gruntowna zmiana, mamy dwóch, wciąż młodych, liderów – Władysława Kosiniaka-Kamysza i Pawła Kukiza. Każdy z nich jest silny i zdecydowany, w regionach jest sporo młodych działaczy - przekonywał Emil Sawicki, sportowiec, kandydat PSL do Sejmu.

Zobacz także: Wybory 2019: PiS wciąż nie ma w kieszeni wygranej. Jarosław Kaczyński to wie

Dlaczego zdecydował się wejść do polityki? – Chciałem, żeby młodzi ludzie mieli w Sejmie jak najliczniejszą reprezentację, by mieli swój głos – odpowiadał. Przyznał, że zauważa spadek zainteresowania działalnością społeczną, nie tylko polityczną, ale również w stowarzyszeniach.

Rozmowa i współpraca

Patryk Fajdek, prawnik z wykształcenia, dla którego, jak sam mówi, ważne są sprawy praworządności, startuje do Sejmu z list SLD. – Zaangażowałem się w politykę, by zmieniać otaczającą nas rzeczywistość, motywować do działania i zarażać czymś, co wydaje się niemożliwe do realizacji, a jednak da się zrobić – mówił.

Uważa, że lewica daje szansę młodym ludziom. – Lewica ma wiele programów dla młodych, np. zdrowotny – twierdził. Chciałby włączyć się w pozyskanie pomp insulinowych dla tych chorych, których państwo zostawiło samym sobie. – Potrzebują tych pomp, by żyć, a nie stać ich na kupno, bo to koszt od 4 do 9 tys. zł. Takie pompy powinny być dla potrzebujących na receptę za 5 zł.

Przypomniał, że lewica ma trzech tenorów. – Mamy w partii trzy pokolenia, duży przekrój osobowości i charakterów. Potrafimy jednak ze sobą współpracować, dogadywać się – zapewniał. – Stawiam na współpracę z ludźmi, a nie na silne przywództwo. Tworząc koalicję, pokazaliśmy, że stawiamy na rozmowę, współpracę, dyskusję. Nawet jeśli mamy różne poglądy, to dyskutujemy i wychodzi z tego coś dobrego.

Młodzi mają inne spojrzenie na świat

Również Sawicki jest przekonany, że w PSL jest dużo demokracji. – Nasz program był stworzony w oparciu o rozmowy z wieloma ludźmi, również z młodymi ludźmi. Prezes Kosiniak-Kamysz jest otwarty na wszystkie środowiska. Więcej rzeczy powinno być kierowanych w stronę obywatela, żeby to obywatel decydował o wielu sprawach, nie powinno narzucać się dyscypliny i posłuszeństwa – deklarował.

Fajdek jest przekonany, że młode pokolenie weźmie kiedyś stery w swoje ręce. Wcześniej niż się wydaje. – W wielu sektorach życia publicznego będziemy decydowali o swoich sprawach. Młodzi ludzie mają inne poglądy i inne spojrzenie na świat. Na pewno dogadamy się nawet w tematach, które dziś uważane są za nie do rozwiązania

Przywódcy największych partii politycznych w Polsce nie są pierwszej młodości. Prezes Jarosław Kaczyński ma 70 lat, Grzegorz Schetyna znacznie mniej, bo 56 lat. Henryk Domański, socjolog, profesor nauk humanistycznych, od 2019 r. członek Rady Doskonałości Naukowej, twierdził, że PiS ma wprawdzie Jarosława Kaczyńskiego, jednak drugi szereg partii, na przykład sekretarze stanu w ministerstwach, to młodzi ludzie.

Brak zmiany pokoleniowej

- Również sam premier, choć nie tak młody, kilkanaście lat temu zupełnie nieznany był z polityki. To sprawia, że też odbierany jest pozytywniej - twierdził prof. Domański. Inaczej niż w PO, która jego zdaniem ma istotny problem.

W PO widać brak zmiany pokoleniowej, bo na czele stoją wciąż ci sami ludzie, jak Małgorzata Kidawa-Błońska i Grzegorz Schetyna. – PO jest impregnowana na napływ młodych ludzi, jej brak otwartości jest blokadą sukcesu – uważa Henryk Domański.

Zobacz także: Koniec abonamentu telewizyjnego: dobre rozwiązanie czy obietnica przedwyborcza?

Inaczej widzi ten problem Anna Materska-Sosnowska, politolożka z Instytutu Nauk Politycznych: – Jeśli wygra PiS, to młodzi nie mają szans i nie będzie szybko żadnej zmiany pokoleniowej w polityce w tej partii. A jeśli zechce wprowadzić w Polsce model węgierski, to potrwa to i dłużej.

Jej zdaniem prezes Kaczyński traktuje młodych instrumentalnie, samodzielnie żadnej władzy w jego partii nie mają. Podkreśla, że młodzi posłowie wejdą do Sejmu razem z lewicą. – Politycy z dłuższym stażem będą musieli nawiązać z nimi kontakt i ustąpić miejsca. Ale i zrozumieć młodych wyborców – mówiła.

Program edukacyjny: Młodzi głosują

Młodych, tak się przynajmniej wydaje, najlepiej powinni zmobilizować do głosowania na dane ugrupowanie młodzi ludzie. Przykładem Krzysztof Bosak, lider Konfederacji Wolność i Niepodległość.

Program partii, który zaprezentował podczas telewizyjnej debaty przedwyborczej, zdaniem komentatorów został o wiele lepiej odebrany przez młodych ludzi, niż gdyby przedstawił to któryś z długoletnich, doświadczonych polityków tej partii. A na młodych właśnie liczy Konfederacja.

Czy liczba młodych kandydatów do Sejmu w starych partiach będzie miała wpływ na wybory 13 października? Wiemy, że raczej w niewielkim stopniu, jeśli nie wcale. Ale zaczekajmy. Do 11 października w ponad 900 szkołach w całym kraju przeprowadzone zostaną symulacje wyborów parlamentarnych w ramach programu edukacyjnego: Młodzi głosują.

Jego celem jest zachęcenie młodych ludzi do uczestnictwa w życiu publicznym, w tym do świadomego udziału w wyborach. Przy okazji zobaczymy, która partia najskuteczniej uwodzi młodych ludzi.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019