Wypłata emerytury: Emeryci mają się czym martwić?



PAP/AT - 06 kwietnia 2017 06:59


Fundusz Ubezpieczeń Społecznych jest w najlepszej kondycji od co najmniej 10 lat. Jak wynika z zeszłorocznego bilansu FUS, rośnie zdolność do obsługi bieżących zobowiązań ze spływających składek.

"Najważniejsza informacja to wzrost tak zwanej wydolności, czyli zdolności pokrywania wydatków na renty, emerytury czy inne świadczenia ze spływających składek. W zeszłym roku była ona powyżej 74 proc. Rok wcześniej było to 72 proc., a w 2014 r. 68 proc. (...) Najgorzej było w kryzysowym roku 2010, gdy wydolność wyniosła tylko 55 proc. a FUS trzeba było ratować nie tylko coroczną dotacją, ale także pożyczkami z budżetu" - "Dziennik Gazeta Prawna"

Poprawę wydolności spowodowała różnica między tempem wzrostu wpływów i wydatków. "Z jednej strony bilans pokazuje, że w porównaniu z 2015 r. w 2016 r. aż o ponad 6 proc. wzrosły wpływy do funduszu. Co istotne, o tyle pracownicy i pracodawcy zapłacili więcej składek na ubezpieczenia społeczne pobierane przez ZUS (...) Z drugiej strony wydatki funduszu zwiększyły się w porównaniu z 2015 r. tylko o 3 proc. Wzrost wypłat emerytur i rent, które są głównym kosztem, był nawet mniejszy" - pisze "DGP".

Czytaj też: Głodowe emerytury dla Polaków. Ile wyniosą?

Poza tym od 2013 r. systematycznie podnoszono wiek emerytalny. "To zwiększało liczbę osób, które były aktywne zawodowo i odprowadzały składki na ZUS, dzięki czemu wydatki na emerytury rosły wolniej - zauważa dziennik i przestrzega, że "poprawa sytuacji w FUS nie jest dana raz na zawsze".

"Tegoroczne obniżenie wieku emerytalnego spowoduje spadek wpływów i wzrost wydatków funduszu. W przyszłym roku ma ono kosztować łącznie ok. 10 mld zł" - podsumowuje "DGP".