WIADOMOŚCI

Sejm: Hajdasz: wytaczanie przez RASP procesów dziennikarzom to mechanizm służący uciszaniu

Autor: PAP Dodano: 16-03-2021 12:29

Wytaczanie przez RASP procesów dziennikarzom to mechanizm, który służy uciszaniu niepokornych dziennikarzy - oceniła we wtorek na posiedzeniu sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP. W ocenie CMWP SDP "narusza to fundamentalną w demokracji zasadę wolności słowa".

We wtorek na posiedzeniu sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu prezentowana jest informacja na temat sytuacji dziennikarzy, którym Wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska wytoczyło procesy.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Jolanta Hajdasz, która prezentowała informację nt. sytuacji dziennikarzy powiedziała, że wytaczanie procesów przez RASP dziennikarzom to "mechanizm, który służy uciszaniu niepokornych dziennikarzy czy tych dziennikarzy, którzy ośmielają się w przestrzeni publicznej mieć stanowisko inne, niż to, które prezentuje właśnie koncern Ringier Axel Springer". "W mojej ocenie, w naszej ocenie narusza to fundamentalną w demokracji zasadę wolności słowa" - podkreśliła.

Wskazała, że poruszanie tego tematu na komisji sejmowej jest "ważne, ponieważ niektóre z tych procesów toczą się z wyłączeniem jawności, (...) co uniemożliwia publiczną dyskusję na ten temat".

"Wielki międzynarodowy koncern, dysponujący naprawdę przeogromnymi możliwościami polemiki na gruncie po prostu zwyczajnym, publicystycznym, z głoszonymi przez tych dziennikarzy poglądami po prostu nie decyduje się na to, wręcz na swoich łamach temat wycisza i go nie porusza, natomiast natychmiast kieruje sprawę do sądu z bardzo dużą sumą odszkodowania, bo to nie są kwoty kilka tysięcy czy kilkanaście, które być może redakcja jakaś chciałaby zapłacić, żeby sprawy nie prowadzić, żeby się tym nie zajmować. Nie, to są kwoty rzędu 100 tysięcy, 200 tysięcy, które oczywiście każdego z dziennikarzy są w stanie doprowadzić do ruiny" - zwróciła uwagę Hajdasz.

W ocenie dyrektor CMWP SDP ma to wywoływać "+efekt mrożący+, działający w ten sposób na całe środowisko dziennikarzy". "Co to jest ten efekt mrożący? Jest to akcja procesowa, wielokrotnie w literaturze przedmiotu opisywana, która jest nakierowana na to, by wyeliminować z przestrzeni publicznej kogoś, kto właśnie głosi konkretne poglądy, by działała jak taki straszak na innych, by oni nie podejmowali tych tematów, nie wypowiadali się w ten sposób, nie ośmielili się po prostu, bo będzie im grozić dokładnie to samo, czyli bardzo kosztowny proces, żmudna procedura prawna i wysokie kary finansowe, które należałoby po prostu zapłacić" - wskazała.

Na początku posiedzenia komisji posłanka KO Iwona Śledzińska-Katarasińska poinformowała, że zgłaszała zastrzeżenia do tematu komisji, ponieważ "kiedy w toku są procesy sądowe komisji nie powinna ani wyręczać, ani dublować sądu, zwłaszcza, że temat został sformułowany bardzo personalnie". "Napisałam do pani marszałek Sejmu Elżbiety Witek pismo, oficjalnie, w imieniu grupy posłów opozycji, że uważamy, że w tej sytuacji taki temat i taka komisja nie powinna się odbywać" - powiedziała Śledzińska-Katarasińska. W jej ocenie komisja mogłaby się zająć "sytuacją prawną i procesami wytaczanymi w ogóle dziennikarzom". "To byłaby dyskusja merytoryczna, a nie personalna" - podkreśliła.

X