Włodzimierz Cimoszewicz: jestem gotów do debaty z Jarosławem Kaczyńskim



PAP/rs - 28 marca 2019 20:42


Były premier i "jedynka" stołecznej listy Koalicji Europejskiej Włodzimierz Cimoszewicz jest gotów debaty z szefem PiS Jarosławem Kaczyńskim na temat Europy. Nie widzi natomiast potrzeby dyskusji ze swym kontrkandydatem z PiS Jackiem Saryusz-Wolskim. "Po co rozmawiać z zamiennikiem?" - pytał.

Koalicję Europejską, która wystawi wspólne listy w zaplanowanych na 26 maja wyborach do europarlamentu, tworzą: PO, PSL, SLD, Nowoczesna i Zieloni. Cimoszewicz startuje z miejsca pierwszego listy KE w Warszawie z rekomendacji Sojuszu Lewicy Demokratycznej. O możliwość debaty przedwyborczej z "jedynkami" list do Parlamentu Europejskiego z PiS, europosłem Jackiem Saryusz-Wolskim i z partii Wiosna Robertem Biedroniem były szef rządu został zapytany w czwartek w "Faktach po faktach" w TVN24.

- Nie przewiduję żadnej debaty z kandydatami w tym okręgu wyborczym. Natomiast proszę bardzo: jeżeli jest taka gotowość, jeżeli jest wystarczająco wiele odwagi, gotów jestem zmierzyć się publicznie w takiej fundamentalnej dyskusji o Europie, a nie "wara od naszych dzieci", z Jarosławem Kaczyńskim - zadeklarował Cimoszewicz. - On jest byłym premierem, ja jestem byłym premierem. Wierzę, że jest również niezłym znawcą w zakresie spraw międzynarodowych - dodał polityk.

Na uwagę, że Kaczyński nie startuje w eurowyborach, były premier odparł, że lider PiS "decyduje o wszystkim, gdy chodzi o jego formację i jego kandydatów". "Jego kandydaci mają takie poglądy, jakie każe im pan Jarosław Kaczyński, w związku z tym po co rozmawiać z zamiennikiem, jeśli można rozmawiać z autorem" - zaznaczył.

Cimoszewicz został też zapytany o możliwy strajk nauczycieli, do którego - w razie fiaska negocjacji z rządem - miałoby dojść 8 kwietnia. W jego ocenie nauczyciele mają "bardzo wiele racji" domagając się podwyżek. "Jeżeli obserwuje się dynamikę dochodów średnich w społeczeństwie w sektorze publicznym i w tym zawodzie, to widać, że ponownie dochodzimy od takiej sytuacji, kiedy nauczyciel zarabia mniej od wielu innych zawodów, mających - jak się wydaje - społecznie mniejsze znaczenie" - powiedział b. premier.

Wyraził jednak pogląd, że nauczyciele powinni zrezygnować ze strajku podczas egzaminów. "Ja bym sugerował nauczycielom (...), żeby jednak egzaminy przeprowadzili, chociaż to oczywiście osłabi siłę presji na rząd, ale podniesie - jak sądzę - wartość moralną ich protestu i spotkają się z jeszcze silniejszym poparciem społecznym" - uważa Cimoszewicz. Jego zdaniem jeśli nauczyciele "wzmocnią sympatię i poparcie społeczne dla siebie i swoich żądań, to mogą na tym wygrać".

Były premier bronił też niedawnej deklaracji lidera PO Grzegorza Schetyny, że jeśli Platforma powróci do władzy, nie odbierze świadczeń, które zostały Polakom przyznane przez PiS, a ponadto zagwarantuje postulowane przez nauczycieli podwyżki w wysokości 1000 złotych brutto.

"Opozycja została postawiona w takiej sytuacji, w której nie ma innego wyjścia - musi w miarę możliwości wiarygodnie potwierdzić, że będzie szanowała te decyzje i będzie robiła wszystko, żeby to kontynuować" - powiedział Cimoszewicz.

Przyznał jednak, że zapowiedzi kolejnych wydatków budżetowych "popychają nas ku sytuacji przypominającej to, co się wydarzyło w Grecji". "Ja jestem oczywiście za jak najbardziej odpowiedzialnym uprawianiem polityki, natomiast nie jestem za popełnianiem samobójstwa politycznego" - zaznaczył były premier.