Przedstawiciele Polski, Czech, Węgier i Słowacji, choć różnią się w szczegółach, nie mają wątpliwości, że współpraca w ramach Grupy Wyszehradzkiej może przyczynić się do przetrwania Unii Europejskiej jako całości.
Według niego Europa rusza do przodu, a najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że część państw UE będzie robić to szybciej od pozostałych. - Mam nadzieję, że w ramach V4 będziemy szukać konsensusu, który pozwoli na to, żeby w tym wyścigu nie było przegranych - dodał.
Martin Ehl, szef działu zagranicznego czeskiego Dziennika Gospodarczego Hospodářské Noviny zwrócił uwagę, że w łonie samej Grupy Wyszehradzkiej są różnice w opiniach co do koncepcji Europy różnych prędkości. - Słowacja już jest w strefie euro, a w Czechach będziemy musieli sobie odpowiedzieć na pytanie o przystąpienie do euro w perspektywie roku-dwóch, po najbliższych wyborach parlamentarnych, niezależnie od tego kto je wygra. Tymczasem w Polsce i na Węgrzech ten temat na chwilę obecną w ogóle nie istnieje - przekonywał.
Jego zdaniem V4 zawsze był klubem państw, w którym poszukiwano najmniejszego wspólnego mianownika współpracy i to się raczej nie zmieni. Pewnym problemem może być również fakt, że w następnej unijnej perspektywie Czechy mogą się stać płatnikiem netto do unijnego budżetu, co dodatkowo postawi je w innej sytuacji niż Polskę czy Węgry.
Aleš Chmelař zastrzegł jednak, że nawet gdyby tak się stało, co nie jest wcale pewne, bo zależy od wielu różnych czynników, w tym negocjacji w sprawie Brexitu, strukturalnie Czechom nadal bliżej będzie do pozostałych państw regionu Europy Środkowej i Wschodniej niż do krajów tzw. starej Unii, podobnie jak to ma miejsce w przypadku Portugalii. - Nie sądzę zatem, żeby wpłynęło to na wspólne interesy z pozostałymi krajami V4 - powiedział.
Tomáš Strážay, szef Programu Badania Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej w Słowackim Stowarzyszeniu Polityki Zagranicznej (RC SFPA), ocenił, że patrząc w przyszłość musimy też pamiętać o przeszłości, a w tym kontekście Wyszehrad wielu prędkości jest już rzeczywistością od dawna, bo Słowacja jest już częścią strefy euro od kilku lat. - To nie jest samo w sobie zagrożeniem dla naszej współpracy, ważne jest, aby te różne prędkości nie oznaczały, że niektóre państwa nie będą dopuszczane do wspólnego podejmowania decyzji - mówił.
W jego opinii V4 jest ważna dla Słowacji z powodów historycznych, jako że nie należała ona do tej samej grupy integracyjnej co Polska, Czechy i Węgry, a współpraca w ramach Grupy pomogła jej nadrobić zaległości. - Grupa Wyszehradzka ma rzeczywisty potencjał do zmieniania Unii Europejskiej, pod warunkiem że do naszych wspólnych strategicznych pomysłów będziemy w stanie przekonać także inne kraje UE, szczególnie z tzw. starej Unii - przekonywał.
Mateusz Gniazdowski, wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich stwierdził, że w Polsce równie często przeceniamy, jak i nie doceniamy Grupy Wyszehradzkiej. Zwrócił uwagę, że wśród oczekiwań rządu wobec V4 znajduje się silny głos na forum UE, koordynacja i współpraca, budowanie synergii przez wzmocniony dialog, wzmocnienie bezpieczeństwa i stabilności regionu, a także budowa wizerunku V4 w oparciu o wspólne dziedzictwo i wartości.
Martin Ehl podkreślił, że w tym ostatnim przypadku udało nam się osiągnąć niezaprzeczalny „sukces”, ale nie do końca taki, jakiego byśmy sobie życzyli. - Wspólne stanowisko Grupy Wyszehradzkiej w sprawie kryzysu migracyjnego sprawiło, że wszyscy w Europie wiedzą już co to Wyszehrad. Szkoda, że nie jest to tego rodzaju wizerunek, na jakim nam zależało - powiedział.
Według Mateusza Gniazdowskiego nie powinniśmy przywiązywać zbyt wysokiej wagi do opinii na temat dominacji tandemu polsko-węgierskiego wewnątrz V4. - To zbliżenie czysto estetyczne, wynikające ze zbliżonych poglądów partii rządzących w obu krajach na interesy europejskie. Ale w zależności od zagadnienia mamy tu do czynienia z bardzo różnymi konstelacjami. Na przykład w sprawach wschodnich Polsce znacznie bliżej jest do Czech niż do Węgier, a w kwestiach energetycznych, takich jak rurociąg Nord Stream 2, mamy wspólne interesy ze Słowacją, a nie z Czechami - przekonywał.
Zdaniem Anny Tamási z węgierskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Handlu (IFAT), V4 powinna pracować nad znalezieniem lepszych metod komunikacji, nie tylko między sobą, ale także na przykład z Niemcami, które są jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych dla wszystkich czterech krajów.
- Kryzys migracyjny pokazał, że Grupa Wyszehradzka potrafi mówić jednym głosem, ale powinniśmy unikać postrzegania nas jako grupy jednego problemu. Nie wolno nam przestać poszukiwać rozwiązań w celu przezwyciężenia tych różnic - mówiła.
Tomáš Strážay dodawał, że V4 musi przygotować się na nową rzeczywistość po Brexicie. - Pytanie co się stanie z polityką spójności i funduszami strukturalnymi UE. W tym kontekście sensowny wydaje się pomysł utworzenia wyszehradzkiego banku lub funduszu inwestycyjnego, który nie miałby zastępować funduszy europejskich, ale dodawał nowe źródło potencjalnych środków na inwestycje w naszym regionie, np. infrastrukturalne - powiedział.
- Na pytanie czy istnieje spójna wizja UE wewnątrz Grupy Wyszehradzkiej najprostsza odpowiedź brzmi: nie - powiedział Martin Ehl. - Czechy pod względem gospodarczym to praktycznie kolejny kraj związkowy Niemiec, Polska jest bardziej zorientowana na wschód, mamy radykalnie różne wizje tego czym powinna być Unia.
Z kolei Mateusz Gniazdowski przekonywał, że z polskiej perspektywy V4 to zawsze zalążek szerszej koalicji w ramach UE, stąd mowa jest raczej o formacie V4 Plus.
Tego samego zdania była Anna Tamási. - W ramach nadchodzącej węgierskiej prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej chcemy się właśnie skupić na formacie V4 Plus, na przykład podkreślając konieczność integracji Zachodnich Bałkanów. Nie tylko z powodów geograficznych, ale choćby dlatego, że kryzys imigracyjny pokazał jak istotne jest to, co dzieje się w „przedpokoju Unii Europejskiej” - powiedziała.
Według Tomáša Strážay w poszczególnych krajach Grupy nie do końca pokrywają się oceny dotyczące zagrożeń zewnętrznych. - Na przykład obraz Rosji jest na Słowacji o wiele bardziej pozytywny niż w Polsce. Ale to nie przeszkadza nam współpracować w dziedzinie bezpieczeństwa i wprowadzać nowe instrumenty, takie jak wspólna grupa bojowa czy współpraca w ramach wschodniej flanki NATO - tłumaczył.
Jego zdaniem w tym kontekście najbardziej różnimy się w wypowiedziach polityków, co pokazuje, że fatalna jest polityka komunikacyjna V4, zarówno wewnątrz Grupy, jak i w relacjach z innymi regionami.
Biurowce na sprzedaż i biura do wynajęcia. Zobacz oferty na PropertyStock.pl