Międzynarodowy Dzień Wiedzy o Minach. Zardzewiała śmierć wciąż groźna



Włodek Kaleta - 04 kwietnia 2019 06:00


W 2005 r., 60 lat po II wojnie światowej, Zgromadzenie Ogólne ONZ ogłosiło, że 4 kwietnia każdego roku miny mają swój dzień. Do kalendarza został on wpisany jako Międzynarodowy Dzień Wiedzy o Minach i Działaniach Zapobiegających Minom. Czy przypominanie o tym po 75 latach od zakończenia największej z wojennych hekatomb ma jeszcze sens?

W tym roku Międzynarodowy Dzień Wiedzy o Minach poprzedziły doniesienia o oddaleniu przez sąd warszawski powództwa żołnierza, który został ciężko ranny podczas misji w Afganistanie. W lipcu 2009 r. Rosomak, w którym jechał, wpadł na ładunek wybuchowy ukryty na drodze przez rebeliantów.

Uszczerbek na zdrowiu żołnierza lekarze wyliczyli na prawie 100 proc. Weteran nie otrzyma jednak odszkodowania, bo sprawa się przedawniła. W imieniu resortu obrony narodowej domagała się tego prokuratura. Bez względu na to, czy słuszne jest posądzanie MON o stosowanie "strategii przedawnienia roszczeń", co jest po prostu niegodne i niehonorowe, to komentarze, jakie się przy okazji pojawiły, że w Polsce większe prawa od żołnierzy, którzy ryzykują życie za swój kraj, mają ofiary wypadków drogowych, nie są wcale aż tak bezzasadne.

Dziś osoba, która odniesie obrażenia w wypadku samochodowym, a sprawca wypadku zostanie uznany za winnego przestępstwa, może przez 20 lat dochodzić swoich praw. MON wkrótce po ogłoszeniu wyroku poinformowało o zmianie przepisów ustawy o weteranach na korzystniejsze dla nich. Pełnomocnik ministra obrony narodowej ds. współpracy z weteranami ma też przeanalizować kwestię zawarcia ugód z poszkodowanymi.

Miny wrogiem do dziś

Większość z polskich żołnierzy zostało rannych lub zabitych przez eksplodujące miny, a właściwie improwizowane ładunki wybuchowe, do budowy których oprócz min wykorzystywano także pociski artyleryjskie i bomby.

Swoje krwawe żniwo zbierają miny będące pokłosiem konfliktów i działań wojennych toczonych w krajach Bliskiego i Dalekiego Wschodu oraz Afryki, w Nepalu, Somalii, Kongu, Rwandzie, Libii i Sudanie. Strach sieją miny w Kambodży, w Strefie Gazy oraz Libanie. Na Bałkanach, gdzie przed dwoma dekadami miał miejsce jeden z najkrwawszych konfliktów po zakończeniu II wojny światowej, w Bośni i Hercegowinie oraz Kosowie, miny znajdowane są na drogach, polach i w lasach.

Zobacz także: Wojsko bez nowych samochodów

Tysiące min zakopano w Afganistanie. Trudna też do oszacowania jest liczba nierozbrojonych min na terenie Iraku, Kurdystanu czy Syrii. Wszystkie do dziś niosą śmierć lub kalectwo rolnikom, dzieciom idącym do szkoły, ale też przypadkowym przechodniom. Z bardzo ogólnych szacunków organizacji międzynarodowych wynika, że na całym świecie wciąż jeszcze może być aktywnych kilkaset milionów min.

Krwawe żniwo

Paul Heslop, specjalista ONZ w dziedzinie rozminowywania, przypomniał podczas konferencji w Genewie w 2017 r., że przed 20 laty co godzinę jeden człowiek na świecie ginął lub odnosił rany od wybuchu miny. Obecnie codziennie na całym świecie z powodu eksplozji min przeciwpiechotnych ginie lub odnosi rany dziesięć osób. W 2012 r. miny zabiły lub raniły 3 628 osób. W ostatnich latach niewiele się zmieniło.

Na świecie wciąż rocznie dochodzi do ok. 1,5 tys. wypadków spowodowanych wybuchami min czy pocisków pozostałych w ziemi po konfliktach zbrojnych. - Mamy informacje o stosowaniu min przeciwpiechotnych przez rządy Birmy i Syrii, posługują się tą bronią również zbrojne grupy opozycyjne lub paramilitarne w Afganistanie, Kolumbii, Birmie, Pakistanie, Syrii, Tajlandii, Tunezji i Jemenie - mówił przedstawiciel ONZ.

Najgroźniejsze przeciwpiechotne

W konwencji, w której ONZ ogłosiło 4 kwietnia Międzynarodowym Dniem Wiedzy o Minach i Działaniach Zapobiegających Minom, mówi się przede wszystkim o minach przeciwpiechotnych, najgroźniejszych dla ludzi. ONZ wzywa państwa do dalszych wysiłków, aby przy wsparciu wszelkich organizacji opracowały działania i akcje przeciwminowe, ze względu na liczne ofiary min, zwłaszcza wśród cywilów, dzieci i kobiet.

Najgroźniejsze są najróżniejsze miny-pułapki na Kaukazie, a także Cyprze, podzielonym od ponad czterdziestu lat między Grecję i Turcję. Nie tak daleko Polski, w Chorwacji, kraju, do którego lubimy wyjeżdżać na letni wypoczynek, ok. 40 proc. obszaru pozostaje niedostępna ze względu na tkwiące w ziemi miny.

Polska bez min przeciwpiechotnych

Traktat ottawski, Konwencja o zakazie użycia, składowania, produkcji i przekazywania min przeciwpiechotnych oraz o ich zniszczeniu, który wszedł w życie 1 marca 1999 roku, miał na celu zapobiegać nieszczęściom, które niosą miny, zwłaszcza te najgroźniejsze, przeciwpiechotne. Do 2016 r. ratyfikowany został przez 162 państwa. Zobowiązywał sygnatariuszy do zniszczenia posiadanych zapasów tej broni.

Zobacz także: Polskie urządzenia pozwolą wykryć raka z oddechu? Fotonika przyszłością aplikacji medycznych

Jako ostatnia, w grudniu 2012 roku, przyjęła konwencję Polska. Nie ma jednak wśród jej sygnatariuszy największych globalnych potęg: Chin, Indii, Rosji ani USA. Miny to wciąż tani i wyjątkowo skuteczny środek bojowy. Amerykanie rozważają wprawdzie przystąpienie do traktatu, ale na razie nie rezygnują z produkcji min.

Groza zagrzebana w ziemi

Według prof. Adama Januszko z Wojskowego Instytutu Techniki Inżynieryjnej we Wrocławiu, miejscem, które nawet po zakończeniu wojny będzie musiało mierzyć się z podobnym problemem, jest obecnie Syria. Najbardziej przerażającymi minami, których detonacje kończą się często utratą kończyn, są tzw. PFM-1.
{media;357774;Najgroźniejsze są najróżniejsze miny-pułapki (fot.11 DKPanc wp.mil.pl);https://i.wnp.pl/d/35/77/74/357774.jpg;https://i.wnp.pl/d/35/77/74/357774_r2_620.jpg}Po raz pierwszy zastosowane zostały przez ZSRR podczas wojny w Afganistanie w latach 1979-1989. Są też jednak używane przez armie USA i Chin. Przypominają przedmioty przeznaczenia wojskowego, często kojarzą się z figurkami zwierząt lub owadów, przez co stanowią dodatkowe zagrożenie dla dzieci.

Z tragicznymi zdarzeniami spowodowanymi wybuchami min mieli też do czynienia polscy żołnierze wyjeżdżający na misje, które często zamieniały się w konflikt. Miny były przyczyną większości wypadków śmiertelnych, zwłaszcza w Afganistanie. Tylko w 2012 r. polscy saperzy zneutralizowali w Afganistanie 143 miny-pułapki. W misjach afgańskich zginęło 43 polskich żołnierzy, większość w wyniku eksplozji ładunków wybuchowych.

Jeszcze dziś i w kolejnych latach

Także w Polsce często słyszymy o znalezionych niewybuchach. Chodząc po lasach, wciąż jeszcze można natknąć się groźne ładunki. Zdarza się, że osoby, które przy tych ładunkach majstrują, zostają ranne, a nawet giną. W marcu 2019 r. we Wrześni dwa pociski artyleryjskie z czasów II wojny znaleziono w okolicach sklepu Dino.
{media;357775;Najwięcej niewybuchów znajdujemy w miejscach, gdzie toczyły się ostre walki (fot. arch 25 BKPow) ;https://i.wnp.pl/d/35/77/75/357775.jpg;https://i.wnp.pl/d/35/77/75/357775_r2_620.jpg}
W grudniu 2018 r. saperzy znaleźli 20 niewybuchów z II wojny na terenie jednostki wojskowej w Morągu. Gigantyczna ewakuacja mieszkańców objęła ok. 6 tys. osób. Miesiąc wcześniej saperzy usunęli bombę lotniczą z II wojny w Głogowie. Na czas akcji 3 tys. osób musiało opuścić swoje mieszkania, zakłady pracy i szkoły. W sierpniu 2018 r. saperzy odkryli na bałtyckiej plaży w Kołobrzegu 4 niewybuchy o wadze 250 kg każdy.

Z informacji MON wynika, że w Polsce rocznie likwiduje się kilkadziesiąt tysięcy niewybuchów z II wojny światowej. W 2017 r. Siły Zbrojne RP przyjęły do realizacji ponad 7000 zgłoszeń. Wykryto i zlikwidowano ponad 1800 bomb lotniczych i 4700 granatów moździerzowych, prawie 1500 granatów ręcznych i 800 min, ponad 16 tys. pocisków artyleryjskich i prawie 800 pocisków do granatnika. Zlikwidowano ponad 250 pocisków rakietowych oraz 2 torpedy. To świadczy, jak olbrzymia jest ciągle skala zagrożeń.