REKLAMA

Wybory samorządowe wiele powiedziały o wyborach parlamentarnych w 2019 r.

  • Autor: Adam Sofuł
  • 30 października 2018 09:55
Wybory samorządowe wiele powiedziały o wyborach parlamentarnych w 2019 r. Frekwencja podczas wyborów samorządowych 2018 wyniosła 54,96 proc. Trzy lata temu podczas wyborów parlamentarnych była niższa, wynosiła 50,92 (fot. PTWP)

Wyniki wyborów samorządowych uświadomiły Polakom, że w wyborczym roku 2019 mogą się spodziewać jeszcze intensywniejszej walki między dwiema głównymi siłami politycznymi - obozem Zjednoczonej Prawicy i Koalicją Obywatelską. Obie formacje przypominają siłaczy mierzących się na rękę - napinają mięśnie, ale wciąż są zastygli we względnej równowadze.

  • Niemal wszystkie partie - poza SLD - mogły ogłosić się zwycięzcami wyborów samorządowych. Wszystkie mają jednak powody do niepokoju.
  • Przed wyborami parlamentarnymi nie zmienią raczej swojej strategii, a to oznacza intensyfikację sporów.
  • Wygląda na to, że najbliższe 12 miesięcy upłynie pod znakiem obietnic i oskarżeń.

Wszystkie główne siły polityczne deklarują zadowolenie z wyników wyborów samorządowych. A jednak wszystkie mają w związku z nimi powody do zmartwień. Po pierwsze dlatego, że - wbrew temu, co mówią politycy ze wszystkich stron - wybory nie przyniosły jednoznacznego rozstrzygnięcia, polityczny klincz wciąż będzie trwał.


Zobacz też: Wybory za nami, wojna będzie trwać

Prawo i Sprawiedliwość

Zacznijmy od pierwszego zwycięzcy tych wyborów. Na pozór PiS ma powody do satysfakcji - znacząco poprawił wyniki sprzed czterech lat, odbił z rąk koalicji PO-PSL kilka sejmików wojewódzkich i - jak wskazują wyniki - wciąż jest bezsprzecznie największą siłą polityczną w Polsce.

Zobacz też: Dla biznesu wybory samorządowe są ważniejsze niż parlamentarne

Skąd zatem powody do zmartwień? Bo za mniej więcej rok odbędą się wybory parlamentarne, a wyniki wyborów samorządowych nie dają podstaw do optymizmu. Przez rok oczywiście wiele może się zmienić, ale na dziś PiS nie ma żadnej zdolności koalicyjnej - jeśli chce myśleć o drugiej kadencji, to musi zapewnić sobie w nadchodzących wyborach większość, dającą możliwość samodzielnych rządów. Wyniki wyborów 21 października takiej gwarancji nie dają.

PiS poprawił zatem wyniki, ale nie na tyle, by poczuć satysfakcję. Został wyraźnie przyhamowany w swoim marszu po pełną władzę. Stąd podczas wieczoru wyborczego w sztabie partii, która zdobyła w tych wyborach najwięcej głosów, dominowało rozczarowanie. Optymizm był jedynie urzędowy.
Na dodatek prestiżowa porażka w Warszawie zdjęła z tej partii nimb niezwyciężonej - że niezależnie od tego, co zrobi, sondaże będą rosły. Już nie rosną. PiS, a w zasadzie Zjednoczona Prawica, ma już najlepsze lata za sobą…

Porównywanie liczby głosów wyborach parlamentarnych i samorządowych jest zawsze ryzykowne - to zupełnie inny charakter elekcji, w samorządowych dochodzą głosy oddane na komitety lokalne, ale gdyby przyjąć je za pewien wskaźnik, to od wyborów parlamentarnych 2015 PiS stracił kilkaset tysięcy głosów. Niczego nie przesądzając, to sygnał ostrzegawczy.

Koalicja Obywatelska

Drugi zwycięzca - Koalicja Obywatelska - chwali się (skądinąd niebezpodstawnie) miażdżącym zwycięstwem nad PiS w większych miastach. Udało jej się obronić część sejmików. KO wypadła lepiej niż sugerowały to przedwyborcze sondaże. Powody do zadowolenia są. Jednak nie należy też zapominać, że wybory przyniosły tej formacji gorszy wynik niż cztery lata wcześniej uzyskała sama Platforma. Należy oczywiście poczynić zastrzeżenie, że w 2014 roku do wyborców PO zaliczali się też dzisiejsi wyborcy Nowoczesnej (ta partia została założona później i w dużym uproszczeniu bazowała na rozczarowanych zwolennikach Platformy). Nie zmienia to jednak faktu, że ta formacja nadal nie zaczęła odzyskiwać swojego stanu posiadania. Można co najwyżej mówić o zahamowaniu spadku.

Wybory samorządowe nie pokazały jeszcze (może nie mogły), czy KO ma pomysł, jak odzyskać wyborców. Swoje zwycięstwo w miastach i stosunkowo dobry wynik zawdzięcza bowiem znacząco wyższej frekwencji. Można uznać, że udało jej się zmobilizować swoich zwolenników, ale można też przyjąć założenie, że to raczej PiS zmobilizował swoich przeciwników. Chyba nie jest ono tak dalekie od prawdy.

Polskie Stronnictwo Ludowe

Obie te „zwycięskie” formacje doszły już do szczytu swoich możliwości. Taktyka PiS oparta na obietnicach, transferach socjalnych i podkreślaniu suwerenności nie da już najprawdopodobniej pozyskania efektu nowych wyborców, a z czasem coraz większa część elektoratu będzie odpływać - chociażby ze względu na rozczarowanie i zniechęcenie, co dotyka każdą władzę po kilku latach.
Także Koalicja Obywatelska osiągnęła chyba szczyt pozyskiwania wyborców hasłem „anty-PiS” i kto wie, czy nie większe zasługi w budowaniu poparcia dla tej formacji ma obóz rządzący.

Najlepiej na tym tle wypada Polskie Stronnictwo Ludowe, które wprawdzie nie obroniło do końca swojej pozycji w samorządach, ale też nie zniknęło ze sceny politycznej, jak chciał PiS, co więcej uzyskało solidne dwucyfrowe poparcie. Ponieważ jednak w wyborach samorządowych ludowcy uzyskują zawsze znacząco lepszy wynik niż w parlamentarnych, to oznacza, że partię tę czeka jeszcze zawzięta walka, by znaleźć się ponad progiem wyborczym.

Ludowcy mają wybór - wejść do KO czy nie. Ryzyko pozostania poniżej progu skłaniałoby ku drugiemu rozwiązaniu, ale można iść o zakład, że stosunkowo niezły wynik wyborów samorządowych utwierdzi ich w przekonaniu, że warto samodzielnie powalczyć o miejsca w ławach poselskich.

Sojusz Lewicy Demokratycznej

Pośród wszystkich wygranych znalazł się jeden przegrany - lewica. Obecność SLD w sejmikach (11 mandatów) można uznać za homeopatyczną, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że mówmy o formacji, która chce być trzecią (na początek) siłą - pomiędzy PiS i anty-PIS. Na razie się na to nie zanosi i nie widać pomysłu, aby miało to się stać przed wyborami. Taktyka bycia jednocześnie antypisowskim i antyliberalnym w warunkach tak silnej polaryzacji sceny politycznej jest raczej skazana na niepowodzenie.

Kampania wyborcza 2019

Co nasz zatem czeka. Zapewne jeszcze intensywniejsza walka między dwiema głównymi siłami politycznymi - obozem Zjednoczonej Prawicy i Koalicją Obywatelską. Obie formacje przypominają obecnie siłaczy mierzących się na rękę - napinają mięśnie, ale wciąż są zastygli we względnej równowadze.

Skoro dotychczasowa taktyka przyniosła im znaczące poparcie, to najprawdopodobniej - niestety - będzie kontynuowana. PiS będzie jeszcze bardziej PiS-em, a anty-PiS będzie jeszcze bardziej anty. Rząd, jak to rząd, będzie obiecywał jeszcze więcej, zapewne pojawią się jakieś nowe programy z plusem, ale raczej jednorazowe, bo PIS już się nieco wystrzelał, jeśli chodzi o transfery socjalne (nie wszystkie zresztą obietnice sprzed poprzednich wyborów zostały spełnione, by wspomnieć podniesienie kwoty wolnej od podatku czy obniżkę VAT), więc spektakularnego rozdawnictwa raczej nie będzie.

Będzie natomiast zbieranie owoców pierwszej kadencji - oddawanie ukończonych (albo i niezupełnie ukończonych) inwestycji, zapowiedź nowych spektakularnych projektów na wzór CPK i podgrzewanie emocji, bo to im właśnie PiS zawdzięcza dotychczasowe sukcesy.

Opozycja też się w sumie do emocji przekonała, więc będzie jeszcze głośniej niż dotychczas krzyczała o łamaniu zasad demokracji przez rządzących i związanych z tym zagrożeniach. Wygląda również na to, że będzie raczej próbowała poszerzyć bazę elektoratu na drodze fuzji i przejęć (czyli poszerzenia koalicji o kolejne podmioty), a nie wzrostu organicznego. To zaś będzie oznaczało brak nowych pomysłów - im więcej ugrupowań w koalicji, tym większe ryzyko, że każda dyskusja o programie może zakończyć się rozłamem. Programu zatem nie będzie, albo będzie bardzo ogólny. Będzie anty-PiS.

Tym bardziej, że KO trudno będzie przelicytować PiS w obietnicach socjalnych. Z drugiej strony nie widać również refleksji – przynajmniej ze strony dominującej w koalicji PO - na temat przegranych wyborów sprzed trzech lat. To nie tylko splot nieszczęśliwych przypadków (fatalna kampania Komorowskiego i zwycięstwo Andrzeja Dudy, które dało prawicy wiatr w żagle, klęska lewicy) i znudzenie władzą, ale i rozczarowanie istniejącym stanem rzeczy.

Jeżeli zatem KO chce być tylko anty-PiS i zamierza obiecać jedynie przywrócenie stanu sprzed 2015 roku, to przegra. Bo, upraszczając, nie wystarczy obronić niezależności sądownictwa, trzeba też zaproponować reformy (a nie tylko wymianę kadr), które rzeczywiście usprawnią działanie sądownictwa. Ale jeśli mówimy o nowych pomysłach, to wracamy do programu - im więcej podmiotów, tym o niego trudniej.

Mogą się oczywiście pojawić nowe podmioty, które zburzą nieco ten porządek. Własne formacje zapowiadają i Ryszard Petru, i Robert Biedroń, ale na dziś ich sukces wydaje się dość wątpliwy. Jeśli przekroczą próg wyborczy, to mogą wesprzeć opozycyjną (dziś) koalicję, jeśli nie - odbiorą jej głosy, dając prawicy drugą kadencję.

Jedyne czego się dziś może obawiać PiS to UE. Jednoznaczne stanowisko Trybunału Sprawiedliwości UE oznacza, że formacja ta stanęła przed wyborem - albo wycofanie się ze zmian w sądownictwie (tak jak w przypadku ustawy o IPN) i ryzyko utraty części elektoratu, z możliwym rozłamem w tle, albo zlekceważenie Trybunału i pierwszy krok w stronę Polexitu, co oznaczałoby jedynie jeszcze większą mobilizację przeciwników.

Wygląda zatem na to, że najbliższe 12 miesięcy dzielących nas od wyborów parlamentarnych (z wyborami europejskimi po drodze) upłynie pod znakiem obietnic i oskarżeń. W obu stosowane są uproszczenia. Zabraknie rzetelnej dyskusji o najważniejszych problemach gospodarczych – napięciach na rynku pracy, innowacyjności itp. Jeżeli te problemy się w debacie publicznej pojawią, to nie po to, by szukać rozwiązań, ale po to, by dokopać politycznemu rywalowi, oskarżyć go o zaniedbania czy sabotaż.


Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.