Przesłuchanie Donalda Tuska. Mateusz Morawiecki miał mieć miejsce w rządzie PO-PSL?



PAP/JS - 17 czerwca 2019 15:29


Donald Tusk zeznał w poniedziałek (17 czerwca) przed komisją śledczą ds. VAT, że czasach swych rządów darzył zaufaniem obecnego premiera Mateusza Morawieckiego. "Nawet nie wykluczałem, że zaproponuję mu stanowisko ministra finansów w moim rządzie" - dodał.

Podczas poniedziałkowego przesłuchania wielokrotnie doszło do wymiany zdań i drobnych złośliwości między obecnym przewodniczącym Rady Europejskiej a szefem komisji Marcinem Horałą (PiS).

Poseł PiS zapytał m.in. Tuska o to, kto przed laty polecił mu Jacka Rostowskiego jako kandydata na ministra finansów. "Moja intuicja" - odparł b. premier. Potwierdził, że wówczas znał Rostowskiego jako ekonomistę. "Nie była to relacja jakaś bliska, intensywna, ale słyszałem o istnieniu Jacka Rostowskiego, spotykaliśmy się na przestrzeni lat, myślę, że od początku lat 90-tych, kilka razy. Wiedziałem o jego pracy eksperckiej, podzielałem jego poglądy gospodarcze" - mówił były premier.

Horała przywołał fragment zeznań Rostowskiego przed komisją ds. VAT, w których stwierdził, że jest ekspertem od prawa podatkowego. "Nie sądzę, żeby od ministra finansów należało wymagać pełnej, eksperckiej wiedzy we wszystkich dziedzinach, które dotyczą tego resortu. Mateusz Morawiecki (...) był wybitnym bankowcem, przynajmniej jeśli chodzi o karierę i skuteczność, a nie był specjalistą od podatków, ale ja bym z tego nie czynił akurat zarzutu" - ripostował Tusk.

"Czyli to nie budziło pana wątpliwości?" - upewnił się Horała. "Ja na przykład, na pana miejscu, nie przepytywał Jarosława Kaczyńskiego, kto mu polecił Mateusza Morawieckiego, bo odpowiedź mogłaby być zaskakująca" - odparł szef Rady Europejskiej.

Zobacz też: Donald Tusk: wyłudzenia VAT w Polsce to nic szczególnego

Tusk wspomniał ponadto, że Mateusz Morawiecki w czasach rządów PO-PSL był "dość blisko w roli formalnej, jako członka rady gospodarczej (przy premierze - red.), ale też "w wyjątkowo bliskich relacjach" z szefem tej rady, Janem Krzysztofem Bieleckim. "Powiem szczerze, że wówczas jego obecność była na tyle intensywna i budząca moje zaufanie, że nawet nie wykluczałem, że zaproponuję mu stanowisko ministra finansów w moim rządzie" - dodał Tusk.

Horała pytał również byłego premiera, czy był informowany o przygotowaniu wniosku o decyzję derogacyjną Komisji Europejskiej na wprowadzenie tzw. odwróconego VAT-u na pręty stalowe. "Osobiście na pewno nie" - odpowiedział Tusk.

{twitter;https://twitter.com/KancelariaSejmu/status/1140575322099859456}

Szef komisji przypomniał, że do ówczesnego szefa rządu pisma i raporty w tej sprawie kierowali m.in. związkowcy z NSZZ Solidarność z huty stali ArcelorMittal, Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowa czy Polska Unia Dystrybutorów Stali. "Ministerstwo Finansów przez pół roku pracowało nad tym wnioskiem derogacyjnym. Problem jest taki, że po jego skierowaniu do Komisji Europejskiej po miesiącu przyszła odpowiedź, że nie jest potrzebna derogacja w tej sprawie" - dodał Horała.

Tusk powtórzył, że nie zna tej sprawy.

Nowak miał przyśpieszyć wprowadzanie pozytywnych rozwiązań dla przedsiębiorców

Członek komisji Błażej Parda (Kukiz'15) pytał Tuska o zeznania b. wiceminister finansów Elżbiety Chojny-Duch, która stwierdziła, że w pewnym momencie ówczesny szef gabinetu politycznego Tuska, Sławomir Nowak "przejął rolę" Ministra Finansów. Dopytywał b. premiera, czy w związku z tym ówczesny minister finansów Jacek Rostowski był "słupem" we własnym resorcie.

"Nie chcę złośliwie komentować wypowiedzi pani minister Chojny-Duch. Jeśli dobrze rozumiem, chodzi o sytuację, w której minister Nowak zapraszał do KPRM posłów i z drugiej strony urzędników, aby przyśpieszyć proces legislacyjny dot. ułatwień dla przedsiębiorców, czyli tzw. Komisji Przyjazne Państwo, czy jeszcze bardziej popularne miano komisji Palikota" - powiedział Tusk.

B. premier był pytany, czy Nowak miał od niego "władzę podejmowania decyzji, co do rozwiązań prawnych, czy to było umocowane". "Nie jestem pewien, czy może była nawet uchwała. Wydaje mi się, że była nawet uchwała, która upoważniała ministra Nowaka do tej inicjatywy, zgodnie z którą należało usuwać możliwie szybko konflikty, czy takie zatory w pracy nad tymi ustawami" - odpowiedział były premier.

"Zgodnie oczywiście z moją intencją - chcę tu od razu rozwiać wszystkie wątpliwości - bardzo mi zależało na tym, żeby ten pakiet ustaw zwanych +Przyjazne Państwo+, żeby nie utknął w procedurach" - dodał Tusk. Wskazał, że takie sprawy często budzą m.in. opór urzędników. "Bardzo mi zależało, żeby ten impet się nie wyczerpał w takim bezruchu biurokratycznym i dlatego minister Nowak się w to angażował" - tłumaczył b. premier.

"Nie sądzę - jestem tego pewien - żeby wpływał w jakikolwiek sposób na treść, czy charakter tych rozstrzygnięć" - oświadczył Tusk.

{twitter;https://twitter.com/KancelariaSejmu/status/1140551859259813888}

B. premier na pytanie, czy Nowak był decyzyjny i czy miał od niego umocowanie, odparł: "Nie, nie był powołany do wybierania czegokolwiek". "Założenie z góry było takie, że Komisja Przyjazne Państwo działa na rzecz tych pozytywnych - z punktu widzenia polskiej przedsiębiorczości - rozwiązań. Minister Nowak miał przyśpieszyć proces legislacji, żeby tam, gdzie opór jest zwykłą rutyną, żeby ten opór nie blokował dalszych prac" - zaznaczył Tusk.

Wskazał, że wyboru, co do rozwiązań legislacyjnych i tak dokonywali posłowie. "To nie rząd decydował o tym na końcu" - podkreślił b. premier. "Ważne było, aby zdanie rządu było możliwie konstruktywne, pozytywne i też możliwie jednolite. Rząd był koalicyjny - mi też zależało na tym, aby czasami prestiżowe spory, albo takie klasycznie urzędnicze spory nie blokowały tych zmian" - mówił Tusk.

"Bardzo mi zależało, aby nie marnować czasu - proszę tak traktować tę misję ministra Nowaka, upoważnionego. Jestem przekonany, że na tych spotkaniach minister Nowak ograniczał swoją rolę do roli gospodarza udzielającego głosu, motywującego do szybkich rozwiązań" - dodał.

Na pytanie, czy te spotkania były posiedzeniami Stałego Komitetu Rady Ministrów, b. premier odpowiedział: "Nie. Nie sądzę". Zaznaczył, że komisje "Przyjazne Państwo" nazywałby raczej: "komisją uzgodnieniową, albo zespołem uzgodnieniowym". Tusk podkreślił, że komisja miała rolę "organizacyjno-logistyczną".

B. premier był też pytany o zeznania b. wicepremiera i ministra gospodarki w rządzie PO-PSL Waldemara Pawlaka, który powiedział, że nie przypomina sobie, aby rozmawiał z Tuskiem na temat przestępczości i wyłudzeń VAT. "Generalnie sprawa podatków jako takich leży w kompetencjach Ministra Finansów, więc nie wykluczam, że to było powodem, dla którego wicepremier Pawlak - i minister gospodarki właśnie - w tej sprawie ze mną się nie kontaktował, mając świadomość, że to jest w kompetencji Ministra Finansów. Nie sądzę, aby był jakikolwiek inny powód" - podkreślił Tusk.

Tusk: to, że wyłudza się podatek VAT, było wiedzą powszechną

Pytany, jaki program zaproponował, by przeciwdziałać wyłudzeniom VAT od ok. 2007-2008 r., Tusk podkreślił, że wiedza o tym, że "system VAT i wewnątrzwspólnotowa reguła wspólnego rynku będą sprzyjały takim wyłudzeniom to jest oczywiście wiedza post-factum". "To nie jest tak, że zjawisko zaczyna się w roku 2007, a my o tym nie tylko, że wiemy, ale mamy jeszcze receptę na to zjawisko" - powiedział.

Jak dodał, wyłudzenia VAT "z całą swoją niepokojącą skalą" zostały ujawnione w raporcie z 2014 r. "Ale działania, nie w związku z tym, że stało się coś nadzwyczajnego, tylko że była świadomość wyłudzeń i innych procedur, zarówno w VAT, jak i w akcyzie (...) zostały podjęte dużo, dużo wcześniej" - zapewnił.

Dopytywany, czy w związku z wyłudzeniami została opracowana jakaś określona strategia, Tusk podkreślił, że każdy rząd przyjmuje różne strategie na różne okoliczności. "Ale z mojego doświadczenia te strategie bardziej wyrażają życzenia ich autorów niż realistyczną ocenę tego, co naprawdę wydarzy się w perspektywie 10-15 lat. Za każdym razem, kiedy czytam prognozy dotyczące dowolnej sfery życia, która wykracza poza 10-15 lat, przypomina mi się powiedzenie, że kiedy człowiek planuje, Pan Bóg się śmieje" - mówił.

"Ja w działalności politycznej zdecydowanie bardziej stawiam na trafną i szybką reakcję niż długoterminowe planowanie, bo życie mi podpowiada, że to przynosi lepsze skutki" - powiedział.

Poseł Błażej Parda (Kukiz'15) wskazał, że w 2009 r. powstał raport dot. wyłudzeń VAT, na podstawie którego miała być przygotowana strategia na lata 2010-2012. "Tylko problem jest taki, że ona nie powstała. Ona była tworzona i w pewnym momencie została zahamowana" - powiedział Parda. Tusk odparł, że zna ten wątek z dotychczasowych prac komisji, jednak nie wie, co było powodem takiej decyzji.

B. premier podkreślił przy tym, że jeśli chodzi o wyłudzenia VAT, ministerstwo finansów "dość szybko zorientowało się, że następuje przerzucanie się albo na kraje, albo na branże czy asortymenty", w związku z czym proponowano m.in. odwrócony VAT na niektóre produkty. Podkreślił przy tym, że nie sądzi, by była możliwość "prostego przewidywania", która branża w danym momencie może być dotknięta takim typem przestępczości.

Dopytywany, skąd miał wiedzę o tym, że dochodzi do takich przestępstw, Tusk odparł, że to była "wiedza powszechna". "Nie ma takiego momentu, o którym mogę powiedzieć, że ktoś przyszedł i powiedział, ponieważ ta wiedza funkcjonowała w tym sensie dość powszechnie, więc ja się nawet nie zastanawiałem, skąd wiem, tylko raczej miałem oczekiwania wobec ministra finansów, żeby zrobił wszystko, żeby te zjawiska ukrócić" - powiedział. "Nie trzeba było być specjalistą, by wiedzieć - bo to też było codziennie w mediach obecne - gdzie te wyłudzenia VAT-owskie pojawiają się najintensywniej" - dodał.