Cyfrowa gospodarka. Stajemy przed wielkim dylematem: chronić czy udostępniać

Cyfrowa gospodarka. Stajemy przed wielkim dylematem: chronić czy udostępniać
W 2015 r. globalna wymiana towarowa za pomocą internetu sięgnęła 2,2 bln dolarów. fot. Shutterstock

Być twierdzą w cyfrowym świecie i tracić szanse rozwojowe? Udostępnić dane ryzykując poddanie się kontroli Wielkiego Brata? Czy państwo ma chronić naszą prywatność, czy raczej bezpieczeństwo? To dylematy Europy. Ich kontekst tworzy globalna polityka i biliony handlowych obrotów.

  • Internet już dawno przestał służyć wyłącznie do komunikacji. Napędza globalną wymianę handlową towarów i usług.
  • Zmienia to nie tylko biznesowe, ale i polityczne reguły gry.
  • Wznoszenie barier w handlu cyfrowym staje się nowym narzędziem ochrony rynków.

Minione dekady przyzwyczaiły nas do tego, że najlepszym sposobem na zwiększenie wymiany towarów i usług jest znoszenie barier handlowych. Otwieranie rynków miało sprzyjać nie tylko wzrostowi gospodarczemu, ale i wyrównywaniu szans rozwojowych. Protekcjonizm, dla odmiany, był tego zaprzeczeniem.

Gospodarka cyfrowa wydaje się jednak kierować inną logiką. Przynosi bowiem trzy wykluczające się nawzajem postulaty: wolność gospodarczą, ochronę prywatności oraz interesy bezpieczeństwa państwa. Znalezienie „złotego środka”, który równoważyłby te sprzeczne elementy w skali globalnej może okazać się niemożliwe.

Bilion dolarów

Internet już dawno przestał służyć wyłącznie do komunikacji. Stał się platformą napędzającą globalną wymianę handlową towarów i usług. Według raportu Instytut McKinseya wolumen przepływu danych w świecie rośnie szybciej niż przepływy handlowe czy finansowe. W latach 2005-2014 był to wzrost 45-krotny. W 2015 r. globalna wymiana towarowa za pomocą internetu sięgnęła 2,2 bln dolarów. BCG szacuje z kolei wpływ internetu na globalną gospodarkę na 4,2 biliona dolarów w samym tylko 2016 r.

Ta rewolucja nie byłaby możliwa bez rosnącego dostępu firm do sieci. Według badań OECD ponad 90 proc. przedsiębiorstw zlokalizowanych w państwach członkowskich tej organizacji ma dostęp do szerokopasmowego łącza internetowego. Mikro- i małe firmy, które 20 lat temu mogły jedynie sprzedawać swe towary i usługi na lokalnych rynkach, dzisiaj są graczami w skali globalnej.

Według AliReserach w samych Chinach, które wciąż korzystają ze statusu gospodarki rozwijającej się, działa 40 mln mikroprzedsiębiorstw, małych i średnich firm, z których 5 mln zajmuje się handlem międzynarodowym i odpowiada za około 60 proc. całkowitego wolumenu chińskiego eksportu i importu.

Ale prym w światowym handlu nadal wiodą firmy w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Wartość ich wzajemnej wymiany handlowej wynosi około biliona euro rocznie co odpowiada 46 proc. globalnego PKB i 11 proc. populacji światowej.

Transgraniczna wymiana danych między Unią a Stanami jest zatem jedną z największych na świecie. Wartość e-commerce w tej wymianie jest jednak trudna do obliczenia. Nie ma mocnych danych pokazujących ją na tle handlu tradycyjnego, który wciąż dominuje w statystykach.

Raport amerykańskiej komisji handlu (USITC) oszacował w 2014 r. w oparciu o dane z roku 2012, że firmy „cyfrowo intensywne” w USA (do których zalicza się też wiele tradycyjnych firm produkcyjnych) sprzedały towary o wartości 935 mld dolarów, z czego 230 miliardów zostało wyeksportowane. Na produkty cyfrowe (czyli nie mające fizycznego wymiaru) dostarczane on-line przypadło 30 proc. całkowitej sprzedaży, podczas gdy około 40 proc. eksportu było dostarczane drogą elektroniczną.

 

×
  • Stany Zjednoczone

    Przelicz walutę
  • dolar (USD)

  • 3,927 złoty (PLN)

    0,852 EUR, 1 USD

KOMENTARZE (3)

Do artykułu: Cyfrowa gospodarka. Stajemy przed wielkim dylematem: chronić czy udostępniać

  • Nikt nie chce cyfrowego komunizmu 2019-05-01 19:56:49
    Wprowadzenie smartfonów i wi-fi na rynek pociągnęło za sobą reakcję łańcuchową która trwa do dziś. Bez tychże wynalazków nie mówilibyśmy dzisiaj o takim zjawisku jak społeczeństwo informacyjne. Jest to jednak społeczeństwo na głodzie nieustannych informacji i interakcji online. Głównym winowajcą uzależniania jakie powodują smartfony jest przede wszystkim system operacyjny Android - jego czytelność, funkcjonalność i atrakcyjność bez większej przeszkody pochłania uwagę użytkownika. Smartfony nie byłyby "smart", gdyby nie zaimplementowano do nich takich kwestii jak dostęp do internetu, aplikacje od wszystkiego( od rozrywki po naukę, od wiadomości po usługi jak bankowość, korzystanie z dóbr typu rower miejski, hulajnogi, wypożyczane samochody, płatności online, służba zdrowia, oświata i inne) oraz media społecznościowe typu Facebook czy Instagram. Zastanawiający jest fakt, że w równoległym czasie gdy na rynek wchodziły smartfony pojawiało się także wi-fi. Czyżby więc była to zaplanowana i przemyślana strategia? Jak najbardziej. Po roku 2000 do 2009 roku ludzie nie byli tak bardzo podatni na manipulację - traciły media klasyczne - czyli radio, telewizja, prasa. Internet dawał ludziom mądrość, wiedzę, możliwość wymiany poglądów - zawsze był i jeszcze jest synonimem prawdziwej demokracji, prawdziwej niczym nieokiełznanej wolności. Pomyślano sobie wówczas dlaczego by nie stworzyć alternatyw dla tych klasycznych mediów i tak oto narodziły się koncepcje swego rodzaju symbioz świata realnego z wirtualnym - czego przejawami są smartfony i media społecznościowe typu Facebook, Instagram. Problemem smartfonów i właśnie mediów społecznościowych jest to, że ludzie za bardzo sugerują się wszystkim co zobaczą w sieci, często nawet sobie nie ufając, nawet własnej rodzinie. Internet może uskrzydlać, dawać wiedzę i faktycznie internet sam w sobie nie był zły i nie jest. Niestety Facebook, Instagram stały się zamiennikiem internetu takiego jaki był sprzed ich pojawienia się. Nastąpiła bardzo agresywna monopolizacja, Facebook chce być Youtubem, Tinderem i mieć monopol na bycie źródłem dostarczania informacji użytkownikom. Chce byśmy spędzali tam jak najwięcej czasu, dzielili się wszystkim co mamy, naszym życiem. Firmy się tam reklamują a ten serwis drugie tyle zgarnia za ich promowanie. Facebook ostatnio podobno chce postawić na prywatność - absolutnie nie należy w to wierzyć. Jak może stawiać na prywatność skoro to z reklam i ogromnego zbierania danych z ludzi się utrzymuje, a marketing sowicie mu a to płaci?. Gdyby postawił na prywatność nie zarabiałby w ogóle i nie byłoby sensu jego istnienia. Opieranie gospodarki o zdzieranie danych z ludzi czym, jak, kiedy, gdzie i ile popadnie to objaw cyfrowego komunizmu nie zaś postępu jak nam się wmawia. 2010-2019 była to era smartfonów, wi-fi, mediów społecznościowych. Warto zastanowić się czy aby te rzeczy więcej nam nie zabrały aniżeli cokolwiek dały. Jaki był sens ich istnienia, pojawienia się?. Poprzednie dekady dały nam to coś czego obecnym czasom brak - nie ma obecnie radości z życia, ludzie zestresowani, zaganiani, wiecznie w komórkach, podziały się nasiliły, życie stało się na pokaz i poklask przed innymi do czego to doprowadziły właśnie smartfony i media społecznościowe. Dawniej ludzie się spotykali, mieli przyjemność spędzania ze sobą czasu ale o żadnych ingerencjach komórek nie było mowy. Jak już ktoś bardzo chciał to robił zdjęcia aparatem cyfrowym i rodzina czy znajomi mieli pamiątkę i to wszystko. Więzi się umacniały, nie czuło się osamotnienia, mniej było depresji, ludzie mieli satysfakcję z małych rzeczy, cieszyli się życiem. Porównajmy sobie koncerty np. z lat 90 i koncerty z obecnych czasów. Dawniej tłum szalał artyści mieli satysfakcję że porywają tłum do zabawy. Dzisiaj wszyscy przychodzą po to by koncert nagrać komórką zasłaniając swoimi rękami widok innym. Dobra jedno dwa zdjęcia czy krótki filmik nagrać ok. Ale na tym wcale się nie kończy apetyt rośnie na więcej. Ale nie widać dzisiaj tego, żeby ludzie tak dobrze się bawili jak dawniej, jest to symulowane, udawane, na siłę. Nieustanne zmiany, ciągłe transformacje i gonitwa nie wiadomo za czym odbiera ludziom satysfakcję z życia. W czasach zdominowanych przez smartfony i media społecznościowe jest cholernie nudno, wszystko jest przewidywalne, brakuje spontaniczności, jest sztuczność, powierzchowność, brak naturalności, szczerości. W czasach kiedy nie było jeszcze smartfonów, wi-fi, a media społecznościowe nie były tak bardzo popularne albo jeszcze ich nawet nie było to życie wyglądało zupełnie inaczej - kawiarnie, restauracje, kina, parki, kluby dyskotekowe - wszystko tętniło życiem. Dziś wszystkim trzeba się przecież podzielić z cyfrową gawiedzią online, wstawić fotki, zrobić jakieś dziubki i słit focie, selfi i inny kicz odwalić i po co taka sztuczność? komu to w ogóle potrzebne? kogo to obchodzi?. Kiedyś pomysłów na spędzenie wolnego czasu było w bola dużo. Można było pograć w karty grę planszową albo po prostu pogadać a jak nie było o czym to się karteczki losowało z tematem do rozmawiania i wtedy dialog się nawiązywał. Dzisiaj dużo ludzi ma trudności z bezpośredniością, swego rodzaju otwartością na drugą osobę ale za to w mediach społecznościowych otwartość przychodzi bez problemu. Dochodzi do tego, że nie umiemy ze sobą rozmawiać, boimy się trudniejszych tematów. A nawet jeśli się już spotykamy to każdy ma tyle do powiedzenia, że jeden drugiego przekrzykuje - to jest pochodna używania smartfonów i mediów społecznościowych - bo przecież przegada się większość na czacie i nie ma o czym gadać w realu. Świat online stał się nadto gorący a świat realny oziębł, stracił swój urok. Dlatego stale to powtarzam - trzeba walnąć solidną reformą aby złe zmiany cyfrowo-technologiczne zamrozić. Po pierwsze powinien czekać renesans zwykłe komórki sieci 2G, 3G - po to by ludzie mieli klasyczny kontakt rozmowa/sms i tyle, większe i istotniejsze spotkania byłyby w realu czy to rodzinne, czy firmowe czy towarzyskie. Jak kto chce sobie może aparat cyfrowy wziąć i zrobić zdjęcia jak będzie dobra atmosfera by mieć pamiątkę, powspominać po latach. Smartfony powinien czekać koniec - ludzie wreszcie odczują wolność od tych obrzydliwych urządzeń. Internet nie zając nie ucieknie - zostawić go w domach i miejscach pracy na kablach w komputerach, idąc gdziekolwiek to mieć spokój od natrętnych ingerencji i zmuszania się do nieustającej interakcji. Dużo rozmawiać, przebywać ze sobą, dyskutować. Na koniec napiszę zasadę, która powinna być myślą przewodnią dla postępu XXI wieku - postęp nie może odbywać się kosztem prywatności, bezpieczeństwa i zdrowia, nie może towarzyszyć mu śledzenie, podglądanie, podsłuchiwanie i zbieranie danych gdzie, jak, ile czym, kiedy popadnie i nie może prowadzić do rozleniwiania, ogłupiania i uzależniania mas ludzi. W myśl takowej zasady smartfony, wi-fi, media społecznościowe typu Facebook, Instagram, sieć 5g, internet rzeczy, biometrie, smart miasta, roboty wypierające ludzi z pracy, algorytmy myślące za ludzi - wszystkie te kwestie rażąco łamałyby ją. Polska powinna być od tych rzeczy wolna. Powinniśmy wspólnie ustalić zdrową strategię rozwoju tak aby był on dobry dla wszystkich a nie tylko dla mediów, marketingu, cyfryzacji i przemysłu technologicznego. Radykalne i mocne zmiany są konieczne. Lekki regres cyfrowo-technologiczny może okazać się wręcz zbawienny dla ludzi. Ciągłym spłycaniem, uproszczaniem liberalizacją spraw cyfrowo-technologicznych nic się nie osiągnie. Tutaj potrzebny jest umiar, zdrowa harmonia. Już nikt nie będzie wprowadzał zmian cyfrowo-technologicznych bez wiedzy ludzi, bez pytania o zdanie czy zgodę - tak jak to się stało w przypadku wi-fi i smartfonów - to te kwestie weszły cichcem i zmieniły bardzo wiele aspektów społecznych na niekorzyść. Miejmy nadzieję, że z końcem 2019 roku udałoby się zamknąć erę smartfonów, wi-fi, mediów społecznościowych by lata 20-ste XXI wieku weszły z mocnym przytupem zdrowego rozsądku, optymizmu ale także wiary. Żeby były naturalne, szczere, żeby życie było życiem, miało jakiś urok, ciekawy klimat, jakiś styl. Cyfrowego komunizmu na model chiński nikt nie zamawiał i nikt sobie nie życzy. To jest do zrobienia i to się musi udać, bo coraz bardziej przytomniejemy, coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z postępowych absurdów do jakich świat dąży. Życie nie film science-fiction a ludzie nie aktorzy, którzy mają w nim grać.
    • Podajswojeimię-apoco 2019-05-08 02:15:08
      Dawno temu Bell wymyślił telefon, oceniany Jako niebezpieczny, bo ludzie mieli gadać przez telefon a nie się spotykać. A dzisiaj- rezygnujemy z telefonu? Rozwoju globalnego biorącego się z głodu informacji pojedynczych ludzi nie da się zatrzymać.
      • nie rozumiem do czego zmierzasz? 2019-05-08 15:03:55
        "Dawno temu Bell wymyślił telefon, oceniany Jako niebezpieczny, bo ludzie mieli gadać przez telefon a nie się spotykać. A dzisiaj- rezygnujemy z telefonu? Rozwoju globalnego biorącego się z głodu informacji pojedynczych ludzi nie da się zatrzymać." - Bell ma się nijak do tego co jest obecnie, poza tym w tak odległych wiekowo czasach telefon był czymś bardzo rzadkim, nieliczni go mieli. Rozwój telefonii komórkowej miał pierwotnie jeden główny cel, który był nienaganny i powinien pozostać jaki był pierwotnie - zapewnić podstawowy kontakt z drugim człowiekiem by móc mu coś przekazać, poinformować go. Zaletą zwykłych telefonów było wprowadzenie sms-ów czyli wiadomości tekstowych - co było koniecznością by np. komuś nie przeszkodzić w pracy i obowiązkach. Dwie główne funkcje telefonu wystarczą - zadzwonić by krótko porozmawiać i od czasu do czasu wysłać sms-a i tyle. Wracając jeszcze do Bella jego wynalazek nie sprawił by ludzie ciągle rozmawiali przez telefon , nie wiem skąd wysnułeś takie przypuszczenie, jego wynalazek był jak na tamte czasy bardzo niewinny. Historia telekomunikacji pokazuje, że osiągnęliśmy już szczyt możliwości - wyposażanie więc telefonu w dostęp do internetu, mediów społecznościowych, aplikacji od czego się da było zbędne i wręcz definitywnie szkodliwe dla ludzi - to właśnie smartfony( nie zwykłe komórki!) spowodowały ten ciągły widok ludzi z wlepionymi do granic możliwości oczami w urządzenia mobilne. A sami siebie nawzajem zmuszamy do tego poprzez głód informacji i interakcji nie dając sobie wytchnienia i to powoduje, że nie tylko mamy problemy by porozmawiać(efekt nadmiaru czatowania i przebywania w komórkach) ale także rzadziej chcemy się spotykać - bo jest to udowodnione, że nadmierne używanie smartfona męczy umysł, czujemy się zmęczeni, zniechęceni, znudzeni. Inna kwestia to dopamina - tutaj gierki i aplikacje oraz media społecznościowe stymulują układ nagrody w mózgu sprawiając, że odczuwamy satysfakcję(pozorną) z przebywania w sieci online czy po prostu używając smartfona do rozrywki. ''Rozwoju globalnego biorącego się z głodu informacji pojedynczych ludzi nie da się zatrzymać'' - dałoby się, gdyby nie obleśny i chory do granic możliwości eksperyment socjotechniczny i psychospołeczny w jaki wplątały nas czasy smartfonów i mediów społecznościowych - weszły po cichutku do naszego życia, niemal niezauważalnie i zasiały prawdziwego spustoszenia, a co do tego nie ma wątpliwości, że przeważają w znacznej mierze minusy nad plusami pojawienia się smartfonów i mediów społecznościowych. Ludzie są zaganiani, nie mają na nic czasu, wiecznie zestresowani, pogorszyły się relacje rodzinne, towarzyskie, firmowe, nie ma poczucia wspólnot, więzi, jakiegoś przyjaznego fajnego integrującego klimatu. Tylko tracimy czas, prywatność i zdrowie na tym wszystkim, wzrosło poczucie osamotnienia, nasiliły się podziały poglądowe, młodzi i młodzież powpadali w kompleksy i depresje, dzieci i młodzież mają gorsze wyniki w nauce, związki poupadały i doszło do zdrad, konfliktów charakterów. Era smartfonów, wi-fi, mediów społecznościowych doprowadziła do uszczerbku na tle psychospołecznym. Naprawdę bardzo wiele aspektów zmieniło się na niekorzyść, to się po prostu wyczuwa, natury nie da się oszukać.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.230.144.31
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
PARTNER SERWISU
  • partner serwisu
WNP - Portal gospodarczy

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!