REKLAMA

Relacje pomiędzy Francją a Niemcami dalekie od sielanki

  • Autor: PAP/TE
  • 27 stycznia 2019 09:58
Relacje pomiędzy Francją a Niemcami dalekie od sielanki Prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Angela Merkel. fot. Shutterstock

Krytyczne głosy obserwatorów wskazują, że stosunki francusko-niemieckie są mniej sielankowe, niż chcieli to pokazać prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Angela Merkel, podpisując we wtorek w Akwizgranie nowy „traktat o współpracy i integracji”.

  • Komentatorzy krytykują sam traktat i wskazują poważne różnice w interesach i postawach Berlina i Paryża.
  • Nie najlepiej to wróży - twierdzą - zapowiedzianemu przez oboje liderów "rozruszaniu Europy francusko-niemieckim motorem".
  • Były deputowany, prawicowy gaullista Christian Vanneste skrytykował "traktat akwizgrański", przywołując ten, jaki 56 lat wcześniej podpisali założyciel V Republiki i kanclerz RFN Konrad Adenauer.

"Generał De Gaulle wybrał pojednanie francusko-niemieckie, by Francja znów mogła odgrywać pierwszoplanową rolę na światowej scenie" - napisał polityk na portalu Boulevard Voltaire.

Już wtedy jednak Bundestag ratyfikację traktatu poprzedził protokołem przypominającym wszystko, co de Gaulle pragnął odrzucić: "przynależność do NATO, stowarzyszenie z USA i wejście Wielkiej Brytanii do Wspólnoty Europejskiej" - wyliczał były deputowany.

Po czym uznał, że "pogłębienie współpracy z perspektywą nieprawdopodobnego połączenia można traktować jako niezbyt ważny zamiar ułatwienia wymiany handlowej i harmonizacji przepisów". "Może to być jednak zapowiedź bardzo niewyraźnego projektu, który wywoła niechęć i sprzeciw innych krajów europejskich, z którymi (ten projekt - red.) się nie liczy" - ostrzega.

Według Vanneste'a w traktacie podpisanym w Akwizgranie "Francja ofiarowuje Niemcom swe atuty oraz pozbawia się suwerenności i wpływów na rzecz kraju, który niczego nie daje jej w zamian i którego dążenia nie muszą być takie same (jak jej własne - red.)".

W debacie radiowej politolog Pierre Hillard sugerował, że "odprzemysłowiona Francja będzie musiała się nagiąć do norm sąsiada zza Renu, który posiada wszelkie struktury do promowania potęgi +made in Germany+".

Nie odnosząc się do fantastycznych plotek o sprzedaniu Niemcom Alzacji i Lotaryngii, politolog twierdził, że euroregiony to twór "wymyślony przez niemieckie u podstaw stowarzyszenie przygranicznych regionów europejskich, którego proklamowanym celem jest zniszczenie granic państwowych". A to dlatego - tłumaczył - że "granica państwowa, gdy staje się czysto administracyjna, oznacza koniec suwerenności państwowej".

O poważnej nieufności wobec francusko-niemieckiego traktatu świadczą krytyczne opinie o sformułowaniach tego porozumienia, w którym Paryż zapewnia, że będzie starał sę o przyznanie Berlinowi stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

Bezpośrednią przyczyną tego braku zaufania jest październikowa deklaracja socjaldemokratycznego wicekanclerza i ministra finansów Niemiec Olafa Scholza, który, podejmując ideę wyrażoną wcześniej przez kanclerz Merkel, wezwał Francję, aby na rzecz UE zrezygnowała ze swego stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

Komentator rozgłośni Sud Radio Yves de Kerdrel uznał za "nieużyteczny, powierzchowny, a nawet niebezpieczny" zapis traktatu stwierdzający, że "priorytetem dyplomacji francusko-niemieckiej jest przyjęcie RFN do Rady Bezpieczeństwa jako jej stałego członka".

Jak mówił, "Rada Bezpieczeństwa jest sanktuarium historii i nic nie ma wspólnego z wielkością gospodarki (jej państw członkowskich). (…) Składa się z tych (krajów), które w 1945 r. zwyciężyli hitleryzm. (…) W dobie brexitu, bezpardonowej walki z islamizmem i emancypacji wobec imperium amerykańskiego, które nas porzuca, mamy inne, prawdziwe priorytety".

Podobne zastrzeżenia wyrażał w tygodniku "Marianne" były socjalistyczny minister Jean-Pierre Chevenement. Wyliczył on "jednostronne" posunięcia Berlina, a wśród nich "otwarcie Unii Europejskiej na zalew uchodźców" oraz "zmuszenie do przyjęcia w traktacie lizbońskim zasadniczych postanowień odrzuconego przez Francuzów w referendum projektu konstytucji europejskiej".

Wyrażając podejrzenie, że "Niemcom nie odpowiada równość z Francją", były minister przypomniał zdanie Thomasa Manna: "Lepiej, żeby Niemcy były europejskie, niż żeby Europa była niemiecka".

Prof. Christophe Bouillaud z Instytutu Studiów Politycznych w Grenoble zwrócił uwagę, że dla Francji najważniejszy jest basen Morza Śródziemnego i Afryka, "która Niemców nie interesuje, bo patrzą na wschód". Jego zdaniem "partnerstwo dwóch państw jest coraz bardziej wzmacniane instytucjonalnie, ale nie towarzyszy temu zbliżenie obu społeczeństw".

Bouillard podkreśla brak zainteresowania wśród Francuzów niemiecką kulturą i tym również tłumaczy spowodowane brakiem znajomości języka niemieckiego trudności z korzystaniem z różnych stypendiów.

"Jeżeli fantazmat o przekazaniu Alzacji (Niemcom - red.) odbił się w społeczeństwie tak dużym echem, to znaczy, że wśród Francuzów panuje pewien niepokój. Biorąc to wszystko pod uwagę, wątpię w możliwość (stworzenia) +francusko-niemieckiego motoru Europy+" - kończy.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.