Jacek Czaputowicz komentuje odwołany wywiad: trzeba brać pod uwagę konsekwencje wypowiedzi



PAP/AKC - 19 marca 2019 06:36


Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz wyjaśnił w poniedziałek dziennikarzom powody, dla których w miniony piątek musiał odwołać zapowiedzianą w radiu RMF FM rozmowę na temat polskiej polityki zagranicznej i wygłoszonego przez niego expose.

Czaputowicz powiedział, że został zaproszony na rozmowę o expose przez dziennikarza RMF. - Chcemy mieć kontakty ze wszystkimi radiostacjami. Rzeczywiście, przyjąłem zaproszenie z przyjemnością. Natomiast po przyjściu do studia redaktor poprosił mnie jeszcze przed rozmową - bo oczywiście do rozmowy nie doszło, nie to, że została przerwana (…) - o komentarz dotyczący polskiego wątku zamachu w Nowej Zelandii - wyjaśnił.

Czytaj też: 49 zabitych w atakach na meczety w Nowej Zelandii

- Wówczas dziennikarze przedstawili mi wydruk depeszy prasowej, z czego wynikało, że kilkadziesiąt minut wcześniej pojawił się ten polski wątek. Jeden z dziennikarzy RMF chciał zbadać, uzyskać informacje, że w jakimś kontekście się ten polski watek pojawił. Więc wówczas stwierdziłem, że trudno mi tak na żywo bez znajomości tej kwestii komentować. Zasugerowałem zwrócenie się do rzecznika, ale oczywiście byłem gotowy przeprowadzić rozmowę zgodnie z tematem, czyli na temat polityki zagranicznej, expose - kontynuował.

Jak relacjonował, dziennikarze jednak domagali się, żeby zacząć rozmowę od zamachu.

- Uznałem, że trudno ryzykować komentarz w sprawie, której nie znam. (…) Powiedziałem, że raczej nie będę tego komentował, i w ten sposób zakończyliśmy tę kwestię. Przykro mi, że dziennikarze RMF nie mogli uzyskać ode mnie opinii na temat polskiej polityki zagranicznej, na co się rzeczywiście umawialiśmy. To wynikało z tego, że ja nie mogłem narazić resortu czy państwa polskiego - brzmi bardzo poważnie polski wątek, kto za tym stoi, czy Polacy, czy nie Polacy - na jakieś interpretacje - zaznaczył.

Czytaj też: Czaputowicz: Polska widzi szansę we współpracy z Chinami

- Skontaktowałem się od razu z rzecznik MSZ, przedstawiłem, jak wygląda sprawa. Rzecznik zadzwoniła po kilkunastu minutach do dziennikarzy, uzyskała od nich też pytania, czy mamy jakieś nazwiska osób (…) z Polski, z którymi się ten terrorysta kontaktował. Powiedziała, że nie ma takich informacji, trudno nam to komentować, są właściwe służby do tego - wskazał.

Podkreślił, że zawsze jest otwarty na rozmowę, także z RMF, na tematy polityki zagranicznej, jednak musi brać pod uwagę konsekwencje wypowiedzi.