BOR: Ojciec prezydenta boi się o życie syna



GP/PAP - 27 lutego 2017 08:20


• Ojciec prezydenta stwierdził, że boi się o życie syna.
• Jest to spowodowane sytuacją wokół transportu najważniejszych osób w państwie, za które odpowiada BOR. Przypomnijmy, że w ostatnim roku miały miejsce trzy, nagłośnione przez media, kolizje z udziałem prezydenta, premier i szefa MON.
• Toczy się prokuratorskie śledztwo w przypadku ostatniego z wypadków - kolizji z udziałem premier Beaty Szydło. Przesłuchiwani mają być następni świadkowie zdarzenia.

Jak można było przeczytać w "Super Expressie", wydanie poniedziałkowe (27 lutego), ojciec Andrzeja Dudy jest zaniepokojony o życie syna. Wbrew niektórym skojarzeniom nie chodzi jednak o możliwy zamach na głowę państwa a o ochronę jaką zapewnia się najważniejszym osobom w kraju.

Ojciec Andrzeja Dudy przyznał, że trawi go niepokój o życie syna.

- Los mojego syna powierzam Opatrzności Bożej - można było przeczytać w ogólnopolskiej gazecie. -  Każdy może mieć obawy o życie, w każdym przypadku mogą się wydarzyć różne rzeczy... Zawsze jest ryzyko - dodał.

Prof. Jan Tadeusz Duda tym samym ustosunkował się do kwestii wypadków samochodów BOR-u. Należy przypomnieć, że Andrzej Duda uczestniczył w takim incydencie, gdy w czasie podróży jego limuzyna straciła oponę. Kolejne przypadki, jak kolizja samochodów Żandarmerii Wojskowej (Ministerstwo Obrony Narodowej) i lutowy wypadek premier Beaty Szydło, pozwalają podnosić pytania o jakość ochrony najważniejszych osób w państwie.

Choć ojciec prezydenta jest zaniepokojony, jednocześnie liczy na pracujących w ochronie BOR fachowców.

- Wierzę w to, że kierowcy BOR i odpowiednie służby pracują właściwie. Wierzę w ich fachowość - kończył swoją wypowiedź.

Hospitalizacja premier

Premier Beata Szydło po wypadku, który miał miejsce w Oświęcimiu, spędziła równy tydzień w szpitalu w Warszawie. Na szczęście obrażenia nie były poważne i w zeszłym tygodniu wróciła do pracy. Zeznawała także w krakowskiej prokuraturze o okolicznościach wypadku. To przesłuchanie utajniono ze względu na pozycję premier. Jej zeznania uznano za kluczowe.

W wypadku poważnie ucierpiał i nadal jest w szpitalu jeden z ochroniarzy Biura Ochrony Rządu, który podróżował z Beatą Szydło.

Szczegóły o świadkach obrony w dochodzeniu dotyczącym wypadku

W piątek (24 lutego) krakowska Prokuratura Okręgowa, prowadząca śledztwo ws. wypadku z udziałem premier Beaty Szydło poinformowała, że zamierza przesłuchać ośmiu świadków, zgłoszonych przez obrońcę podejrzanego o nieumyślne spowodowanie wypadku. Takie informacje przekazał prok. Włodzimierz Krzywicki.

- Świadkowie z wniosku dowodowego obrońcy zostaną przesłuchani prawdopodobnie w środę lub czwartek. Są to osoby, które według obrońcy mają mieć wiedzę na temat wypadku albo okoliczności bądź sytuacji drogowej poprzedzającej wypadek - powiedział prok. Krzywicki, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Krakowie.

Czytaj też: Proponują przegląd w BOR

Jak dodał, pierwszy wniosek obrońcy dotyczył sześciu świadków, a drugi - kolejnych dwóch.Obrońca Sebastiana K., mec. Władysław Pociej nie chciał wypowiadać się na temat zgłoszonych przez siebie świadków.

- Mogę jedynie potwierdzić informację, że faktycznie złożyłem wnioski o przesłuchanie najpierw sześciu, a potem dwóch świadków. Ze względu na tajemnicę postępowania nie mogę powiedzieć nic więcej - dodał.

Jak poinformował prok. Krzywicki, prokuratura podjęła również czynności zmierzające do ustalenia nowych świadków wypadku, o których poinformowała telewizja TVN24.