Rewolucja napotkała na ogromną przeszkodę. Wojna skomplikowała wszystko

Rewolucja napotkała na ogromną przeszkodę. Wojna skomplikowała wszystko
Tempo robotyzacji, według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, spadało w Unii Europejskiej jeszcze przed 2020 r. w związku z osłabieniem koniunktury, którą ostatecznie dobiła pandemia. Fot. Shutterstock.com

Problemy z dostawami komponentów odbiły się na wdrażaniu rozwiązań Przemysłu 4.0. Tymczasem im słabsza absorpcja nowych technologii w polskich firmach, tym gorsza ich pozycja konkurencyjna. O tym, jak wyjść z tej pułapki, będziemy mówić na konferencji  Nowy Przemysł 4.0.

Zapraszamy do Katowic na Międzynarodowe Targi Obrabiarek, Narzędzi i Technologii Obróbki TOOLEX. Targi pod patronatem WNP.PL odbędą się 4-6 października 2022 r. - w ich ramach zapraszamy na ciekawą konferencję Nowy Przemysł 4.0. Rejestracja trwa!

  • Niebywałe zaburzenia w logistyce natychmiast ograniczyły dostępność ofert, do czego doszła eksplozja kosztów podzespołów. W tej chwili na kluczowe elementy automatyki przemysłowej czeka się od 6 do 9 miesięcy. I nikt przy tym nie da gwarancji terminów dostaw.
  • Wdrożenia rozwiązań Przemysłu 4.0 zwolniły, szczególnie tych z zakresu informatyki przemysłowej. Ciągle zbyt mała jest liczba firm świadczących usługi wdrożeniowe, a te działające też nie są w najlepszej kondycji finansowej.
  • Konferencja Nowy Przemysł 4.0 odbędzie 4-5 października 2022 r. w Katowicach w ramach Międzynarodowych Targów Obrabiarek, Narzędzi i Technologii Obróbki TOOLEX. Zapraszamy do rejestracji na wydarzenie.

Według często powtarzanej tezy największą przeszkodą w implementacji rozwiązań przemysłu 4.0 jest mentalność menedżerów przyzwyczajonych do tradycyjnego zarządzania (tradycyjnego, czyli: arkusz kalkulacyjny, PowerPoint, mail) czy pracowników obawiających się utraty pracy na rzecz maszyn. Tymczasem na skutek pandemii COVID-19, zaburzeń łańcuchów dostaw, a teraz wojny w Ukrainie podstawowym utrudnieniem we wdrażaniu nowych technologii w polskich firmach może okazać się problem w zdobyciu hardware’u (problemy z chipami) oraz środków na inwestycje - pozyskanie pieniędzy z KPO (przemysł 4.0 umieszczono tam w komponencie A: Odporność i konkurencyjność gospodarki) odsuwa się w bliżej nieokreśloną przyszłość.

Tempo robotyzacji, według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, spadało w Unii Europejskiej jeszcze przed 2020 r. w związku z osłabieniem koniunktury, którą ostatecznie dobiła pandemia. W 2020 r. w skali całej UE spadek nowych instalacji wyniósł około 20 proc. w stosunku do 2019 r. i aż 28 proc. w porównaniu do rekordowego 2018 r. W naszym kraju szczyt zamówień miał miejsce w 2019 r., a ich liczba w 2020 r. była niższa o niemal 25 proc. W Polsce w dziale przetwórstwa przemysłowego wykorzystywane są średnio 42 roboty przemysłowe na 10 tys. pracowników. Pod tym względem  zajmujemy 16. miejsce w UE.

Oczywiście robotyzacja i automatyzacja to pojęcia wywodzące się ze słownika przemysłu 3.0, ale ściśle łączą się z jego następnym wcieleniem. Dzięki analizie danych włączone do Internetu Rzeczy (IoT) maszyny mogą pracować sprawniej i bardziej niezawodnie.

Na kluczowe elementy automatyki czeka się dziś od 6 do 9 miesięcy

- Nie chodzi tylko o problem z chipami, ale też bardziej prozaiczny: z dostępem do aluminium i innych surowców. Niekiedy, wskutek globalizacji, to firmy-dostawcy są w jednej lub dwóch lokalizacjach na Dalekim Wschodzie - mówi Tomasz Haiduk, prezes Forum Automatyki i Robotyki Polskiej.

Jak dodaje, niebywałe zaburzenia w logistyce natychmiast ograniczyły dostępność ofert, do czego doszła eksplozja kosztów podzespołów. W tej chwili na kluczowe elementy automatyki czeka się od 6 do 9 miesięcy. I nikt przy tym nie da gwarancji precyzji terminów dostaw.

Potwierdza to Andrzej Połojko, prezes zarządu Apator Powogaz, czołowego na świecie producenta wodomierzy, wskazując na problemy z dostawami elektroniki.

- Jej dostawcom zaczęliśmy wysyłać długofalowe prognozy naszego zapotrzebowania. A to jest trudne, ponieważ na okres dłuższy niż pół roku estymacje nie są zbyt dokładne. W niektórych przypadkach to jest jak zaklinanie przyszłości. Rynek jednak nie wykreował żadnej alternatywy i byliśmy zmuszeni do takiego zachowania. W przypadku elektroniki leadtime (czas - red.) realizacji zamówień wynosi 52 czy 55 tygodni, w skrajnych przypadkach nawet 90, więc musieliśmy dawać prognozy na minimum 24 miesiące - mówi Andrzej Połojko.

Stefan Życzkowski, współwłaściciel, przewodniczący rady strategicznej firmy Astor, zwraca uwagę, że choć sytuacja rynkowa w Polsce nie jest zła, napięcie związane z wojną w Ukrainie, a wcześniej z pandemią nie sprzyja przełomowi w przemyśle.

- Z naszych badań sprzed trzech lat wynikało, że jest on blisko. Obecnie wiemy, że wdrożenia rozwiązań przemysłu 4.0 zwolniły, szczególnie tych z zakresu informatyki przemysłowej. Ciągle zbyt mała jest liczba firm świadczących usługi wdrażania Industry 4.0, a te działające też nie są w najlepszej kondycji finansowej, bo niekiedy w gorszej niż 2 lata temu - ocenia. - Bardzo trudno zarządza się strategią rozwoju, gdy zwiększa się czynnik niepewności, a maleją czynniki przewidywalności i stabilizacji. Firmy skupiają się więc na zarządzaniu krótkookresowym i na rozwiązywaniu bieżących, nowych problemów, związanych choćby z zapewnieniem rytmicznych dostaw komponentów czy ucieczką przed inflacją.

Europa i Stany Zjednoczone chcą się uniezależnić od Dalekiego Wschodu

- Firmy boleśnie się przekonały, że uzależnienie od 1-2 centrów produkcyjnych na świecie to ślepa droga, także w kontekście przemysłu 4.0, którą to akurat koncepcję cechuje elastyczne podejście do potrzeb firmy i rynku. Zrozumieli to też politycy, dlatego Unia Europejska zdecydowała się na strategiczny program uruchamiania i przywracania produkcji na Starym Kontynencie w fundamentalnych dla gospodarki dziedzinach (jak m.in. półprzewodniki, baterie czy technologie chmurowe) - wskazuje Tomasz Hajduk.

Zimą tego roku, jeszcze przed agresją Rosji na Ukrainę, Komisja Europejska przedstawiła European Chips Act - kompleksowy program, który ma doprowadzić do powstania w Europie dobrze prosperującego sektora półprzewodników: od badań naukowych po produkcję i odporny łańcuch dostaw. Unia chce wydać ponad 43 mld euro na inwestycje publiczne oraz prywatne i podwoić jej obecny udział w rynku chipów do 20 proc. w 2030 r.

- Chipy są niezbędne dla transformacji ekologicznej i cyfrowej oraz dla konkurencyjności europejskiego przemysłu. Aby zapewnić bezpieczeństwo dostaw, nie powinniśmy polegać na jednym kraju ani na jednym przedsiębiorstwie. Musimy robić więcej wspólnie, pod względem badań naukowych, innowacji, projektowania i zakładów produkcyjnych, aby Europa stała się silniejsza jako kluczowy podmiot w globalnym łańcuchu wartości. Przyniesie to również korzyści naszym partnerom międzynarodowym. Będziemy z nimi współpracować, aby w przyszłości uniknąć problemów związanych z dostawami - mówi Margrethe Vestager, wiceprzewodnicząca wykonawcza KE ds. Europy na miarę ery cyfrowej.

Dystans wobec Dalekiego Wschodu w produkcji chipów chcą w błyskawicznym tempie nadrobić Stany Zjednoczone. Rząd na stymulowanie produkcji chce wyłożyć 53 mld dolarów (The Chips and Science Act). Firmom, które sięgną po te pieniądze, zakazano jednocześnie budowy zaawansowanych technologicznie zakładów produkcyjnych w Chinach.

Koniec z problemami? Postawmy na polskie firmy nowych technologii

Kilka tygodni temu agencja Bloomberg podała informację, że obecnie branża chipów może wchodzić w fazę nadprodukcji i napełniania magazynów. Po pierwsze to efekt zmniejszenia koniunktury w światowej gospodarce, którą wybuch wojny w Ukrainie „złapał” w momencie popandemicznego odbicia, po drugie zmniejszania zjawiska cykliczności produkcji chipów, po trzecie interwencji państw zachodnich w stymulowanie produkcji u siebie.

Wraz z odbiciem w produkcji chipów przydałby się renesans w branży wdrożeniowej. Mogą w tym pomóc zlecenia od przemysłu.

- Doradzam koncentrację uwagi na naszym rodzimym rynku. Forum Automatyki i Robotyki Polskiej upowszechnia wiedzę o polskich firmach inżynierskich mocno posadowionych na rynkach zachodnich (80-90 proc. projektów), ale… mało znanych w Polsce. To swoją drogą zadziwiające, że polskie firmy-klienci niepotrzebnie sięgają do rozwiązań z innego kontynentu, gdy do 100 km działają wybitni rodzimi fachowcy z ugruntowaną pozycją - komentuje Tomasz Haiduk. - Skłaniam menedżerów czy inwestorów do najprostszego wniosku: jeśli chcesz, by twoja instalacja i fabryka działała w sposób niezawodny, szukaj dostawców usług i serwisu blisko. Nie licz, zwłaszcza dziś, że zjawi się u ciebie błyskawicznie serwisowiec z Włoch, Brazylii czy USA. Naprawdę „nasze polskie jest fajne”! I patriotyzm lokalny nie ma tu nic do rzeczy.

* * *

Wypowiedzi przedstawicieli polskiego przemysłu pochodzą z publikowanego na łamach WNP.PL cyklu wprowadzającego w tematykę konferencji Nowy Przemysł 4.0. Natomiast słowa Tomasza Haiduka z wywiadu, który ukaże się w najbliższym wydaniu magazynu gospodarczego Nowy Przemysł.

 

×

KOMENTARZE (1)

Do artykułu: Rewolucja napotkała na ogromną przeszkodę. Wojna skomplikowała wszystko

  • Zeghar 2022-09-21 09:02:03
    Czyli co? Że ten przemysł 4.0 jest przereklamowany i nieefektywny? Bo ja tak odbieram informacje, że niczym z klapkami na oczach czeka się na części i podzespoły z bardzo Dalekiego Wschodu mając pod ręką równie dobrych producentów i dostawców potrzebnych nam rozwiązań.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 18.208.132.74
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!