REKLAMA

The Guardian: polscy sędziowie zastraszani przez państwo

  • Autor: PAP/AH
  • 19 czerwca 2018 13:19
The Guardian: polscy sędziowie zastraszani przez państwo

Brytyjski dziennik "The Guardian" poinformował we wtorek (19.06.), że trzech wysokich rangą polskich sędziów poskarżyło się na prowadzoną przeciwko nim przez instytucje rządowe kampanię "zastraszania i szykan". "Próbują mnie złamać" - powiedział jeden z nich.

  • Gazeta podkreśla, że od dojścia do władzy w 2015 roku rządzące Prawo i Sprawiedliwość "objęło bezpośredni nadzór nad prokuratorami krajowymi oraz ciałem sądowniczym, które mianuje, promuje i dyscyplinuje sędziów, a także przejęło uprawnienie do dymisjonowania i powoływania szefów sądów".
  • Jak zaznaczono, wzbudzające szczególne kontrowersje prawo dotyczące Sądu Najwyższego, które wymusiłoby przejście na emeryturę 40 proc. sędziów, wejdzie w życie 3 lipca.
  • Chodzi o nową ustawę o SN, która weszła życie 3 kwietnia.
  • Zakłada ona wprowadzenie możliwości składania do SN skarg nadzwyczajnych na prawomocne wyroki polskich sądów i utworzenie dwóch nowych izb w SN.

Ustawa przewiduje też przechodzenie sędziów SN w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia, z możliwością przedłużenia tego przez prezydenta RP (dotychczas wiek ten wynosił 70 lat). Zgodnie z ustawą, 3 lipca - czyli w trzy miesiące od wejścia ustawy w życie - w stan spoczynku przechodzą z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia (wiek ten ukończyła też już I prezes SN Małgorzata Gersdorf) - chyba że prezydent zgodziłby się na ich wniosek o przedłużenie.

Jak informował w czerwcu Sąd Najwyższy, oświadczenia dotyczące woli pozostania na stanowisku złożyło 16 sędziów SN, z czego dla dziewięciu podstawę prawną stanowią regulacje nowej ustawy o SN, natomiast w siedmiu oświadczeniach sędziowie powołali się bezpośrednio na konstytucję.

- Sędziowie, którzy byli zaangażowani w politycznie wrażliwe sprawy lub wyrazili sprzeciw wobec zagrożeń dla niezależności sędziowskiej, powiedzieli "Guardianowi", że często otrzymują groźby działań dyscyplinarnych lub nawet zarzutów kryminalnych, a także w wielu przypadkach są oskarżani o korupcję i stają się celem nienawistnych działań napędzanych przez czołowych polityków PiS - napisano w artykule.

Sędzia sądu okręgowego w Krakowie Waldemar Żurek, który był rzecznikiem Krajowej Rady Sądownictwa, powiedział, że "stał się wrogiem państwa" oraz "otrzymał setki obraźliwych i zawierających groźby wiadomości na swój służbowy telefon po tym, jak fałszywe zarzuty dotyczące jego życia osobistego zostały opublikowane w prorządowych mediach". Jak zaznaczono, celem podobnych działań stali się członkowie jego rodziny.

Żurek dodał także, że prokuratorzy badający uszkodzenia opon w jego samochodzie nie byli zainteresowani zbieraniem materiałów dowodowych, a jedynie wykorzystali postępowanie do pozyskania jak największej liczby prywatnych informacji, w tym billingów telefonicznych sięgających wiele lat wstecz.

- Jedyne czym byli zainteresowani to uzyskanie informacji, których mogą użyć przeciwko mnie, bo chcą, żebym wiedział, że obserwują wszystko co robię - tłumaczył Żurek, który stwierdził, że jego zdaniem jest obserwowany przez służby bezpieczeństwa.

O podobnych przeżyciach opowiedział brytyjskiej gazecie sędzia Wojciech Łączewski z sądu okręgowego w Warszawie, który w 2015 skazał Mariusza Kamińskiego za przekroczenie uprawnień szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Sędzia tłumaczył "Guardianowi", że po tym, jak Kamiński został ułaskawiony przez prezydenta Andrzeja Dudę musiał zmierzyć się z procesem dyscyplinarnym przeciwko sobie, a teraz mierzy się z zarzutami kryminalnymi dotyczącymi rzekomego ujawnienia w toku sprawy tożsamości tajnych agentów.

Łączewski dodał, że w tym czasie włamano się także do jego domu, a źródła wewnątrz wymiaru sprawiedliwości potwierdziły mu, że został umieszczony pod specjalną obserwacją służb bezpieczeństwa, które podlegają Kamińskiemu jako ministrowi w rządzie premiera Mateusza Morawieckiego.

- Próbują mnie złamać i wygrywają - przyznał sędzia, dodając, że "jest zmęczony i chce żyć w spokoju; oni mają za sobą siłę całego państwa, a ja jestem sam".

Sędziowie tłumaczyli w rozmowie z brytyjskim dziennikiem, że mierzą się z "niemożliwym do rozstrzygnięcia dylematem: albo będą cicho i stracą swoją niezależność albo wystąpią publicznie przeciwko temu i zostaną oskarżeni o "upolitycznianie" (sądownictwa), otrzymają zarzuty dyscyplinarne i stracą wiarygodność w oczach opinii publicznej".

- Wszyscy mamy nadzieję, że unikniemy sytuacji, w której musimy podjąć decyzję w sprawie politycznej - powiedział anonimowo jeden z sędziów z południowo-wschodniej Polski.

"Guardian" rozmawiał również z sędzią Igorem Tuleyą z sądu okręgowego w Warszawie, który m.in. oskarżył posłów PiS o składanie fałszywych zeznań dotyczących kryzysu z grudnia 2016 roku, kiedy ustawa budżetowa była przegłosowywana w Sali Kolumnowej Sejmu.

Gazeta zaznaczyła, że zgodnie ze złożoną w maju zapowiedzią Żurek i Tuleya będą wezwani przed "nową "komisję etyki", której jednym z członków jest posłanka PiS Krystyna Pawłowicz, która deklarowała w ubiegłym roku, że sędziowie krytyczni wobec rządowych reform "powinni jak w Korei Północnej przejść reedukację w obozach uczących demokracji".

Inny sędzią, który publicznie krytykował rządowe zmiany w sądownictwie, ujawnił w rozmowie z "Guardianem", że ksiądz z jego rodzinnego miasta próbował przekonać jego matkę, żeby namówiła syna do milczenia, a przedstawiciele ministerstwa sprawiedliwości obiecywali mu szefostwo jednego z sądów, jeśli zrezygnuje z publicznej opozycji wobec ich planów.

- Powracamy do czegoś, jak czasy komunizmu, kiedy ambitni (sędziowie) musieli godzić się na ustępstwa dotyczące swoich zasad, a prawdziwa niezależność opiera się na charakterze i uczciwości pojedynczych sędziów - tłumaczył Łączewski, zapowiadając jednak, że "mogą mnie wygonić z mojego zawodu, mogą mnie wygonić z kraju, ale nigdy nie zabiją we mnie ducha niezależnego sędziego".

W poniedziałek w Warszawie w celu dyskusji nad reformą sądownictwa i zagrożeniem dla praworządności w Polsce spotkali się wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans oraz premier Mateusz Morawiecki. W środę ta kwestia będzie poruszona także podczas cotygodniowego kolegium komisarzy UE. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (2 komentarzy)

  • ANNA 2018-06-19 23:56:09
    Wszyscy trzej sędziowie to skrajne przypadki ludzi, którzy nie wiedzą, co to sędziowska niiezależność i apolityczność. Guardianowi mogą opowiadać koszałki, cała Polska widziała ich apolityczność i niezależność.
  • Laura Miletich 2018-06-19 20:39:50
    To stara casta sedziowska z czasow PRL -szantazuje Rzad.Wywiera presje na mlodych sedziow.Powinni przejsc spokojnie na emeryture.Sam fakt,ze angazuja sie politycznie stajac po stronie zdradzieckiej Targowicy-dyskwalifikuje ich .To sa zdradziedcy politycy a nie sedziowie.W Czechach I na Wegrzech rozprawili sie z nimi w 90 latach-my tego nie zrobilismy I placimy za to teraz.Powinni sie cieszyc,ze pozwolono im dotrwac do emerytury.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.