Trybunał Sprawiedliwości UE podważył przepisy ws. polskich sędziów



PAP/PSZ - 24 czerwca 2019 15:12


Przepisy polskiego prawa w sprawie obniżenia wieku przejścia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego są sprzeczne z prawem Unii - orzekł 24 czerwca Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jego zdaniem regulacje naruszają wymogi niezawisłości sędziowskiej.

"Trybunał orzekł, że zastosowanie przepisów przewidujących obniżenie wieku przejścia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego (...) narusza zasadę nieusuwalności sędziów, która jest nierozerwalnie związana z ich niezawisłością" - podkreślił TSUE.

Jeszcze w ubiegłym roku Trybunał przychylił się do wniosku Komisji Europejskiej o zawieszenie stosowania regulacji w sprawie obniżenia wieku przejścia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego i podjęcia wszelkich kroków, by przywrócić tych, którzy przez nowe prawodawstwo zmuszeni byli odejść.

Polskie władze w ślad za tym zmieniły odpowiednio prawo. Na rozprawie KE argumentowała jednak, że nie jest pewne, czy te nowe regulacje eliminują naruszenia prawa Unii, dlatego nie wycofała skargi.

W poniedziałkowym wyroku TSUE przypomniał, że prawo Unii opiera się na założeniu, że państwa UE podzielają wspólne wartości opisane w art. 2 traktatu. Założenie to ma uzasadniać istnienie między krajami unijnymi, a zwłaszcza ich sądami, wzajemnego zaufania. Dotyczyć ma ono tego - wskazał TSUE - że wartości, na których opiera się Unia, w tym także praworządność, będą uznawane, a w efekcie, że prawo Unii, które wprowadza je w życie, będzie przestrzegane.

Sędziowie w Luksemburgu przyznali, że choć organizacja wymiaru sprawiedliwości należy do państw członkowskich (argument powtarzany przez polski rząd), to kraje UE, wykonując tę kompetencję, mają obowiązek dotrzymywać zobowiązań wynikających z prawa Unii.

Trybunał przypomniał, że Karta praw podstawowych UE mówi o zapewnieniu skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem UE, a żeby Sąd Najwyższy mógł zagwarantować taką ochronę, musi być niezależny.

W wyroku zaznaczono, że konieczna wolność sędziów od wszelkiego rodzaju ingerencji lub nacisków z zewnątrz wymaga określonych gwarancji, takich jak nieusuwalność. "Zasada nieusuwalności wymaga w szczególności, by sędziowie mogli sprawować urząd do momentu ukończenia obowiązkowego wieku przejścia w stan spoczynku lub upływu kadencji sprawowania danej funkcji" - podkreślił TSUE.

W orzeczeniu zaznaczono też, że od zasady tej mogą być wyjątki, ale wyłącznie pod warunkiem, że uzasadniają je nadrzędne i prawnie uzasadnione względy. Jednak tych - według TSUE - w polskim przypadku nie było. Trybunał odrzucił argumenty rządu, że podstawą obniżenia wieku przejścia w stan spoczynku do 65 lat była chęć dostosowania go do powszechnego wieku emerytalnego.

Sędziowie uznali za to, że wprowadzenie mechanizmu, w którym to prezydent w dyskrecjonalny sposób miał decydować o ewentualnym przedłużeniu służby sędziego, a także to, że przepisy objęły blisko jedną trzecią sędziów SN, w tym jego prezes, mogą wzbudzać poważne wątpliwości co do rzeczywistych celów tej reformy. "Przepisy te nie wydają się ani właściwe dla osiągnięcia wskazywanych przez Polskę celów, ani proporcjonalne" - uzasadnił TSUE.

Sędziowie skrytykowali to, że decyzja prezydenta w sprawie przedłużenia bądź nie możliwości orzekania nie była obwarowana jakimikolwiek obiektywnymi kryteriami i nie musiała być umotywowana. Nie było również od niej możliwości odwołania przed sądem.

Trybunał podkreślił, że gwarancje niezawisłości i bezstronności sędziów wymagają, by dany organ wykonywał swoje zadania w pełni autonomicznie, będąc chronionym przed ingerencją lub naciskami z zewnątrz. Tymczasem - czytamy - "warunki i zasady proceduralne, jakim ustawa o Sądzie Najwyższym podporządkowuje ewentualne dalsze zajmowanie stanowiska sędziego Sądu Najwyższego po ukończeniu zwykłego wieku przejścia w stan spoczynku, nie spełniają takich wymogów".

Ustawa o Sądzie Najwyższym weszła w życie w kwietniu 2018 roku. Na jej mocy wiek przejścia w stan spoczynku sędziów SN został obniżony do 65 lat. Krytycy tych przepisów zarzucali rządzącym, że przepisy służą do przeprowadzania czystki w Sądzie Najwyższym i usunięcia prezes tej instytucji Małgorzaty Gersdorf.

Przedłużenie możliwości orzekania było możliwe, ale konieczne było do tego oświadczenie o chęci dalszego zajmowania stanowiska i uzyskanie na to zgody głowy państwa. Komisja Europejska zaskarżyła te regulacje do Trybunału Sprawiedliwości jesienią ubiegłego roku po bezskutecznych próbach zmiany stanu prawnego w Polsce przy pomocy procedury przeciwnaruszeniowej.

Sprawa była rozpatrywana w trybunie pilnym, dlatego już po kilku tygodniach sędziowie z Luksemburga zdecydowali o zawieszeniu przepisów. Poniedziałkowy wyrok kończy sprawę. Jeśli Polska by się do niego nie dostosowała (co stało się już wcześniej), KE mogłaby się domagać sankcji finansowych.