Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Opozycja będzie teraz walczyć nie z PiS-em, ale między sobą

Autor: Michał Wroński
Dodano: 13-10-2019 22:40

Wynik PiS-u wytrąca konkurentom argument, że rządzi on samodzielnie mając pewną nadreprezentację w parlamencie. Wyniki KO, SLD i PSL pokazują z kolei, że ugrupowanie te powinny były iść do wyborów w koalicji – mówi dr Olgierd Annusewicz z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Jak Pan przyjął wstępne wyniki wyborów? Generalnie trudno mówić o niespodziance.

Zwycięstwo PiS-u na pewno nie jest zaskoczeniem. Wszystkie prognozy mówiły o ponad 40 proc. dla tego ugrupowania. To chyba zresztą najlepszy rezultat, jaki jakakolwiek partia osiągnęła w wyborach parlamentarnych po 1991 r. Ten wynik wytrąca konkurentom często powtarzany w ubiegłej kadencji argument, że PiS rządzi samodzielnie mając pewną nadreprezentację w parlamencie. Przy czym trzeba pamiętać, że te wstępne wyniki na pewno się nie utrzymają i ostateczny podział mandatów nadal pozostaje sprawą otwartą. Nawet drobna korekta wyniku PiS w dół oznacza utratę możliwości samodzielnego rządzenia, a z kolei ruch w górę oznacza pełen luksus takiego sprawowania władzy. Myślę, że z tego właśnie wynika chłodny entuzjazm prezesa Kaczyńskiego. Zwracam także uwagę na wątek, który nie pojawił się przy analizie wyników tj. senat, czyli plan awaryjny Grzegorza Schetyny. Ewentualne kontrolowanie senatu przez Koalicję oznaczać będzie dla PiS, że w swoich działaniach musiałby dogadywać się z opozycją.

Dużo tu jeszcze znaków zapytania.

Bo też wstępne wyniki są z godziny 18, a fala wyborców, jaka w miastach idzie głosować między godziną 18 a 20 jest bardzo duża. Trzeba będzie uwzględnić również wyniki z zagranicy, które zostaną doliczone do Warszawy.

Wróćmy do wątku zaskoczeń. 

Zaskoczeniem może być przekroczenie progu przez Konfederację oraz znacznie lepszy aniżeli wynikało z sondaży wynik PSL i Kukiza. W tym ostatnim kontekście ciekawi mnie źródło poparcia dla PSL – czy udało się mu pozyskać większą liczbę wyborców na wsi, czy doszło do pozyskania wyborców w miastach za sprawą obecności w jego szeregach Pawła Kukiza.

Sondażownie znowu się zatem nie popisały.

To nie tak. Nikt nie powinien przywiązywać się za bardzo do wyników pojedynczych sondaży, gdyż każdy sondaż obarczony jest 3-procentowym błędem. Jeśli zatem jakiś sondaż mówił o 4 proc. dla Konfederacji, a ona otrzymuje 6 proc. to sondaż się nie mylił. Dlatego badacze patrzą nie na pojedyncze sondaże, ale na serie sondaży. Po drugie sondażownie robią badania, które są „fotografiami” preferencji wyborczych na dany moment, a tymczasem wiele osób podejmuje decyzje w ostatnim momencie.

A co te wyniki wyborów oznaczają dla Koalicji Obywatelskiej i lewicy?

Wyniki KO, SLD i PSL pokazują, że ugrupowanie te powinne były iść do wyborów w koalicji, gdyż jeśli zsumować ich wynik, to okaże się miałyby większe poparcie od PiS-u. Tak się nie stało i w tej sytuacji można założyć, że w najbliższym czasie opozycja będzie walczyć nie z PiS-em, ale między sobą. Kluczowy będzie teraz najbliższy rok – do czasu wyborów prezydenckich. Ich pierwsza tura będzie okazją dla wszystkich do wystawienia swoich kandydatów, w drugiej turze natomiast będą musiały się porozumieć co do tego, kto będzie rywalem Andrzeja Dudy.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020