Wiceszef KE liczy na dialog z polskimi władzami ws. praworządności



PAP/AH - 09 kwietnia 2019 10:06


Wciąż mam nadzieję, że działania KE pomogą ostatecznie zapewnić, że rządy prawa w Polsce nie będą zagrożone; wierzę, że proces zmierzający w tym kierunku musi być kontynuowany - powiedział wiceszef KE Frans Timmermans.

W zeszłą środę Komisja Europejska wszczęła wobec Polski postępowanie o naruszenie prawa unijnego, wysyłając pismo z formalnym zawiadomieniem. Sprawa dotyczy "nowego systemu środków dyscyplinarnych wobec sędziów", zawartego w ustawie o Sądzie Najwyższym z grudnia 2017 r.

Timmermans, zapytany o przyszłość prowadzonego wobec Polski postępowania z art. 7 unijnego traktatu i sens jego kontynuowania, przekonywał, że historyczna decyzja o wszczęciu tej procedury pozwoliła na "skuteczne skupienie uwagi Rady i państw członkowskich na tym, co jako Komisja postrzegamy jako poważny problem z praworządnością w Polsce".

Jak zaznaczył, postępowanie to jest "częścią szerszego procesu, w który - ze względu na procedury naruszenia prawa UE - zaangażowany jest także Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu".

- Wciąż mam nadzieję, że proces ten doprowadzi ostatecznie do zmian, które zapewnią, że nie będzie już strukturalnych zagrożeń dla praworządności w Polsce. To długi i trudny proces, ale nadal wierzę, że ma on zalety i że konieczne jest jego kontynuowanie - dodał komisarz. 

Odnosząc się do decyzji Komisji Timmermans podkreślił, że ma "ogromną nadzieję" na dialog w tej sprawie z przedstawicielami polskiego rządu.

 - Dla mnie jest czymś bardzo ważnym, żeby sędziowie w całej UE mogli wykonywać swoją pracę bez zahamowań związanych z obawami przed sankcjami dyscyplinarnymi, jeśli powiedzą coś, co nie spodoba się rządowi. Taka sytuacja jest w rażącej sprzeczności z zasadą niezależności sądownictwa - mówił wiceprzewodniczący KE, uzasadniając wszczęcie postępowania.

Zaznaczył jednocześnie, że "wbrew niektórym sugestiom" decyzja Komisji nie ma żadnego związku pomiędzy wszczęciem procedury a majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego.

- Skierowaliśmy do polskiego rządu nasze formalne zawiadomienie o uruchomieniu postępowania i teraz ma on dwa miesiące na odpowiedź. Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że zapewne otrzymamy ją tuż przed albo wręcz ostatniego dnia przed jego upłynięciem. (...) Wszystko to będzie się więc działo już po eurowyborach - wskazał komisarz.