REKLAMA

Biedroń i Gwiazdowski - nowe gwiazdy polityki czy tylko meteory?

  • Autor: Adam Sofuł
  • 13 lutego 2019 17:00
Biedroń i Gwiazdowski - nowe gwiazdy polityki czy tylko meteory? Robert Biedroń i Robert Gwiazdowski wkraczają w świat wielkiej polityki, by zmienić zabetonowaną scenę polityczną (fot. archiwum)

Na politycznym firmamencie rozbłysły dwie nowe gwiazdy. Zrodzone z ambicji, napędzane frustracją i nadzieją. Zapowiadają zmianę konstelacji władzy. Ale mogą okazać się jedynie meteorami, które przemkną przez polską politykę i spłoną w atmosferze.

  • Robert Biedroń i Robert Gwiazdowski wkraczają w świat wielkiej polityki, by zmienić zabetonowaną scenę polityczną.
  • Podobne ambicje miały Kukiz '15, Nowoczesna i Ruch Palikota. 
  • Nowe formacje mogą zmobilizować jednak "stare" partie do wyjścia z politycznych okopów.

Ostatnie dni przyniosły dwie nowe inicjatywy na polskiej scenie politycznej. Wprawdzie ich powstanie było ciszej lub głośniej zapowiadane od kilku tygodni, jednak dopiero teraz stanęło do walki z otwartą przyłbicą dwóch nowych (przynajmniej w tej kategorii) zawodników. Trudno byłoby ich określić jako zawodników wagi ciężkiej, chociaż – mimo że stawiają na świeżość jako swój polityczny atut – obaj są obecni w polskim życiu publicznym od wielu lat. Nie przesądzając o powodzeniu czy klęsce inicjatyw dwóch Robertów – Biedronia i Gwiazdowskiego – można z prawdopodobieństwem ocierającym się o pewność założyć, że wkrótce przekonają się, iż świeżość w polityce to za mało.

Zobacz też:Wiosna Biedronia ma szansę być trzecią siłą polityczną

Na razie Robert Biedroń ze swoją Wiosną wyprzedza zdecydowanie Polskę Fair Play Roberta Gwiazdowskiego, nie tylko dlatego, że partia Biedronia jest już notowana (i to wysoko) w sondażach, ale także dlatego, że objazd po kraju i mobilizowanie potencjalnych zwolenników ma już za sobą, co zaowocowało wcale udaną założycielską konwencją.

Gwiazdowski wprawdzie też jeździł – jak twierdzi – po kraju, ale albo mniej, albo dyskretniej i na razie poprzestał na konferencji prasowej, na której ogłosił powstanie nowej formacji. Jej konwencja ma się odbyć 2 marca.

Zobacz też: Robert Gwiazdowski stawia na Fair Play w polityce

Oba nowe podmioty startują z zupełnie różnych pozycji politycznych, chociaż na swój sposób liberalnych – Wiosna w kwestiach światopoglądowych, Polska Fair Play – gospodarczych. Tak naprawdę oba ugrupowania maja jednej cel – obsadzić się w roli gajowego, który pogoni z lasu i Niemców, i partyzantów, i zakończy okres duopolu PO-PiS w polskiej polityce. Oba bazują na rozpoznawalności i ambicji swych liderów oraz frustracji zniecierpliwionych tym politycznym klinczem coraz większych rzesz wyborców.

Robert Gwiazdowski chce zawalczyć o liberalną część elektoratu (fot. PTWP)

Obie formacje chcą być ową mityczną trzecią siłą na scenie politycznej. I tu pojawia się pierwszy problem. Wygląda na to, że jest o jedną „trzecią siłę” za dużo. A przykłady ostatnich lat pokazują, że niełatwo być tym trzecim, który korzysta na tym, że bije się dwóch gigantów.

Przed poprzednimi wyborami parlamentarnymi także powstały dwie partie z podobnymi ambicjami i podobnym przesłaniem. Nowoczesna Ryszarda Petru powstała na bazie byłego elektoratu wkurzonego na likwidację OFE przez Platformę Obywatelską, a jednocześnie w sprzeciwie na populizm i retorykę PiS. Ruch Pawła Kukiza powstał na bazie elektoratu wkurzonego na cały system, jednak o bardziej nacjonalistycznym nachyleniu – przypomnijmy, że to ta formacja wprowadziła do sejmu Roberta Winnickiego czy Artura Andruszkiewicza.

Kukiz '15 odniósł spektakularny - jak na partię stworzoną praktycznie z niczego poza popularnością lidera (która dała mu nieco wcześniej 20 proc. głosów i trzecie miejsce w wyborach prezydenckich) - sukces i wprowadziła do Sejmu 42 posłów. Nowoczesna też z 28 posłami miała powody do zadowolenia.

Po ponad trzech latach obie „trzecie siły" są w rozsypce – Kukiz '15 ma dziś ledwie 26 posłów, Nowoczesna z 14 posłami straciła nawet prawo do własnego klubu parlamentarnego, a jej były już lider Ryszard Petru zdążył w międzyczasie założyć nową formację (chociaż może to zbyt szumne słowo jak na trójkę posłów, nawet tak rozpoznawalnych jak – poza Petru - Joanna Szmidt i Joanna Scheuring-Wielgus), w sondażach osiągającą iście homeopatyczne poparcie.

Partia Ryszarda Petru miała szanse na bycie trzecią siłą. Dziś jest pod progiem wyborczym, a jej twórca jest poza tą formacją (fot. Shutterstock)

W jeszcze poprzedniej kadencji parlamentu taką trzecią lewicową siłą miał być Ruch Palikota, który wprowadził wówczas do Sejmu 40 posłów, by po jej zakończeniu zniknąć ze sceny politycznej.
A pamiętajmy, że były również formacje o olbrzymim, zdawałoby się, potencjale, które mimo znakomitych nazwisk nie potrafiły nawet sforsować progu wyborczego.

Można w tym kontekście wymienić przede wszystkim Partię Demokratyczną – demokraci.pl, która w 2005 roku mimo obecności wielu zacnych nazwisk (Władysław Frasyniuk, Tadeusz Mazowiecki, Jerzy Hausner, a wparcia udzielał nawet ówczesny premier z ramienia SLD Marek Belka, który w ten prosty sposób znalazł się w opozycji do własnego rządu) nie przekroczyła ani progu wyborczego, ani nawet nie uzyskała trzech procent, które pozwalałyby myśleć o budżetowym finansowaniu.

Dlaczego tak obiecujące, zdawałoby się, formacje poniosły klęskę? Przede wszystkim dlatego, że zapomniały o podstawowej zasadzie, że do prowadzenia polityki potrzebne są trzy rzeczy - pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Entuzjazm i poświęcenie wolontariuszy może wystarczyć do przeprowadzenia kampanii wyborczej (chociaż i tu zastrzyk finansowy jest niezbędny), gdy przychodzi jednak do codziennego uprawiania polityki – za darmo się nie da.

Na marginesie – to podstawowa przyczyna słabości opozycji pozaparlamentarnej, która najczęściej stanowi grupkę zapaleńców, i przyczyna, dlaczego nowe inicjatywy polityczne objawiają się tuż przed wyborami – trudno jest przetrwać dłużej niż kilka miesięcy bez pieniędzy, a przedwyborcza atmosfera napędza entuzjazm.

Warto przy tej okazji przypomnieć, że obie dominujące dzisiaj na scenie politycznej partie - Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość - również niegdyś kusiły urokiem nowości. Obie jednak powstały na gruzach (i częściowo przejmując struktury) Akcji Wyborczej Solidarność. W obu tych partiach byli polityczni wyjadacze obecni w polityce od początku transformacji ustrojowej. Mimo pozornych podobieństw nie były to zatem formacje złożone z amatorów lub trzecioligowych graczy skupionych wokół politycznych liderów.

Paweł Kukiz bazował na niezadowoleniu elektoratu. Na kampanię wyborczą wystarczyło, na codzienną politykę - niekoniecznie (fot. mat. pras.)

Kolejną sprawą jest to, jak się owe pieniądze wykorzystuje. Polityka bowiem – na czym „przejechało" się już wielu liderów, którzy odnieśli nagły polityczny sukces z niczego – to nie tylko błyszczenie efektownymi retorycznie wypowiedziami w studiach telewizyjnych, ale także mozolne budowanie poparcia w terenie, rozmowy z elektoratem na najniższym szczeblu. Do tego potrzebne są struktury terenowe, działacze, których trzeba opłacać, wreszcie potrzebne jest jakieś zaplecze merytoryczne. 

Jeśli chce się politykę traktować poważnie, trzeba raz na jakiś czas jakiś projekt ustawy przeczytać, co więcej - zrozumieć, a jeśli chce się naprawdę grać w tę polityczną grę, to wypadałoby czasem zaproponować coś własnego (chociaż w ostatnich latach poprzeczka została mocno obniżona, jeśli chodzi o te propozycje).

I tak dochodzimy do sedna problemu – wiele z tych politycznych gwiazd jednego sezonu uważało, że polityka to tylko głoszenie fajnych haseł, a reszta się stanie sama. Tymczasem jakieś minimum programowe jest potrzebne nie tylko, a nawet nie przede wszystkim, na wybory, ale także – cynicznie rzecz ujmując – aby scementować własne szeregi.

Dlatego partie, które konsekwentnie głosiły swój program, przetrwały na scenie politycznej nieco dłużej – nawet jeśli dziś mało kto o nich pamięta. Dość wspomnieć koalicjantów PiS z poprzednich rządów tej partii – Ligę Polskich Rodzin i Samoobronę, które miały swoją reprezentację parlamentarną przez dwie kadencje. Czasem konsekwencja idzie jednak w parze ze zbyt dużym do zaakceptowania – przynajmniej przez szerokie masy wyborcze – radykalizmem. To przykład Partii Razem i Janusza Korwin-Mikkego.

Trudno im odmówić determinacji i konsekwencji, zwłaszcza Korwin-Mikkemu, który z uporem godnym lepszej sprawy zakłada kolejne partie i tylko niekiedy udaje mu się zaistnieć w polityce. Trzymając się kosmicznych porównań, można go porównać do komety, która na co dzień przemierza najodleglejsze zakątki kosmosu, by raz na cztery lata jej orbita zbliżyła się do polskiej polityki. Wtedy kolejna partia Korwina sypnie iskrami, zamiecie ogonem i dalej podąża w bezkresną dal...

Takie niszowe ugrupowania są jednak stałym elementem polskiej polityki w odróżnieniu od nowych inicjatyw ludzi, którzy obserwując politykę z zewnątrz, dochodzą do wniosku, że to nic trudnego. I nie chodzi o to, by potępiać takie inicjatywy – zabetonowanej od lat polskiej scenie politycznej przyda się trochę świeżej krwi i nieco mobilizacji dla nazbyt dziś okopanych na swoich pozycjach starych graczy. Warto mieć jednak świadomość, że – zwłaszcza w obecnej sytuacji – nadzieje rozbudza się łatwo, trudniej je później spełnić. Kampania wyborcza to sprint, ale w przypadku sukcesu dopiero potem zaczyna się maraton. I to z przeszkodami.

Obu Robertom możemy zatem życzyć powodzenia, ale przede wszystkim wytrwałości i konsekwencji. I pamięci o tym, że w polityce marketing jest wprawdzie niezbędny, ale na nim polityka się nie kończy. Może nowym formacjom uda się zaistnieć na polskiej scenie politycznej na dłużej, być może szersza polityczna oferta skłoniłaby do głosowania większą część elektoratu (chociaż na razie nic na to nie wskazuje), może wreszcie większa różnorodność sceny politycznej wyjdzie jej na dobre. W końcu konkurencja jest dobra nie tylko w gospodarce. 
Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (3 komentarzy)

  • Nowoczesna XD 2019-02-14 09:48:21
    Jeżeli ktoś wierzy, że Nowoczesna, Wiosna i Ruch Palikota były tworzone z myślą o byciu w "opozycji" do PO i SLD to musi wrócić do podstawówki. Najbardziej chamskim tworem była Nowoczesna, która w zamyśle miała być klonem PO, który przyjmie uchodźców PO po rebelii przeciwko Schetynie, ale cudowne dziecko Balcerowicza zrujnowało ten plan.
  • Koszmar 2019-02-13 18:04:09
    Polska scena polityczna jak ta scena w Gdańsku ścigają się by dać więcej wadliwym a finalnie schizol polityka zabija, te partie zagrażają społeczeństwu
  • KONIEC 2019-02-13 17:48:49
    Nowością by była partia mająca w programie eugenikę... ale jeśli wolicie faworyzowanie złych genów i rozmnażających się głupców, ślepych, głuchych, garbatych, z wadami metabolizmu, rąk, nóg... głosujecie na PiS, PO, SLD, Wiosnę



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.