REKLAMA

SLD postanowiło przystąpić do Koalicji Europejskiej

  • Autor: PAP/Dariusz Ciepiela
  • 16 lutego 2019 23:09
SLD postanowiło przystąpić do Koalicji Europejskiej

Po długiej dyskusji podjęliśmy decyzję o odpowiedzeniu na apel premierów i przystąpieniu do Koalicji Europejskiej - oświadczył po sobotniej (16 lutego) konwencji SLD lider tej partii Włodzimierz Czarzasty. Jak dodał, negocjacje koalicyjne z udziałem m.in. PO, PSL i Nowoczesnej powinny zakończyć się do końca lutego.

  • - Po bardzo długiej dyskusji podjęliśmy dzisiaj decyzję o odpowiedzeniu na apel premierów i przystąpieniu do Koalicji Europejskiej - powiedział Włodzimierz Czarzasty.
  • Przeciwko tej decyzji opowiedziało się trzech spośród 125 delegatów na konwencję biorących udział w głosowaniu, a kolejnych trzech - wstrzymało się pod głosu.
  • Decyzję SLD krytykuje część aktywistów lewicy, m.in. jeden z liderów Partii Razem - Adrian Zandberg oraz związkowiec Piotr Szumlewicz. 

- Cieszę, że podjęliśmy decyzję z tak mocnym mandatem dla mnie w negocjacjach dalszych - podkreślił Włodzimierz Czarzasty.

- Od dziś podejmujemy bardzo konkretne rozmowy z innymi partiami, które mają podobną wizję UE, dla których kwestia demokracji i kwestia siły rozsądku w Polsce jest najważniejsza - mówił szef Sojuszu.

Jako partnerów w tych negocjacjach wymienił PSL, PO, Nowoczesną i Partię Zieloni, ponieważ - jak ocenił - rozmowy z tymi ugrupowaniami są najbardziej zaawansowane.

- Ale chcielibyśmy, reprezentując i współpracując z innymi strukturami lewicowymi, aby równolegle do tej koalicji weszły wszystkie partie i struktury lewicowe, które uznają nasz sposób myślenia - dodał Włodzimierz Czarzasty.

Decyzja SLD sprowokowała internautów do wielu komentarzy, w jednym z nich zaproponowano nawet nazwę dla nowej koalicji: SPOKO, czyli Sojusz Platforma Obywatelska - Koalicja Obywatelska.

Cimoszewicz, Miller i Belka do PE

Jak zaznaczył, negocjacje koalicyjne powinny zakończyć się "do końca lutego", a SLD jest pierwszą partią, która podjęła decyzję o wejściu do porozumienia.

Czarzasty zadeklarował jednocześnie, że w toku negocjacji dot. list wyborczych Koalicji SLD zgłosi kandydatury trzech byłych premierów z ramienia tego ugrupowania: Włodzimierza Cimoszewicza, Leszka Millera i Marka Belki, a także m.in. wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego Bogusława Liberadzkiego, wieloletniego eurodeputowanego SLD Janusza Zemkego oraz wiceszefa Sojuszu i lidera śląskich struktur ugrupowania Marka Balta.

Przewodniczący SLD poinformował ponadto, że konwencja przyjęła minimum programowe programu partii do europarlamentu. Znalazły się w nim m.in. minimalna płaca europejska, wprowadzenie euro "pod warunkiem, że efektem będzie wzrost płac i warunków życia Polek i Polaków", przystąpienie do unii bankowej oraz "dalsza integracja UE, łącznie z docelowym powołaniem wspólnej armii".

Zadowolenie z decyzji podjętej przez Sojusz wyraził na konferencji prasowej były premier i wieloletni lider Sojuszu Leszek Miller.

- Bardzo dziękuję przewodniczącemu Włodzimierzowi Czarzastemu, że z takim naciskiem tę propozycję poparł; ona będzie miała bardzo pozytywne skutki, będzie też być może przykładem dla innych, którzy się jeszcze wahają - mówił Leszek Miller.

Według Millera deputowani Koalicji Europejskiej "bardzo wzbogacą PE".

- Tym bardziej, że wygląda na to, iż w tej kadencji do europarlamentu dostanie się wielu przedstawicieli ruchów i partii eurosceptycznych, którzy będą chcieli zatrzymać proces integracji - argumentował Miller. 

Romans czy małżeństwo?

Pytany, czy w grę wchodzi przedłużenie współpracy ugrupowań, której wejdą w skład Koalicji Europejskiej, na czas wyborów parlamentarnych, Czarzasty odparł, że będzie to jeszcze przedmiotem dyskusji.

Zaznaczył, że decyzja o formule startu w wyborach parlamentarnych - zgodnie ze statutem SLD - podejmowana jest w drodze wewnątrzpartyjnego referendum.

- Wiadomo, że jak będzie sukces, będzie bliżej do współpracy - zastrzegł Czarzasty. 

Wyraził jednocześnie przekonanie, że blok partii proeuropejskich jest w stanie wygrać wybory do PE z PiS.

Zdaniem szefa SLD wspólnym mianownikiem Koalicji Europejskiej jest też przeciwstawienie się populizmowi.

- Bez względu na to, czy jest to populizm prawicowy, czy rodzący się populizm progresywny, to generalnie rzecz biorąc jest to ten sam populizm - obiecywanie ludziom wszystkiego w zamian za możliwość mandatu, bez względu na to, czy się policzy dobrze pieniądze, czy się ich nie policzy, czy one są, czy ich nie ma - dodał Czarzasty. 

Na początku lutego grupa byłych premierów i szefów MSZ wystosowała apel, w którym wezwała "odpowiedzialne siły i środowiska polityczne, samorządowe i obywatelskie" do wspólnego startu - pod szyldem Koalicji Europejskiej - w wyborach do PE. Wśród sygnatariuszy apelu znaleźli się m.in. Cimoszewicz, Miller i Belka.

Wcześniej SLD prowadziło rozmowy o koalicji wyborczej z ugrupowaniami lewicowymi, m.in. Partią Razem. Ten wariant startu budził jednak w partii Włodzimierza Czarzastego obawy, że nie daje on szans na zadowalający wynik.

SLD wyprowadza sztandar, szansa dla Partii Razem?

W związku z decyzją sobotniej konwencji Sojuszu list do "ludzi lewicy, związanych dotąd ze środowiskiem Sojuszu" wystosował jeden z liderów Razem Adrian Zandberg.

- Wyciągamy rękę do współpracy, do wszystkich ludzi lewicy. Możemy różnie myśleć o przeszłości - ale dziś stawką jest to, czy w Polsce będzie lewica. Pójście pod but Schetyny czy rozpłynięcie się wśród liberałów to nie jest żadne rozwiązanie. To kapitulacja - napisał Adrian Zandberg.

Jako alternatywę Zandberg proponuje "budowę wspólnej listy środowisk lewicowych". Partia Razem rozmawia o wspólnym bloku wyborczym z organizacjami lewicowymi i związkowcami.

Są wśród nich m.in. dotychczasowi koalicjanci SLD (w tym Unia Pracy czy Polska Partia Socjalistyczna), a także Ruch Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza.

Zdaniem Zandberga tylko lewica może zawalczyć o wartości takie jak wyższe płace i bezpieczny dach nad głową dla wszystkich.

- Lewica to praca na uczciwych umowach, bez śmieciówek, bez wyzysku. Lewica to Polska, w której zbudujemy tanie mieszkania dla młodych ludzi. Lewica to sprawiedliwe rozłożenie ciężarów. Nie może być tak, że sprzątaczka płaci wyższe podatki niż miliarder! Lewica to Polska, w której ksiądz nie zagląda ludziom pod kołdrę. To państwo, w którym historią zajmują się historycy, a nie prawicowi funkcjonariusze zakłamujący przeszłość". Takiej Polski nie zbuduje ani prawica Schetyny, ani "progresywni" liberałowie - podkreśla Adrian Zandberg. 

Decyzję SLD krytykuje też znany związkowiec Piotr Szumlewicz. 

- SLD podjęło błędną i szkodliwą decyzję odnośnie startu w wyborach. Przyczyni się ona do osłabienia całej polskiej lewicy. Trzeba było budować całościowy blok sił lewicowych - napisał Piotr Szumlewicz.

Sprawę skomentowała także Aleksandra Jakubowska, była posłanka SLD i rzeczniczka rządów Józefa Oleksego i Włodzimierza Cimoszewicza, a obecnie publicystka w stacji telewizyjnej wPolsce, należącej do spółki Fratria (wydającej m.in. tygodnik Sieci).

- Przewiduję duży odpływ działaczy i elektoratu SLD, przede wszystkim do partii Biedronia... Moment wyprowadzenia sztandaru zbliża się nieuchronnie... - napisała Aleksandra Jakubowska. 

Co zyska SLD?

Według informacji PAP ze źródeł zbliżonych do władz SLD, w toku dotychczasowych negocjacji ugrupowanie to miało uzyskać deklarację, że liderem listy Koalicji Europejskiej w prestiżowym okręgu zostanie były premier i szef dyplomacji w rządach Sojuszu Włodzimierz Cimoszewicz.

Łącznie SLD mógłby otrzymać nawet cztery "jedynki", w tym dla obecnego eurodeputowanego tej partii, wiceprzewodniczącego PE Bogusława Liberadzkiego.

Doniesień tych nie potwierdzili do tej pory politycy PO. Wcześniej rozmówcy PAP w Platformie wskazywali nieoficjalnie na możliwość startu z Warszawy m.in. byłej premier Ewy Kopacz lub byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego.

W Platformie można też było usłyszeć, że obietnicę startu z "jedynki" miała otrzymać obecna europosłanka, była komisarz UE Danuta Huebner.

Pod koniec stycznia w rozmowie z portalem Onet do spekulacji o starcie Cimoszewicza z pierwszego miejsca w Warszawie odnosiła się Kopacz. Jak wskazała, jeśli się doniesienia te się potwierdzą, będzie oczekiwała od lidera PO Grzegorza Schetyny odpowiedzi, dlaczego jako była szefowa rządu z ramienia Platformy miałaby znaleźć się "dopiero na drugim miejscu".

- Przypomnę, że w ostatnich wyborach startowałam z Warszawy i mój wynik był najlepszy, jeśli chodzi o ludzi, którzy dostali się do parlamentu - zaznaczyła Kopacz.

Zapewniła jednocześnie, że jeśli zdecyduje się na start, na pewno będzie ciężko pracować na swój mandat w PE.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.