PSL o odwołaniu wiceministrów: Skoro ich zwalniają tzn., że byli niepotrzebni



PAP/JS - 12 marca 2018 16:15


Skoro dziś zwalniani są wiceministrowie, to znaczy, że byli niepotrzebni, czyli przez pewien czas pieniądze publiczne były marnotrawione - powiedział rzecznik PSL Jakub Stefaniak odnosząc się do dymisji wiceministrów w rządzie premiera Mateusza Morawieckiego.

W poniedziałek (12 marca) premier Mateusz Morawiecki ogłosił kolejne zmiany w swoim gabinecie, łącznie przyjął dymisje siedemnastu wiceministrów. "Redukując liczbę wiceministrów, chcemy jeszcze bardziej usprawnić prace rządu, chcemy zmniejszyć warstwę polityczną, a zwiększyć warstwę urzędniczą, podobnie jak to jest w najwyżej rozwiniętych demokracjach Europy Zachodniej" - powiedział premier.

Według Stefaniaka premier "zaprzecza sam sobie". "To nikt inny jak m.in. pan Morawiecki, jako wicepremier dopuścił do tego, żeby było 126 wiceministrów, a teraz mówi, że będzie odchudzał (rząd)" - powiedział polityk.

"Skoro dziś zwalniają tych ludzi, to znaczy, że byli niepotrzebni, czyli przez pewien czas pieniądze publiczne były marnotrawione. I chyba to jest w tym wszystkim najgorsze" - stwierdził Stefaniak.

Jego zdaniem może być to "gra pozorów". "Jeżeli prawdą jest to, że ci państwo przestają być wiceministrami, ale utrzymują swoje honoraria czy zarobki będą mieli teraz nawet wyższe, czy to nie jest oszukiwanie społeczeństwa, szczególnie w kontekście jak teraz mają się poczuć emeryci, których waloryzacja emerytur była w ciągu ostatnich lat najniższa" - mówił.

Próba zatuszowania nagród dla rządu PiS

Zmiany w rządzie to próba zatuszowania przed Polakami jego tendencji do samonagradzania się - powiedziała przewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer,

"Ciekawą filozofię ma ten rząd: najpierw utuczyć się do niebotycznych rozmiarów, a potem odchudzać. Pod pretekstem zmian strukturalnych premier odwołuje kilkunastu ministrów. Pamiętajmy, że i tak ten rząd będzie wyjątkowo duży" - powiedziała Lubnauer na poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie .

Według niej "jest to nakaz prezesa (Jarosława Kaczyńskiego), który zorientował się, że opinia publiczna bardzo źle przyjęła zarówno informację o rekordowym rządzie, ale przede wszystkim informację o nagrodach, które ten rząd sobie przydzielił".

"Okazało się, że był to pierwszy w historii rząd, który tak sowicie się nagrodził, w związku z tym w tej chwili premier Mateusz Morawiecki dostał zadanie żeby posprzątać, więc sprząta" - podkreślił.

"Najpierw siedemnastu, może potem jeszcze kilku przesuniętych na niższy szczebel. Natomiast realnie rzecz biorąc koszt zapewne będzie dokładnie taki sam. Właściwie okazuje się, że każdy zwalniany minister czy wiceminister jest tym, który wcześniej dostał nagrodę lub premię od rządu. W związku z tym my już za nich zapłaciliśmy" - oceniła Lubnauer.

Jak zaznaczyła, zdymisjonowani członkowie rządu "nie mogą zostać głodni, kiedy rządzi PiS".

"PiS zawsze zagospodarowuje swoich ludzi, w związku z tym nie zostawia nikogo na placu boju. Czyli rozumiem, że część z nich zostanie pewnie jakimiś dyrektorami departamentu, dostanie niższe funkcje w rządzie, jeszcze inni odejdą być może do spółek skarbu państwa - wiemy, że to jest wielki rezerwuar miejsc do obsadzania dla PiS. Gdzieś się znajdzie miejsce dla każdego człowieka PiS" - uważa szefowa Nowoczesnej.

Ruchy pozorowane, mają przykryć aferę z nagrodami

Dla mnie to są w dużym stopniu ruchy pozorowane; ruchy, które mają przykryć aferę z nagrodami - powiedział wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15).

Tyszka komentując odwołania wiceministrów przywołał powiedzenie: "skoro zwalniają, to znaczy, że będą zatrudniać". "Już słyszymy, że poszczególni wiceministrowie mają być przesunięci na jakieś inne stanowiska. Pytanie jest takie, co to właściwie ma na celu? Czy to ma na celu przyniesienie realnych oszczędności w administracji i zaoszczędzenie pieniędzy Polaków? Samo przesunięcie wiceministrów, podsekretarzy stanów na stanowiska w służbie cywilnej nic nie zmienia" - zaznaczył wicemarszałek.

Według niego "potrzebna jest głęboka, poważna debata o deregulacji, o wycofaniu się ze zbędnych przepisów i ustaw oraz jednocześnie o ograniczeniu zakresu działania państwa, czyli likwidacji wielu instytucji na poziomie centralnym".

Przyznał, że były już takie propozycje klubu Kukiz'15, ale zostały one odrzucone przez Prawo i Sprawiedliwość.

"Jeżeli chodzi o sam poziom ministerialny, to ja nie wiem, po co my potrzebujemy aż 19 ministerstw. Wydaje się, że wystarczyłaby połowa obecnej liczby resortów, a nawet mogłoby być siedem ministerstw - tak wyliczyliśmy z naszymi ekspertami" - dodał Tyszka

Ministerstwa, do których miałoby się ograniczyć państwo to: bezpieczeństwo kraju, sprawy zagraniczne, sprawy skarbowe, polityka gospodarcza, polityka społeczna, mecenat publiczny oraz sprawiedliwość i administracja.

To - zdaniem wicemarszałka - mogłoby przynieść oszczędności m.in. na obsłudze administracyjnej i technicznej ministerstw, w gabinetach politycznych, oraz usprawnić zarządzanie państwem.

Jak dodał, Kukiz'15 proponuje debatę na temat zmniejszenia liczby ministerstw.

Oszustwo i fikcja

Odwołanie 17 wiceministrów, to oszustwo i fikcja, to jest robienie Polaków w balona i na to nie można przymykać oczu - ocenił przewodniczący klubu PO Sławomir Neumann.

Neumann na poniedziałkowym briefingu w Sejmie podkreślił, że 17 wiceministrów "zmieni swoje wizytówki". Jak zauważył Piotra Woźnego, który prawdopodobnie zamiast wiceministrem, będzie pełnomocnikiem premiera ds. zwalczania smogu.

Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska poinformowała w poniedziałek, że b. wiceminister przedsiębiorczości i technologii Piotr Woźny "będzie pełnił inną, bardzo ważną funkcję". "Nie wykluczamy, że pełnomocnika premiera, który ma koordynować walkę ze smogiem" - dodał.

"To jest oszustwo i fikcja. To jest robienie Polaków w balona mówiąc kolokwialnie i na to nie można też przymykać oczu. To jest kolejna próba oszustwa i takiego zapudrowywania tej skrzeczącej rzeczywistości, która od wielu miesięcy uwiera Polaków" - podkreślił poseł PO.

Według niego "z tym oszustwem trzeba skończyć". "Ten program koryto plus, który rząd PiS wprowadza dla siebie jest już tak obrzydliwy i pazerność jest tak wielka, że po prostu bije po oczach" - podkreślił Neumann.

Zdaniem Mariusza Witczaka (PO) z poniedziałkowej konferencji premiera wynika, że "szykują się duże podwyżki dla członków rządu". "Premier Morawiecki chce podsekretarzy stanu przesunąć do korpusu służby cywilnej na najwyższe stanowiska urzędnicze w tymże korpusie i od razu w kategoriach bezkonkursowych oni będą otrzymywali najwyższe wynagrodzenia w służbie cywilnej" - zaznaczył poseł.

W jego ocenie kiedyś służba cywilna była zaprojektowana tak, aby najbardziej wykwalifikowani, apolityczni zawodowcy mogli budować konstrukcję administracyjną Polski.

"Służbę cywilną PiS od razu po przejęciu władzy zniszczył, bowiem wpuścił polityków do służby cywilnej, zrezygnował z konkursu i rozmaici działacze PiS-owscy zostali wpuszczeni na bardzo wysokie stanowiska urzędnicze" - podkreślił Witczak