Grzegorz Schetyna: Czeka nas totalna mobilizacja przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi



PAP/JS - 18 czerwca 2019 21:36


Czeka nas totalna mobilizacja przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi – mówił na spotkaniu w Warszawie lider PO Grzegorz Schetyna. Przyznał zarazem, że w ciągu najbliższych czterech miesięcy "wszystko się będzie decydować" i "będzie bardzo ciężko".

Schetyna wziął udział w spotkaniu promującym książkę "Historia pokolenia", stanowiącej zapis jego rozmowy z dziennikarzem Cezarym Michalskim.

"Czeka nas totalna mobilizacja, nie można być zakładnikiem ciężkich dni, przychodzi czas nowego porządku. Mamy cztery miesiące, w trakcie których wszystko się będzie decydować, będzie bardzo ciężko. Spodziewam się trudnych rzeczy, ale nie zwalnia mnie to z mojego zadania, którym jest to, by dać Polakom dobry wybór" - powiedział, pytany o najbliższą przyszłość PO. Schetyna odpowiadał też na inne pytania zgromadzonych.

Podczas spotkania lidera PO pytano m.in., dlaczego napisał z Michalskim książkę, czemu wybrał "formułę pokoleniowości" i czy to dla niego moment podsumowania. Schetyna zaznaczył, że do napisania książki namawiał go poseł Rafał Grupiński, a jej formułę wybrał mając na względzie to, że ci, którzy się urodzili w latach 60. to pokolenie "Solidarności", dorastające w stanie wojennym, a potem "uczące się państwa", które tworzyło się po 1989 roku.

Czytaj też: Donald Tusk o Schetynie: Nikt nie jest idealny

Pytany, co podzieliło wspólnotę pokoleniową, Schetyna powiedział, że było kilka momentów, które pokazały pęknięcie polskiej klasy politycznej; jednym z nich były, ocenił, wybory prezydenckie, w którym część środowiska zdecydowała się nie wspierać Lecha Wałęsy, a poprzeć Tadeusza Mazowieckiego.

Schetynę spytano też, jak to się stało, że "z antykomunistycznego radykała stał się człowiekiem, na którego listach wyborczych do PE znalazł się Leszek Miller i Włodzimierz Cimoszewicz".

Lider PO zaznaczył, że włączenie tych nazwisk na listy Koalicji Europejskiej było trudną decyzją. "To jednak są osoby, które w czasach negocjacji w sprawie wprowadzenia Polski do UE i NATO odegrały ważną i pozytywną role. Uznałem, że to daje im prawo do aplikowania na stanowiska w PE (...) Wziąłem to na siebie" - wyjaśniał. Jak zaznaczył, "warto zainwestować sporo, by pokazać, że opozycja może zbudować skuteczną reprezentację".

Pytany czy sojusz z Koalicji Europejskiej "jest na stałe", Schetyna ocenił, że tak nie jest. "Wszystko będzie pisane od początku, najważniejsza jest skuteczność" - podkreślił.

Lidera PO pytano też, czy PO ma pomysł by odzyskać "zawłaszczone przez PiS pojęcie patriotyzmu". "Patriotyzmu nie można odebrać, natomiast daliśmy sobie odebrać pewna narrację o historii i to był błąd" - ocenił. Jego zdaniem zbyt mało zrobiono, by zapobiec wykorzystaniu etosu przegranych losów ludzi do polityki PiS. "Żałuję, że tak się stało, wiem, że nie można tego tak zostawić" - powiedział.

Schetyna był też proszony o ocenę tego, co od czasu rządów PO-PSL stało się ze stosunkami polsko-ukraińskimi i na linii Polska-Izrael.

Lider PO krytykował rząd PiS w obu tych kwestiach. Jak ocenił, "dramatycznie zmniejszył on szansę na trwałe polsko-ukraińskie pojednanie". Według niego PiS zaprzepaścił osiągnięcia szefa MSZ z rządu PO-PSL Radosława Sikorskiego, który - jak ocenił Schetyna - dobrze zareagował w czasie wydarzeń na Majdanie, wykorzystując moment, w którym sytuacja Ukrainy była ważnym tematem europejskim.

Krytykował też w tym kontekście działania polskiego IPN i jego publikacje, na które - jak zauważył - jest "niemal równie zaciekła reakcja ukraińskiej strony".

"Jeśli chodzi o Izrael, to jestem zdziwiony, że można było doprowadzić do takiego zrujnowania w polskiej polityce zagranicznej nowelizacją ustawy o IPN. W 100 proc. winię za to ekipę rządową, amatorów, którzy się wzięli za poprawianie tych przepisów" - powiedział Schetyna.