Będzie zmiana ordynacji do Sejmu i Senatu? Jacek Sasin odpowiada



GP - 20 lipca 2018 09:19


Sejm zmienia ordynację do Parlamentu Europejskiego. Opozycja uważa to za wstęp do innych zmian reguł wyborczych. Jacek Sasin (PiS) uspokajał w piątek (20 lipca), że PiS nie ma takich planów.

Nowa ordynacja do Parlamentu Europejskiego trafiła do Sejmu na początku lipca. Projekt koordynuje specjalnie do tego powołana komisja. 18 lipca skierowała do drugiego czytania projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego. Biorąc pod uwagę wolę polityczną i arytmetykę parlamentu jest bardzo prawdopodobne, że projekt stanie się prawem jeszcze w tym miesiącu. Jeśli drugie czytanie zakończy się pozytywnie, projekt trafi do Senatu.

Opozycja uważa, że to zła zmiana reguł wyborczych, bo sprzyja Prawi i Sprawiedliwości przy podziale mandatów. Grzegorz Schetyna (PO) nie wykluczył, że zmiany w ordynacji do PE są przyczynkiem do kolejnych nowelizacji prawa wyborczego. Polityk wieszczył, że kolejne będą Sejm i Senat.

Do tej oceny w piątek (20 lipca) odniósł się Jacek Sasin. Polityk był gościem Polskiego Radia, audycji "Salon Polityczny" Programu Trzeciego.

- Nie ma pomysłu by zmieniać ordynację wyborczą do Sejmu i Senatu - szybko ucinał poseł i sekretarz stanu w Kancelarii Premiera.

Zmiany ordynacji do PE

Zmiany ordynacji do PE, które procedowane są w parlamencie mają być podyktowane stopniem skomplikowania tej procedury. Politycy PiS uzasadniają, że obecnie nie ma określonej liczby europosłów wybieranych w konkretnym okręgu. Głosowanie w wyborach do PE odbywa się według systemu proporcjonalnego, w którym głosy oddane na poszczególne listy przeliczane są na mandaty metodą d’Hondta w skali całego kraju.

Dopiero po ustaleniu liczby mandatów przypadających poszczególnym komitetom rozdziela się je pomiędzy poszczególne listy kandydatów, zaś mandaty uzyskują kandydaci, którzy na danej liście otrzymali największą liczbę głosów.

Czytaj też: Burza w komisji w sprawie SN

Poseł PiS Andrzej Matusiewicz stwierdził podczas debaty w Sejmie, podczas pierwszego czytania, że dotychczasowy stan prawny w zakresie wyborów do PE "powoduje znaczące różnice w potencjalne głosów w poszczególnych okręgach wyborczych, w systemie przeliczania głosów, uprzywilejowywał okręgi wyborcze o dużej liczbie osób uprawnionych do głosowania".

Polityk opcji rządzącej podkreślił, że jego partia uważa, że ustalenie limitu co najmniej trzech posłów wybieranych w okręgu wyborczym, jest zmianą właściwą. Ocenił, że proponowane przepisy "umożliwiają rzeczywiste odwzorowanie zależności pomiędzy liczbą uprawnionych do głosowania, a liczbą posłów wybieraną w danym okręgu wyborczym".

Opozycja jest przeciwna tej zmianie i konsekwentnie przekonuje, że cel reformy Kodeksu wyborczego jest prosty - zwiększyć stan posiadania w PE zwycięscy wyborów. Obecnie tą partią byłoby PiS, jako formacja z największym poparciem społecznym. Najnowsze sondaże wyborcze zobaczysz tutaj.