5 lat temu zmarł Andrzej Wajda - 9 lat wcześniej "zabił" sam siebie w "Katyniu"

5 lat temu zmarł Andrzej Wajda - 9 lat wcześniej "zabił" sam siebie w "Katyniu"
Andrzej Wajda na planie filmu w jego reżyserii "Katyń," w 2007 roku. (fot. wikimedia.org/CC)

9 października 2016 r. zmarł Andrzej Wajda; 9 lat wcześniej w epizodzie filmu "Katyń" pokazał niedoszłego studenta krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych - syna zamordowanego przez NKWD polskiego oficera - który ginie, ścigany przez wojskowy patrol za zerwanie plakatu wyszydzającego Armię Krajową.

"Olbrzym i zapluty karzeł reakcji" - głosił napis na plakacie. Scena śmierci Tadeusza (w tej roli Antoni Pawlicki) kojarzy się nieodparcie z zakończeniem "Popiołu i diamentu" - dzieje się jednak na nie śmietniku, tylko na ulicy królewskiego Krakowa - miasta, w którym w 1946 r. dwudziestoletni Andrzej Wajda zaczął studiować malarstwo w Akademii Sztuk Pięknych.

Jeszcze wcześniej - w 1996 r. - na łamach "Kwartalnika Filmowego" Andrzej Wajda wspominał: "Losy chłopców z +Kanału+, Tadeusza z +Krajobrazu po bitwie+, Marcina z +Pierścionka z orłem w koronie+, a także Maćka Chełmickiego z +Popiołu i diamentu+ mogły być moim udziałem". "Po prostu miałem więcej szczęścia. Przypadek sprawił, że nie znalazłem się w ich sytuacji, więc moim obowiązkiem było na miarę mojego talentu, moich zdolności i moich możliwości opowiedzieć o ich losach" - wyjaśnił.

Bez tych filmowych opowiadań twórcy "Ziemi obiecanej" polskie kino, a także teatr wyglądałyby zupełnie inaczej - bardziej ubogo. Imponujący dorobek wybitnego artysty, który nie działał w próżni, ale w pozostającym pod sowiecką dominacją PRL-u, musiał mieć swoją cenę.

Niedoszły student sztuk pięknych Tadeusz płaci cenę życia za bezkompromisowść - nie chce wykreślić ze swego CV informacji, że jego ojciec został zamordowany przez Sowietów w Katyniu, bo - jak podkreśla - "życiorys ma się tylko jeden". Wątek Tadeusza wydaje się aktem ekspiacji reżysera, który w 1946 r. wstąpił do Polskiej Partii Robotniczej.

Sam "Katyń" - film, którego realizacja w czasach PRL-u była praktycznie niemożliwa - jest spłatą swoistego długu zaciągniętego wówczas wobec pamięci o ojcu kapitanie Wojska Polskiego Jakubie Wajdzie - zamordowanym w kwietniu 1940 r. w Charkowie. Dążąc do jego realizacji, reżyser nie zawahał się zablokować realizacji "konkurencyjnego" projektu - filmu pt. "Las", który miał reżyserować Robert Gliński na podstawie scenariusza Cezarego Harasimowicza.

"Starałem się go przekonać, że to, iż on chce taki film zrobić, w żadnym wypadku nie stoi na przeszkodzie, żebym również ja zajął się tym tematem. Przecież nasze filmy będą zupełnie inne i między innymi w tym będzie tkwić ich siła. Należymy przecież do innych pokoleń, a takie odmienne spojrzenie na ten bardzo ważny temat byłoby bardzo interesujące. Zbrodnia katyńska jest na tyle wielką tragedią, że nawet te dwa filmy i tak nie wyczerpią wszystkich możliwych aspektów opowiedzenia o tym strasznym ludobójstwie. Takich filmów powinno powstać kilka" - wspominał swoją rozmowę z Andrzejem Wajdą w wywiadzie dla "Stopklatki" (18 października 2000 r.) Robert Gliński.

"Pomimo moich argumentów Wajda nie dał się przekonać i trzymał się uparcie stanowiska, że to on powinien zrobić ten film. Twierdził, że film o Katyniu ma być dziełem jego życia, że bardzo mu na tym zależy, ponieważ w Katyniu zginął jego ojciec. A to nieprawda, gdyż jego ojciec został rozstrzelany w piwnicach w Charkowie. W Katyniu było wprawdzie dwóch Wajdów, ale żaden z nich nie był ojcem pana Andrzeja. No i praktycznie na tym cała sprawa mojego filmu o Katyniu zamknęła się" - opowiadał.

 

×

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: 5 lat temu zmarł Andrzej Wajda - 9 lat wcześniej "zabił" sam siebie w "Katyniu"

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.236.80.119
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!