BrexitBrief#25: Trzy kroki do prośby o odłożenie brexitu

BrexitBrief#25:  Trzy kroki do prośby o odłożenie brexitu
Theresa May zyskała kolejne tygodnie na przedstawienie parlamentowi umowy z Unią Europejską For. domena publiczna
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: Katarzyna Sobiepanek
  • Dodano: 01-03-2019 20:00

Theresa May zyskała kolejne tygodnie na przedstawienie parlamentowi umowy z Unią Europejską. W zamian musiała obiecać, że w razie odrzucenia porozumienia to parlamentarzyści zadecydują, czy Wielka Brytania wyjdzie z UE bez umowy oraz czy rząd poprosi UE o przedłużenie artykułu 50 Traktatu UE. W rezultacie decyzja o dalszych losach brexitu zostanie podjęta najprawdopodobniej nie wcześniej niż kilkanaście dni przed domyślną datą wystąpienia UK z UE.

  • Zgłaszając plan na własnych warunkach, brytyjska premier obroniła się przed wymuszonym oddaniem parlamentowi kontroli nad strategią brexitu.
  • Ewentualne przesunięcie brexitu musi zostać zaaprobowane jednomyślnie przez wszystkie państwa członkowskie.
  • Emmanuel Macron zagroził jednak, że Francja może zablokować przedłużenie artykułu 50.
  • Najbardziej prawdopodobne scenariusze zakładają, że Izba Gmin przyjmie w końcu porozumienie Theresy May albo rząd zwróci się do UE o wydłużenie czasu na decyzje. 

W przedstawionym we wtorek trzystopniowym planie głosowań Izby Gmin w sprawie brexitu pierwszy krok to ponowna próba ratyfikacji porozumienia składającego się z traktatu i deklaracji politycznej. O ewentualnych zmianach w tych dokumentach nadal rozmawiają zespoły negocjacyjne z Londynu i Brukseli. Głosowanie w Izbie Gmin ma odbyć się po ich zakończeniu, ale przed oficjalnym przyjęciem zmienionych treści przez UE. Donald Tusk powiedział Theresie May, że Rada Europejska nie pójdzie na kompromis, dopóki Izba Gmin jednoznacznie nie określi, za czym się opowiada.

Według wcześniejszych doniesień Reutera praca zespołów negocjacyjnych w trzech obszarach (deklaracja polityczna, alternatywne ustalenia, gwarancje tymczasowości backstopu) miała się zakończyć do 21 marca. Brytyjski rząd informuje jednak, że porozumienie na szczeblu negocjatorów „jest w zasięgu ręki” i może zostać poddane pod głosowanie nawet przed 12 marca. W Izbie Gmin premier May wyraziła optymizm i nadzieję, że „z prawnie wiążącymi zmianami w backstopie, ochroną praw pracowniczych, zwiększoną rolą parlamentu w negocjacjach przyszłej umowy i determinacją w odniesieniu się do szerszych obaw społecznych, parlament przyjmie porozumienie z UE”.

Jeśli jednak Izba Gmin odrzuci zmienione porozumienie lub głosowanie nie odbędzie się do 12 marca, dzień później brytyjski rząd spyta Izbę o zdanie w sprawie wystąpienia z UE bez porozumienia. Jeśli parlamentarzyści odrzucą no deal, 14 marca zagłosują nad wydłużeniem artykułu 50, czyli przesunięciem brexitu na nieokreślony na razie termin.

May traci kontrolę nad parlamentem

Plan May został przyjęty w środę w formie opozycyjnej poprawki, która wyłuszczała harmonogram z oświadczenia premier, gdyż opozycja chciała mieć pewność co do interpretacji wszystkich jego elementów. Tak zwaną poprawkę Cooper przyjęto stosunkiem głosów 502 do 20, przy czym na poparcie nie zdecydowało się 108 torysów bliskich ERG.

Zgłaszając plan na własnych warunkach, brytyjska premier obroniła się przed wymuszonym oddaniem parlamentowi kontroli nad strategią brexitu. Umożliwiający to mechanizm uzgodniony z parlamentarnymi urzędnikami chciała bowiem wprowadzić ponadpartyjna grupa posłów z tylnych ław. Miał on poparcie opozycji, przynajmniej kilkunastu szeregowych posłów Partii Konserwatywnej oraz - co kluczowe - kilku ważniejszych ministrów. W weekendowym wydaniu Daily Mail wykluczenie brexitu bez porozumienia poparła minister pracy Amber Rudd, minister sprawiedliwości David Gauke oraz minister biznesu Greg Clark. We wtorkowym Daily Mail podaniem się do dymisji zagroziło troje ministrów niższych szczebli, a nieoficjalnie media donosiły, że do odejścia gotowych jest od 15 do 30 członków rządu. Anonimowy minister podobno zapraszał już nawet na przyjęcie pożegnalne.

Przeciwko poprawce Cooper zagłosowało jednak 20 torysów, a kolejnych kilkudziesięciu wstrzymało się od głosu. Weteran eurosceptyk William Cash mówił później: „Premier została zapędzona do tego głosowania, więc postanowiłem wyrazić sprzeciw [przeciwko takiemu potraktowaniu premier]. Wszyscy sądzili, że Cooper wycofa swoją poprawkę [po wyjaśnieniach rządu]. Cokolwiek ją motywowało, mnie zmotywowało do czegoś wręcz przeciwnego”.

Dzień później, także w geście protestu, do dymisji podał się minister rybołówstwa George Eustice, niegdyś kandydat UKIP-u w wyborach do PE, później zaangażowany w eurosceptyczny projekt Fresh Start Andrei Leadsom. W piśmie z prośbą o akceptację rezygnacji Eustice napisał m.in. że obawia się, że wydarzenia tego tygodnia doprowadzą do „dyktowania warunków wydłużenia artykułu 50 przez UE i ostatecznego upokorzenia naszego kraju”. Oskarżył tez Komisję Europejską o „niehonorowe zachowanie w negocjacjach”.

W razie nieprzyjęcia porozumienia May i przy założeniu, że Izba Gmin ponownie odrzuci no deal, parlamentarzyści podzielą się na dwa nowe obozy: w dużej mierze torysowski i ultrabrexitowy obóz przeciwny przedłużeniu artykułu 50 i drugi bardziej ponadpartyjny, optujący za przedłużeniem brexitu. Przedstawiciele rządu uchylili się od odpowiedzi, po której stronie rząd opowie się w ewentualnych głosowaniach 13 i 14 marca oraz czy narzuci posłom i ministrom dyscyplinę partyjną.
 

Partia Pracy niechętnie stawia na drugie referendum

Także w środę Izba Gmin odrzuciła plan brexitu przedstawiony w formie innej poprawki przez Partię Pracy. Uwzględniał on m.in. „stałą i pełną” unię celną z UE i „bliskie związki” ze wspólnym rynkiem. Zgodnie z wolą działaczy powinno to automatycznie zmienić kurs partii na akceptację i poparcie drugiego referendum. Kierownictwo Labour nadal ma jednak wątpliwości.

Kurs ten wyznaczyli działacze partii, którzy na jesiennej konwencji zadecydowali, że o ile nie uda się doprowadzić do przyspieszonych wyborów, trzeba poprzeć drugi plebiscyt. Partia Pracy dotąd bezowocnie starała się o przyspieszone wybory przez głosowania o wotum nieufności wobec rządu. Jednocześnie szefostwo Partii Pracy próbowało uniknąć rozmów o drugim referendum.

Niechętny jest mu Jeremy Corbyn, a przynajmniej część gabinetu cieni groziła odejściem, jeśli partia poprze tzw. People’s Vote. Nad wewnątrzpartyjnym kompromisem w sprawie drugiego referendum pracował Keir Starmer odpowiedzialny za brexit w gabinecie cieni. Sytuację na dobre zmieniło jednak dopiero odejście 8 posłów, członków kampanii People’s Vote, i stworzenie przez nich the Independent Group z trójką torysek, a także potencjał kolejnych rezygnacji. Liczba zwolenników drugiego referendum wśród posłów Partii Pracy oscyluje między 70 a 100.

Po środowym głosowaniu lider Jeremy Corbyn przyznał, że partia poprze „publiczne głosowanie, żeby zapobiec rujnującemu brexitowi torysów lub katastrofalnemu brexitowi bez umowy”. Zastrzegł jednak, że jednocześnie będzie naciskać na „inne dostępne opcje, by takiemu biegowi spraw zapobiec”, w tym własny plan brexitu lub wybory.

W sukurs takiemu myśleniu idą spekulacje o konieczności znalezienia porozumienia międzypartyjnego. Keir Starmer potwierdził, że „trwają i trwać będą” rozmowy labourzystowskiego zespołu ds. brexitu z rządem. W BBC Radio 4 przyznał jednak, że „nie posunęły się one nawet o milimetr”, bo „premier nie ma zamiaru zmienić swoich czerwonych linii/warunków brzegowych". Co ciekawe, tego samego dnia posłanka Partii Konserwatywnej Caroline Spelman powiedziała w Izbie Gmin, że „program wyborczy Partii Konserwatywnej i propozycje Labour w sprawie porozumień celnych z UE są oddalone od siebie o nie więcej niż kilka milimetrów”.

UE chce konkretów, ale zgodzi się na przesunięcie brexitu

Ewentualne przesunięcie brexitu musi zostać zaaprobowane jednomyślnie przez wszystkie państwa członkowskie. Temat przedłużenia artykułu 50 Theresa May podniosła już w weekend w rozmowach na obrzeżach szczytu Unia Europejska – Liga Państw Arabskich w Szarm el-Szejk m.in. z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem oraz szefami rządów państw członkowskich. Dotąd nie pojawiły się głosy sprzeciwu.

Donald Tusk powiedział po spotkaniu, że „przedłużenie artykułu 50 byłoby racjonalnym wyjściem, ale Theresa May nadal wierzy, że da się tego scenariusza uniknąć”. Przewodniczący Rady Europejskiej dodał, że dla niego jest „jasne, że w Izbie Gmin nie ma większości dla żadnego konkretnego porozumienia". Michel Barnier w rozmowie z francuską telewizją powtórzył, że UE jest gotowa na rozmowy z Wielką Brytanią także o unii celnej.

Według austriackiego kanclerza Sebastiana Kurza „brexit dobrze byłoby odłożyć”. Mocno zabrzmiał także głos premiera Holandii, który ostrzegł, że Wielka Brytania „lunatykuje w kierunku brexitu”. Mark Rutte już kilka tygodni temu alarmował o braku świadomości konsekwencji no deal, dodając, że mówi to „jako przyjaciel Wielkiej Brytanii”.

Za daniem Wielkiej Brytanii „trochę więcej czasu” opowiada się niemiecka kanclerz. Angela Merkel skomentowała przyjęcie przez Izbę Gmin pomysłu głosowania nad przedłużeniem artykułu 50 w Paryżu podczas spotkania z prezydentem Francji. Sam Emmanuel Macron zagroził jednak, że Francja może zablokować przedłużenie artykułu 50, jeśli Wielka Brytania nie wskaże „jasnego celu” odłożenia brexitu.

Odpowiadając bezpośrednio na słowa prezydenta Francji w Izbie Gmin, wicepremier David Lidington powiedział, że taka postawa „nie jest dla niego zaskoczeniem” i Wielka Brytania nie chce przedłużać artykułu 50 tylko po to, by kontynuować impas w Izbie Gmin. Dzień wcześniej premier May przypomniała posłom, że przedłużenie artykułu 50 „nie rozwiązuje problemu”. Według brytyjskiej premier odsunięcie brexitu może być jedynie „krótkie i jednorazowe" i trwać „najwyżej do czerwca", żeby uniknąć konieczności przeprowadzenia wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wiadomo jednak, że posłowie będą mogli zgłaszać poprawki do rządowego wniosku i tym samym zmienić jego treść.

Scenariusze

Przyjęcie porozumienia Theresy May

Prawdopodobne, choć trudne. Obecna linia rządu zakłada, że musiałaby się to odbyć głosami Partii Konserwatywnej przy wsparciu DUP i „kilkunastu” labourzystów. Ultrabrexitowa torysowska ERG jest coraz mniej jednolita i część wydaje się wycofać z żądania „usunięcia backstopu” i kierować w stronę akceptacji „dodatkowego protokołu”. Z decyzją czekają jednak na słowa prokuratora generalnego Geoffrey’a Coxa po jego powrocie z Brukseli. Bardziej umiarkowane wydaje się też stanowisko DUP. Inni mogą dojść do wniosku, że lepiej poprzeć deal May niż przedłużać artykuł 50. Prasa spekuluje też, że ERG pragmatycznie poprze deal May pod warunkiem, że premier zobowiąże się odejść ze stanowiska po majowych wyborach lokalnych. Deal May może zostać poparty przez „20-30” posłów Partii Pracy z uboższych okręgów północnych, które głosowały za wystąpieniem z UE. Przyjęcie dealu May jest jednak opcją mocno na krawędzi.

Brak porozumienia

Bardzo mało prawdopodobne. Przyjęcie z tak znaczącą przewagą możliwości przedłużenia artykułu 50 zdaje się potwierdzać, że w parlamencie nie ma większości popierającej brexit bez porozumienia. Wcześniej izba dwukrotnie wypowiedziała się przeciwko brexitowi bez umowy, przyjmując w styczniu poprawkę wykluczającą możliwość podnoszenia podatków w razie no deal, a potem niewiążącą poprawkę Caroline Spelman. Otwarte pozostaje pytanie, co stanie się, jeśli Izba Gmin odrzuci no deal, a jednocześnie zagłosuje przeciwko przesunięciu brexitu. Premier May i wicepremier David Lidington powiedzieli jednak w Izbie Gmin w tym tygodniu wyraźnie: „Wyjdziemy z UE bez umowy tylko za zgodą parlamentu”.

Przedłużenie artykułu 50

Prawdopodobne/pewne. UE z zasady nie jest przeciwna. Jeśli deal May zostałby przyjęty, najprawdopodobniej premier i tak poprosi 21.03 Radę o techniczne przedłużenie artykułu 50, żeby przyjąć brakujące ustawy. Jeśli deal May przepadnie, a parlament zgodzi się na odsunięcie brexitu, pojawi się pytanie, na jak długo. Tutaj UK i UE muszą razem i osobno zbalansować swoje interesy. May nie chce startować w wyborach do Parlamentu Europejskiego, a każde przedłużenie poza maj, tym jej właśnie grozi. Z drugiej strony wie, że szukając nowego konsensusu, może stracić poparcie jednej trzeciej swojej partii – jeśli więc w UK miałyby się odbyć wybory – czy to nowego lidera partii, czy parlamentarne – trzeba by poprosić o przedłużenie od kilku miesięcy do – jak spekulował Bloomberg – nawet końca okresu przejściowego planowanego dziś do końca grudnia 2020.

Drugie referendum

Bardziej prawdopodobne niż 2 tygodnie temu, ale nadal bez dużych szans. Przyjęcie drugiego referendum za oficjalny cel Partii Pracy, wymuszone odejściem kilku zwolenników People’s Vote i perspektywą rezygnacji kolejnych, znów dodało wizji drugiego referendum medialnego blasku. Nie zmienia jednak liczby zwolenników tej opcji w parlamencie, szacowanej na mniej niż 1/4 składu Izby. W Partii Konserwatywnej jest ich zaledwie kilkunastu, a większość umiarkowanych członków tej frakcji zdaje sobie sprawę, że ponowny plebiscyt mógłby dokończyć dzieła podziału Partii Konserwatywnej rozpoczętego w pierwszym referendum i doprowadzić do definitywnego rozbicia partii.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

  • Wielka Brytania

    Przelicz walutę
  • funt szterling (GBP)

  • 5,443 złoty (PLN)

    1,163 EUR, 1,214 USD

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: BrexitBrief#25: Trzy kroki do prośby o odłożenie brexitu

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.235.78.122
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!