Polski czołg: marzenia do spełnienia?

Polski czołg: marzenia do spełnienia?
Pierwszy powojenny polski czołg PL-01 wyglądał futurystycznie, jak z "Gwiezdnych Wojen", niektórym wydał się mało realny MON
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: Włodek Kaleta
  • Dodano: 17-06-2018 09:04

Pancerne kolumny czołgów i wozów bojowych są zawsze kulminacyjnym i najbardziej oczekiwanym punktem każdej defilady wojskowej. Wzbudzają najwięcej emocji. W powszechnej wyobraźni, obok rakiet, wciąż stanowią symboliczny wyznacznik potęgi armii. Święto Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych – Dzień Czołgisty, obchodzone każdego 17 czerwca, uchwalone na pamiątkę powrotu do Polski 1 pułku czołgów Armii Polskiej gen. Józefa Hallera w 1919 r., jest dobrym przyczynkiem do wniosków i refleksji o tym, czy polska armia kocha pancerz i czy może „wybić” się na niepodległość jeśli chodzi o produkcję polskich czołgów i wozów bojowych.

  • Polska armia ma dziś na wyposażeniu wojsk blisko 700 czołgów. Więcej niż Niemcy, Francja i Włochy razem wzięte. Z drugiej strony nowoczesny sprzęt pancerny w naszej armii, to wciąż wyposażenie elitarne, będące na uzbrojeniu wybranych jednostek.
  • Choć od lat prowadzimy wielką modernizację wojska, to zdecydowana część żołnierzy nie odczuwa jej skutków. Tak też jest w przypadku pozyskania nowoczesnego czołgu oraz bojowych wozów piechoty. Wszystkie dotychczasowe projekty nowych czołgów i wozów wsparcia piechoty trafiły do lamusa.
  • Polska zabiega o udział w projekcie nowego europejskiego czołgu podstawowego European Main Battle Tank, francusko-niemieckiego holdingu KNDS. W grę wchodzą dziesiątki miliardów złotych. Na razie mamy pod górkę.


Cywile podczas obchodów ważnych świąt państwowych, rocznic i najróżniejszych pokazów sprzętu oglądają nowoczesne transportery Rosomak, samobieżne armatohaubice Krab czy moździerze Rak. Defilują też czołgi: niemieckie Leopardy 2A5 oraz polskie Twarde. Siły pancerne Wojska Polskiego nie są dziś ani tak silne, ani tak słabe, jak się wydaje.

Z jednej strony wciąż mamy na wyposażeniu wojsk 700 czołgów, więcej niż Niemcy, Francja i Włochy razem wzięte. Z drugiej strony nowoczesny sprzęt pancerny, to wyposażenie elitarne, będące na uzbrojeniu wybranych jednostek. Szara żołnierska rzeczywistość pod tym względem jest taka, że wozy bojowe w większości jednostek są o wiele starsze od użytkujących je żołnierzy. 

W lata 20. XXI wieku weszliśmy z wojskami pancernymi uzbrojonymi głównie w przestarzałe już dziś czołgi T-72M, które według słów generała Waldemara Skrzypczaka, byłego dowódcy wojsk lądowych, "nadają się tylko do Afryki". Mamy ich ponad 200 szt. Pancerniacy mają jeszcze w swoim arsenale 232 czołgi PT-91 Twardy, czyli zmodernizowane T-72.


Pozyskanie nowoczesnego czołgu

Na uzbrojeniu wojska jest też 247 szt. Leopradów 2A, ale wyprodukowanych w latach 1996-1997. Pierwsza partia 123 Leopardów 2A4 trafiła do Polski w 2002 r. W 2013 r. wojsko pozyskało kolejną partię czołgów Leopard 2, tym razem w wersji 2A5. Wciąż to najnowsze czołgi polskiej armii, które znacząco wzmocniły możliwości wojsk pancernych. Równocześnie rozpoczęto dyskusję na temat modernizacji Leopardów 2A4 do standardu 2PL. Nowe wozy miały stać się podstawą wojsk pancernych.

Choć od lat prowadzimy wielką modernizację wojska, to zdecydowana część żołnierzy nie odczuwa jej skutków. Tak też jest w przypadku pozyskania nowoczesnego czołgu oraz bojowych wozów piechoty. Trafiające w ostatnim czasie do wojsk samobieżne zestawy artyleryjskie są jaskółką, która tyko w niewielkim stopniu zmienia tę sytuację.



W 1990 roku Wojsko Polskie, jeszcze jako komponent wojsk Układu Warszawskiego, miało blisko 3000 czołgów, z czego ok. 2100 T-55 oraz 700 najnowszych wówczas T-72, produkowanych od 1981r. w Gliwicach. Łącznie, w latach 1981-1985 dla polskiej armii wyprodukowano 218 sztuk czołgów T-72. Od 1992 roku wojsko przestało kupować czołgi T-72. Zamiast nich Zakłady Mechaniczne „Bumar-Łabędy” rozpoczęły w 1994 r produkcję czołgów PT-91 Twardy.

Modernizacja do standardów NATO


Zasadnicze zmiany jakie wprowadzono w tym czołgu w stosunku do pierwowzoru T-72 to nowy systemu kierowania ogniem Drawa, oraz pancerz reaktywny Erawa. Dzięki temu zmniejszono przebijalność czołgu w przypadku trafienia pociskami kumulacyjnymi o 50-70 proc. Czołgi te, choć lata świetności miały na początku lat 90, także dziś są wciąż groźne dla przeciwnika. Pierwsze 20 czołgów PT-91, w dwóch etapach, przekazano 34 Brygadzie Kawalerii Pancernej z 11 Dywizji Kawalerii Pancernej w 1995 roku.

W zakładach Bumar-Łabędy, produkujących PT-91 Twardy zaczęto jednoczenie tworzyć koncepcje modernizacji tego czołgu do standardów NATO, nazwano je „leopardyzacją” Twardego. Stworzono wówczas liczne projekty i demonstratory, które jednak nie zainteresowały wojska. Oczekiwano, że w latach 2007–2009 zostanie rozpoczęta procedura pozyskiwania czołgu nowej generacji. Miała się ona zakończyć ok. 2016 r. i zostać sfinalizowana w 2018 roku.



Według planów długoterminowych przemysł obronny miał rozpocząć prace nad nowym, rodzimym czołgiem podstawowym. Jednak prace te zaowocowały powstaniem projektów wozów wsparcia bojowego lub ogniowego, a nie nowoczesnego czołgu. Pod koniec sierpnia 2016 roku Polska Grupa Zbrojeniowa nieco z zaskoczenia przedstawiła demonstrator czołgu PT-16.

Mizerne efekty modernizacji sił zbrojnych

Tak naprawdę jednak, wóz ten jest głęboką modernizacją PT-91, wykorzystującą kadłub swojego poprzednika. Posiada armatę kalibru 120 mm (zgodna z standardem NATO) oraz panele pancerza kompozytowego zamiast płytek pancerza reaktywnego. Na wieży zamontowano dodatkowo zdalnie sterowany moduł ZSDU Kobuz z karabinem maszynowym kalibru 12,7 mm lub 7,62 mm. Opracowano też ulepszone wersje eksportowe tego czołgu.


W ostatnich dekadach jeszcze wiele razy okazywało się, że optymizm co do polskiego czołgu jest mało realny. Mizerne efekty prowadzonej od lat wielkiej modernizacji sił zbrojnych, są widoczne także jeśli chodzi o uzbrojenie pancerne. 

Podczas MSPO 2016 prezentowano platformę gąsienicową Anders w wariancie bojowego wozu piechoty, uzbrojonego w armatę 30 mm oraz wyrzutnie ppk Spike. Wóz ten miał modułową budowę, co sprzyja instalacji pakietów dodatkowego opancerzenia i wyposażenia. Zintegrowano go z oferowaną przez włoską firmę OTO Melara bezzałogową wieżą Hitfist-OWS z podwójną wyrzutnią ppk Spike–LR oraz z wyrzutnią 81 mm granatów dymnych. W przedziale desantowym zamontowano osiem składanych siedzisk dla żołnierzy desantu. Koncepcja wozu przeszła najwyraźniej do historii.

Bojowy pływający wóz piechoty

Prototyp pierwszego po II wojnie polskiego czołgu, bo tak nazywano program bojowego wozu Anders, przeszedł testy. Stworzony za zaledwie dwadzieścia kilka milionów złotych spisał się znakomicie. MON było projektem zainteresowane. Potem jednak było coraz gorzej. Program Anders ostro hamował. Powodem miał być brak pływalności maszyny. 



Na XXV MSPO 2017 w Kielcach konsorcjum na czele z Hutą Stalowa Wola SA zaprezentowało model nowego bojowego pływającego wozu piechoty Borsuk, z wieżą bezzałogową ZSSW-30, który ma być następcą BWP-1.

Zakończenie projektu przewidywano do końca 2020 r., ale biorąc pod uwagę złożone wymagania postawione przez gestora okazało się, że czas realizacji projektu jest zbyt krótki, aby został dotrzymany (np. niemiecki program Puma – trwał 12 lat). Budowa prototypu Borsuka miała się rozpocząć w 2018 r. 



Podobnie stało się z projektem Wozu Wsparcia Bezpośredniego Gepard, ważący 35 t i uzbrojony w działo 120 mm miał być w linii od 2022 r. Sztab Generalny WP zdecydował o zmianie wymagań. Założenia projektu powstały jeszcze przed kryzysem na Ukrainie, w 2013 r. który istotnie zmienił postrzeganie ciężkich pojazdów bojowych na polu walki, dlatego program boryka się z problemami. Nawet gdyby projekt był realizowany, to i tak jest już spóźniony co najmniej o 2 lata.

Wóz wsparcia bezpośredniego

Spektakularny wręcz jest przypadek wozu wsparcia bezpośredniego nazwanego PL-01 Concept czyli inaczej czołg XXI wieku. Jak można wyczytać w opracowaniach fabrycznych Ośrodka Badawczo- Rozwojowego Urządzeń Mechanicznych OBRUM w Gliwicach, składał się z konstrukcji modułowej. Pojazd wyposażony został w wiele zaawansowanych technologicznie i technicznie urządzeń jak np.: bezzałogowa wieża automatycznie ładowana kalibru 120 mm, karabin maszynowy plot kalibru 12.7 mm z możliwością zamontowania na wieży granatnika automatycznego kalibru 40 mm.

Zamontowany z przodu silnik dawał większe bezpieczeństwo załodze, a silnik wysokoprężny o mocy 950 KM umożliwiał przejechanie z szybkością 70 km/h  odległość 500 km.

W koszt prototypu tego pojazdu w wykonaniu OBRUM i brytyjskiej firmy BAE Systems zainwestowano ok. 100 mln zł. Według założeń projektantów pełny prototyp miał zostać ukończony w 2016 r., a produkcja seryjna miała ruszyć w 2018 roku.

Dziś wiadomo, że projekt nie doczekał produkcji seryjnej. Żartowano z jego futurystycznego wyglądu, nazywano wymysłem "kartonowym", mimo pozytywnych opinii wielu ekspertów. Wygrało ponoć lobby zbrojeniowe państw zachodnich, dla których mógł być konkurencją. Zabójca „Armaty-14, jak niektórzy, mocno na wyrost, nazywali projekt PL-01 przeszedł do historii.

 Czy będziemy partnerem w produkcji nowego czołgu?


Dziś coraz więcej krajów europejskich szuka możliwości wzmocnienia swoich wojsk pancernych. Na paryskich targach Eurosatory 2018 swoją premierę miał nowy europejski czołg podstawowy European Main Battle Tank, przedstawiany przez francusko-niemiecki holding KNDS. O udział w projekcie zabiegała także Polska. Program nowego czołgu ma dużą szansę na finansowanie z Europejskiego Funduszu Obronnego.

By jednak wziąć udział w projekcie, polski przemysł powinien zostać do niego włączony jeszcze przed rozdziałem unijnych pieniędzy. Jak dotąd europejscy partnerzy nie odpowiedzieli na zapytanie Warszawy. Sprawa jest otwarta. W armii mamy dziś 700 wozów, ale liczba czołgów zgodnie z rekomendacjami Strategicznego Przeglądu Obronnego może zostać podwyższona, zgodnie z traktatem CFE-1 o konwencjonalnych siłach zbrojnych w Europie, do 1730 wozów. Eksperci, biorąc pod uwagę możliwości finansowe i organizacyjne państwa zakładają, że WP będzie potrzebować około 800 nowych czołgów.

Uzyskanie dostępu do programu francusko-niemieckiego czołgu jako równoprawnego członka konsorcjum ma znaczenie strategiczne nie tylko dla naszego bezpieczeństwa, ale także dla polskiej gospodarki. Od tego zależy bowiem czy będziemy partnerem w produkcji nowego czołgu, czy klientem. W takim przypadku pieniądze przeznczone na zakup czołgów zamiast polskiego, zasiliłyby budżety państw je sprzedających.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Polski czołg: marzenia do spełnienia?

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.200.40.195
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!