Protestującym rolnikom nie udało się wejść do ministerstwa



PAP/rs - 03 kwietnia 2019 19:04


Pod hasłami m.in. "Puste chlewnie, sady, stoły, polski rolnik prawie goły", "Walczymy o godność i suwerenność prawdziwych Polaków" protestowali w środę w Warszawie rolnicy zrzeszeni w AGROunii. Na koniec chcieli złożyć pismo w Ministerstwie Rolnictwa, ale nie zostali tam wpuszczeni.

Protestujący domagali się m.in. nałożenia na sklepy wielkopowierzchniowe obowiązku oferowania do sprzedaży produktów rolno-spożywczych z minimalnym udziałem 51 proc. produktów pochodzenia i produkcji krajowej, graficzne znakowanie produktów rolno-spożywczych flagą kraju pochodzenia, nałożenia na Rosję embarga na sprzedaż do Polski węgla kamiennego - do czasu zniesienia przez ten kraj ograniczeń w eksporcie polskich owoców i warzyw.

Żądają też uzdrowienia samorządu rolniczego i wprowadzenia reformy izb rolniczych, audytu rolniczych związków zawodowych i funduszy promocji żywności oraz reformy tych instytucji, wprowadzenie ustawowego zakazu komercjalizacji ujęć wody oraz potraktowanie wody jako strategicznego surowca do produkcji żywności, a także podjęcia natychmiastowej interwencji państwa w celu uratowania rynku trzody chlewnej.

Z pl. Zawiszy, gdzie o godz. 8 rozpoczął się protest, rolnicy zrzeszeni w AGROunii przeszli Alejami Jerozolimskimi do ronda Dmowskiego. Do rolników dołączyli taksówkarze, którzy jechali przed pochodem. Podkreślali, że tak jak rolnicy zmagają się z problemem wypierania rodzimych przedsiębiorstw z polskiego rynku.

Przy rondzie Dmowskiego na telebimie wyświetlono film tłumaczący powody protestów i pokazujący problemy, z którymi zmagają się rolnicy. W tym miejscu zgromadzenie oficjalnie zostało zamknięte.

Szef AGROunii Michał Kołodziejczak poszedł jednak stamtąd pod Sejm. Podążyli za nim - w asyście policji - pozostali rolnicy. Przed siedzibą parlamentu zostawili kilka skrzynek jabłek. Tam Kołodziejczak poinformował, że idzie jeszcze pod Ministerstwo Rolnictwa. Niektórzy ze zgromadzonych zawołali: "My z tobą!" i pochód - nadal w towarzystwie policji - udał się pod siedzibę resortu. Na chwilę przystanął przy pomniku Wincentego Witosa, gdzie Kołodziejczak podkreślił: "jak Witos nie poddamy się i będziemy walczyć za sprawę do skutku".

Rolnicy chcieli w resorcie rolnictwa zostawić pismo do ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego, ale nie zostali wpuszczeni.

"Tak naprawdę zastanawiam się, czy my z człowiekiem, który nazywa nas dnem intelektualnym, rozmawiać powinniśmy" - powiedział Kołodziejczak.

W środę przed południem w Przysieku koło Torunia minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, odnosząc się do manifestacji rolników w Warszawie, mówił: "Część organizacji rolniczych nie chce rozmawiać, nie chce się podzielić z innymi swoją wiedzą, być może dlatego, że tej wiedzy nie mają ich przedstawiciele. Oni uważają, że wszyscy mają z nimi rozmawiać na kolanach. Już nie chcą rozmawiać z ministrem rolnictwa. Odbyłem kilka rozmów z przedstawicielami protestujących i muszę stwierdzić wielką pustkę intelektualną" - stwierdził minister.

Po godz. 16 Kołodziejczak ogłosił oficjalne zakończenie protestu. Rolnicy przekonywali, że nadal chcą rozmawiać z ministrem.