REKLAMA

Jarosław Kaczyńsk: na taśmach nie ma omawiania nielegalnych działań

  • Autor: PAP/rs
  • 11 lutego 2019 07:34
Jarosław Kaczyńsk: na taśmach nie ma omawiania nielegalnych działań Na taśmach, publikowanych przez "Gazetę Wyborczą" nie ma omawiania nielegalnych działań - podkreśla prezes PiS Jarosław Kaczyński (Fot. pis.org.pl)

Na taśmach, publikowanych przez "Gazetę Wyborczą", nie ma przekleństw, nie ma omawiania nielegalnych działań, nie ma korupcji - podkreślił prezes PiS Jarosław Kaczyński w rozmowie z tygodnikiem "Sieci". To nie narusza mojego wizerunku; muszę jednak prostować te wszystkie kłamstwa i sugestie - dodał.

  • Dopytywany o cel budowy wież, Kaczyński odparł: "Od wielu lat mam takie marzenie, które jest w pełni legalne, choć może się nie podobać w pewnych środowiskach, by Instytut Lecha Kaczyńskiego stał się poważną konkurencją dla Fundacji Batorego".
  • Pytany, czy wspomniane wieże miały zapewnić instytutowi stałe finansowanie, Kaczyński potwierdził. Podkreślił, że miała być to "nowoczesna inwestycja, z częścią biurową, ale także z hotelem i centrum konferencyjnym".
  • Zdaniem Kaczyńskiego zapowiadana wcześniej publikacja "GW" to "nie jest nawet kapiszon". "Tam przecież nic nie ma. Ale parę spraw chcę sprostować, bo mamy do czynienia z całą masą nieprawdziwych sugestii" - wyjaśnił.

Prezes PiS w wywiadzie z tygodnikiem opublikowanym w poniedziałek odniósł się m.in. do opublikowanych przez "Gazetę Wyborczą" taśm z nagraniami rozmów, w których uczestniczył.

Kaczyński został zapytany o kontekst jego rozmowy z Geraldem Birgfellnerem, której fragmenty ukazały się w "GW". Jak mówił, od wielu lat nieruchomość na Srebrnej stanowiła pewne "wyzwanie" dla spółki. Prezes PiS wyjaśnił, iż Birgfellner sam zainteresował się sprawą inwestycji w tym miejscu, "twierdząc, że potrafi to poprowadzić". "Deklarował, że z góry wynajmie część lokali i że uzyska kredyt w zachodnim banku. Z naszego punktu widzenia, biorąc pod uwagę problemy, na jakie trafiliśmy, takiej propozycji nie można było odrzucić" - dodał.

Odnosząc się do stwierdzenia, że gdy inwestycję trzeba było przynajmniej odłożyć, powstał problem rozliczenia się z austriackim biznesmenem, Kaczyński powiedział, że był pod "pewnym naciskiem moralnym ze strony tej części rodziny". Ponieważ - jak dodał - "Austriak doszedł chyba do wniosku, że będzie z tej inwestycji po prostu żył, i to dobrze". "Może naczytał się tekstów, z których wynika, że ja tu wszystko mogę. Problem w tym, że nie było podstawy do prawnej zapłaty" - podkreślił polityk.

Zdaniem Kaczyńskiego wielokrotnie proszono Birgfellnera, żeby zawarł umowę na jakieś konkretne pieniądze, obejmującą to, co robi. Prezes PiS podkreślił, że biznesmen prowadził rokowania z Pekao SA, a nie z zachodnim bankiem, jak miał uczynić. "I robił to z własnej, nie mojej, inicjatywy" - dodał. Biznesmen - opisywał Kaczyński - wynajął również profesora architektury z Wiednia, który przedstawił koncepcję dwóch wież.

"W końcu przedstawił rozliczenie w wysokości 2,5 mln zł, w tym rachunek potwierdzony przez firmę doradczą Baker McKenzie na 101 tys. euro w odniesieniu do spółki Nuneaton" - powiedział. "Birgfelnner kupił tę spółkę (Nuneaton), rozpoczynając działalność w Polsce w firmie zajmującej się sprzedażą spółek, później odkupiła ją Srebrna" - tłumaczył.

Kaczyński podkreślił, że poza rachunkiem na 101 tys. euro Austriak przedłożył "jeszcze parę niewielkich rachunków", wśród których nie było rachunku za pracę wiedeńskiego architekta. "Do owych 2,5 mln wciąż było daleko. Prosiliśmy więc o rachunki, ale tych nie było" - powiedział polityk.

Jak dodał, sądząc, że odpowiednia dokumentacja zostanie dostarczona, sam namawiał z początku władze Srebrnej, by zapłaciły, ale nie zgodził się zarząd ani rada nadzorcza. "W odniesieniu do owych 101 tys. prosiliśmy McKenzie, by przenieśli roszczenia z Nuneaton na Srebrną, ale na to z kolei oni się nie zgodzili" - wskazał lider PiS. "I tak doszło do tej sytuacji, do tych rozmów" - dodał.

Na pytanie, czy jego zdaniem kwota 2,5 mln zł była uzasadniona, Kaczyński odparł: "trudno mi szacować, ale powtarzam - rachunków było niewiele". "Z mojej wiedzy wynika, że pan Birgfellner zajmował się dwiema sprawami: projektem i rozmowami z bankiem" - powiedział Kaczyński.

Dopytywany o cel budowy wież, Kaczyński odparł: "Od wielu lat mam takie marzenie, które jest w pełni legalne, choć może się nie podobać w pewnych środowiskach, by Instytut Lecha Kaczyńskiego stał się poważną konkurencją dla Fundacji Batorego".

Jak zauważył, Batory obecnie nie ma konkurencji, również w przypadku starań o zagraniczne fundusze. "Byłoby to poważne przedsięwzięcie typu ideowego, może coś w rodzaju Fundacji Adenauera, stanowiące istotne zaplecze polskiego patriotyzmu i myśli państwowej" - przekonywał prezes PiS.

Pytany, czy wspomniane wieże miały zapewnić instytutowi stałe finansowanie, Kaczyński potwierdził. Podkreślił, że miała być to "nowoczesna inwestycja, z częścią biurową, ale także z hotelem i centrum konferencyjnym". "W pierwszych latach, w czasie spłacania kredytu, pozwalałoby to uzyskać dochody, choć znacznie mniejsze niż to, co ma Batory. W dalszym etapie po spłacie zadłużenia, za około ćwierć wieku, kwota ta byłaby większa. Dawałoby to instytutowi ogromne możliwości działania" - powiedział Kaczyński.

Zaznaczył przy tym, że "nie miałoby to nic wspólnego" z jego osobistą sytuacją finansową, bo - jak mówił - "celem było wyłącznie choćby częściowe zrównoważenie szans na rynku idei w Polsce". "I podkreślam - gmach miał być przeznaczony wyłącznie do zarabiania pieniędzy. Nie miało być tam siedziby fundacji. Propozycje, by były tam litery +JK+ czy +LK+, rzeczywiście padały, ale zdecydowanie je odrzucałem" - podkreślił lider PiS.

Na pytanie, po co i kiedy Gerald Birgfellner nagrywał ich rozmowy, Kaczyński zaznaczył, że nie wie, czy Austriak nagrywał go od początku, czy zaczął "na którymś etapie". "Na pewno starannie notował w kalendarzu wszystkie rozmowy, co też jest dziwne" - powiedział polityk.

Jak dodał, według Birgfellnera ich spotkań było 16. "Moim zdaniem - połowę mniej, ale nie wykluczam, że wliczał w to święta, podczas których się widywaliśmy" - zaznaczył Kaczyński. "Na pewno nie było żadnej próby wykorzystania tych nagrań do nacisku czy jakiegoś szantażu, któremu i tak bym nie uległ" - podkreślił prezes PiS.

Na uwagę, że Austriak jest klientem Romana Giertycha, co może sugerować "grę polityczną", Kaczyński odparł, że "to jest rzeczywiście jakaś poszlaka". "Przede wszystkim adwokaci chcący po prostu bronić jego interesów zwróciliby się do sądu cywilnego i wytoczyli sprawę z roszczeniami. Jeśli zwrócili się do prasy, to cel w istocie był inny" - powiedział.

Kaczyński skomentował także opublikowaną przez "GW" w czwartek fakturę, którą spółce Srebrna miała wystawić spółka Nuneaton. "Po pierwsze, taki dokument nie wpłynął w czerwcu do spółki, a powinien do niej trafić" - wskazał. Jak dodał, z informacji medialnych wynika, że nie zapłacono od niej podatku VAT, co - jego zdaniem - "potwierdza, że to dokument specjalnego rodzaju". "Tak przy okazji pokazuje to też szczególne połączenie zaciekłości, złej woli i ignorancji tych, którzy prowadzą tę akcję" - ocenił prezes PiS.

Zdaniem Kaczyńskiego zapowiadana wcześniej publikacja "GW" to "nie jest nawet kapiszon". "Tam przecież nic nie ma. Ale parę spraw chcę sprostować, bo mamy do czynienia z całą masą nieprawdziwych sugestii" - wyjaśnił.

Kaczyński na uwagę, że redaktorzy "GW" mieli "nadzieję" na zniszczenie jego wizerunku, odpowiedział: "Jeśli sądzili, iż mój wizerunek sprowadza się do tego, że żywię się wodą i chlebem, a o gospodarce nie mam pojęcia, to mogę im powiedzieć tylko jedno: to wizerunek nieprawdziwy".

"Na tych taśmach nie ma przekleństw, nie ma omawiania nielegalnych działań, nie ma korupcji. Jest poszukiwanie wyjścia z trudnej sytuacji, przy nacisku na legalność działań" - podkreślił. W ocenie Kaczyńskiego nie narusza to jego wizerunku. "Muszę jednak prostować te wszystkie kłamstwa i sugestie, których celem jest prezentacja naszych działań jako czegoś podejrzanego" - dodał.

Odniósł się także do fragmentu publikowanej rozmowy, w którym żartował z tłumaczką Austriaka. "Żonę pana Birgfellnera, Karolinę, która podczas tych rozmów pełniła funkcję tłumacza, znam od dzieciństwa jest moją daleką krewną" - zaznaczył. Dlatego zapytałem ją żartobliwie o te dziurawe spodnie, które przypominały mi piżamę. Ona mi zaczęła mówić, że to modne" - wyjaśnił.

Dodał, że rzeczywiście odpowiedział jej "Ja cię nie mogę", choć - jak zastrzegł - zwykle tak nie mówi.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (4 komentarzy)

  • Nie odróżniająDobra odZła 2019-02-11 18:23:22
    Posłowi na emeryturze nikt nic nie zrobi, może nie tyko wybudować omawiane dwie wierze ze wspólnikami słupami , kto za tym wszystkim stoi ?Polacy to nie ciemnogród jak przez wszystkie lata władztwa zakładaliście , wiemy co w obszarach gruntów nieodpierdalaliście ,Polexit nowele ustaw o ochronie gruntów rolnych i leśnych , Ziobryści i TV publiczne społeczeństwo z obrębów miast okradliście , afera gruntowa , dobra osobiste itd.
  • Jadwiga 2019-02-11 12:31:39
    Dla mnie wszyscy biorący udział w tych rozmowach i całym tym przedsięwzięciu to grupa totalnych dyletantów . Jak z tego bełkotu można wywnioskować,że ktoś tam ma pojęcie pojęcie o biznesie , warości pieniądza i inwestycjach. To że operują wysokimi sumami to naprawdę czyni ich tylko śmiesznymi. I tacy ludzie rządzą wielkim krajem w Europie. Kto nie wie o czym piszę niech przeczyta poprzedni mój wpis.
  • Jadwiga 2019-02-11 12:25:41
    Wokół sprawy jest dużo szumu , wiele komentarzy , ale nikt nie dotyka sedna sprawy. Sedno sprawy jest takie,że w tym kraju jednym wolno wszystko i mogą nawet nie przestrzegać przepisów prawnych , które sami uchwalili , a dla innych robi się interpretacje po to aby ich uwalić ,jeżeli nie popieraje właściwej opcji politycznej. Z punktu widzenia obowiazujących przepisów o obrocie gospodarczym i przepisach skarbowych jest tu bardzo dużo rzeczy , świadczacych o ich naruszeniu. Przekroczono również zasady etyki. Ludzie roszczący sobie prawa do bycia najważniejszym i najuczciwszym powinni od siebie wymagać więcej. Gdyby takie rozmowy były prowadzone pomiędzy przedsiębiorcami bez tego zaplecza politycznego , które tu jest to by o 6 rano byli zatrzymani przez ludzi w kominiarkach. Mowa jest o inwestycji na półtora miliarda, a maja ledwo 13 milionów. Kto im niby miał dać gwarancje pod ten kredyt. Normalny przedsiębiorca musi mieć zabezpieczenie na 120% takiej inwestycji o wkład własny przynajmniej 30%. Jak się wystawia fakturę z VAT - to się robi deklaracje VAT do 20-go następnego miesiąca po wystawieniu. Nie zapłacenie w terminie nie jest przestępstwem jeżeli jest deklaracja - Jak urząd ma deklarację to jego obowiązkiem jest zobowiązanie wyegzekwować. Jeżeli ktoś prowadzi sprawy Spółki i nie otrzymuje za to wynagrodzenia , to jest to nieodpłatne świadczenie na rzecz spółki i spółka ma obowiązek oszacować to świadczenie i odprowadzić podatek dochodowy .
  • DO PIONU 2019-02-11 11:50:14
    To są taśmy prawdy o Kaczyńskim... prawdy o tym, że jest człowiekiem dobrym i uczciwym, czego nie można powiedzieć o Donaldinim i jego tej całej bandzie z PEŁO. Miałem co do Kaczyńskiego wątpliwości, ale po tej "aferze" z taśmami Gazety Wybiórczej zmieniłem o nim zdanie. Oby żył jak najdłużej, cieszył się dobrym zdrowiem i panował nam Jarosław Kaczyński. Miej go Panie Boże w swojej opiece.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.