PARTNERZY PORTALU partner portalu wnp.pl partner portalu wnp.pl partner portalu wnp.pl partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Europejski protekcjonizm. Nowa metoda walki z Chinami kosztem wewnątrzunijnej konkurencji?

Hanna Luczkiewicz • 13-04-2019 12:00
Europejski protekcjonizm. Nowa metoda walki z Chinami kosztem wewnątrzunijnej konkurencji?

Europa szuka odpowiedzi na konkurencję ze strony Chin: więcej innowacyjności czy więcej czempionów? Na zdjęcjiu Szanghaj

Fot. Fotolia

Ostatni raz przywódcy Unii Europejskiej przeprowadzili strategiczne rozmowy na temat Chin tuż po masakrze Tiananmen w 1989 roku. Dwunastu szefów państw i rządów nałożyło wtedy sankcje w związku z brutalnymi represjami na ludności cywilnej. Prawie 30 lat później, podczas ostatniego marcowego szczytu Rady Europejskiej, przywódcy UE po raz kolejny skupili się na Chinach, nazywając ten kraj „systemowym rywalem” i decydując, że nadszedł czas, aby ponownie stawić mu czoła. Wzrastające obawy związane z chińską polityką przemysłową, bezpieczeństwem cybernetycznym i wojnami handlowymi spowodowały, że Pekin wrócił na szczyt europejskiej agendy. Jednocześnie część liderów UE zaapelowała o konieczność zwiększenia roli państwa w gospodarce, jako formy przeciwwagi dla rosnącej obecności Chin na naszym kontynencie. Czy w związku z tym możemy mówić o końcu europejskiej wolnorynkowości i początku ery protekcjonizmu?

  • Ostatni szczyt UE-Chiny w Brukseli przyniósł deklaracje Pekinu o otwieraniu swojego rynku na inwestycje europejskie.
  • Wśród europejskich firm i państw narasta jednak przekonanie, że UE musi zmienić reguły polityki konkurencji, aby umożliwić stworzenie w Europie firm zdolnych do globalnej konkurencji.
  • Przeciwnicy takich działań argumentują, że w dłuższej perspektywie wspieranie czempionów, nacjonalizacja przemysłu i blokowanie napływu inwestycji ograniczają innowacyjność przedsiębiorstw i powodują wzrost cen dla konsumentów.
  • O problemach światowej gospodarki będziemy rozmawiać od 13 do 15 maja w Katowicach podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego pod patronatem WNP.PL, na który serdecznie zapraszamy.

Chińskie supermocarstwowe ambicje

Od ostatnich kilku lat jesteśmy świadkami wzrostu napływu zagranicznych inwestycji z Chin do Unii Europejskiej, szczególnie do najbardziej rozwiniętych państw członkowskich Unii Europejskiej - Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii. W przeciwieństwie do tradycyjnych inwestorów, chińskie przejęcia koncentrują się na ograniczonej liczbie sektorów, w tym IT, robotyce, motoryzacji i lotnictwie. Oprócz napływającego do Unii strumienia chińskich inwestycji, szerokim echem odbiła się także Strategia „Made in China 2025”.

Chiny mają porzucić swoją rolę „fabryki świata” i stać się twarzą czwartej rewolucji przemysłowej. Ten strategiczny plan, zorganizowany w dziesięciu kluczowych branżach, ma na celu uczynienie z Chin wiodącego potentata nowoczesnych technologii, w tym sprzętu telekomunikacyjnego, kolei zasilanych elektrycznie, biotechnologii, robotyki czy automatyki. Strategia „Made in China 2025” daje chińskim firmom preferencyjny dostęp do kapitału, zarówno w zakresie prowadzenia badań i rozwoju, jak i penetracji rynków zagranicznych. Także Inicjatywa Pasa i Szlaku uosabia dążenia mocarstwowe Chin.

W konsekwencji wprowadzenia nowej chińskiej strategii, Stany Zjednoczone jako pierwsze podjęły próbę utrudnienia na wszystkich możliwych polach zrealizowania tego projektu. W przeciągu 3 lat USA wprowadziły liczne ograniczenia celne na produkty z Kraju Środka, wzmocniły swój system monitorowania inwestycji zagranicznych, rozpowszechniły subsydiowanie krytycznych technologii i rozpoczęły walkę z chińskimi czempionami sektora IT, jak ZTE czy Huawei.

Niemcy i Francja na ścieżce protekcjonizmu

Unia Europejska z promowanym od dziesięcioleci wolnorynkowym modelem gospodarki, gdzie zarówno firmy europejskie, jak i zagraniczne na równych zasadach mogły uczestniczyć w przejęciach i fuzjach, przetargach na zamówienia publiczne czy w rywalizacji technologicznej, dużo później podjęła próbę przeciwstawienia się Chinom. W stosunku do tego kraju od dekad bowiem obowiązywała niemiecka zasada „Wandel durch Handel” - zmiana poprzez wymianę handlową. Okazała się ona jednak mało skuteczna. Pomimo rosnącego eksportu do Kraju Środka, sytuacja wewnętrzna Chin nie uległa zmianie. Ograniczenia w dostępie do rynku, przy jednoczesnych wymogach licencyjnych i transferze technologii, a także niepewność krajowych przepisów i regulacji, nadal blokują wejście europejskich firm na chiński rynek.

W 2017 r. nastąpił jednak moment przełomowy. Wraz z symbolicznym przejęciem przez chińską firmę niemieckiego pioniera z zakresu robotyki - Kuka, Niemcy zdały sobie sprawę, że zaawansowane technologie opracowane przez niemieckich ekspertów mogą stosunkowo łatwo zostać pozyskane przez chińskiego rywala wspieranego przez państwo. W efekcie w tym samym roku wprowadzono krajowe przepisy monitorujące bezpośrednie inwestycje zagraniczne spoza Unii i umożliwiające ich blokowanie ze względów bezpieczeństwa i porządku publicznego. W konsekwencji w sierpniu 2018 roku chińskie przejęcie Leifeld Metal Spinning, producenta maszyn m.in. dla przemysłu kosmicznego, zostało zablokowane.

Intensyfikacja działań blokujących wzrost dominacji chińskiej na europejskich rynkach ma jednak miejsce w ostatnich kilku miesiącach. Decyzja Komisji Europejskiej (KE) o zablokowaniu połączenia dwóch europejskich konglomeratów, Siemens i Alstom, ze względu na niezgodność tego przejęcia z unijnym prawem konkurencji, rozpętała lawinę krytyki. W odpowiedzi francuski minister gospodarki Bruno Le Maire oskarżył KE o to, że „zamiast bronić interesów Europy, służy interesom Chin”. W wyniku połączenia tych dwóch firm miał bowiem powstać „europejski champion kolejnictwa” jako przeciwwaga dla największego na świecie producenta taboru kolejowego - China Railroad Rolling Stock Corporation (CRRC).

I tak zarówno w zaprezentowanej przez rząd Niemiec „Narodowej Strategii Przemysłowej 2030”, jak i w liście przygotowanym przez ministrów Francji i Niemiec do Komisji Europejskiej, powtarzającym się argumentem jest konieczność zmiany unijnej polityki konkurencji tak, by stała się ona mniej rygorystyczna, uwzględniająca ewentualne skutki dla europejskiej konkurencyjności i wspierająca unijnych czempionów, również poprzez rządową politykę pomocową.

Zresztą pierwsze kroki zwiększania roli państw UE w gospodarkę są widoczne już od kilku miesięcy. W Renault-Nissan w ostatnich miesiącach jesteśmy świadkami walki o kontrolę między rządami Francji i Japonii. Niemieckie władze zaproponowały stworzenie funduszu inwestycyjnego, który miałby zapobiegać przejmowaniu firm z kluczowych sektorów technologicznych przez zagraniczne podmioty. W lutym holenderski rząd zwiększył do 14% swój udział w Air France-KLM. Włochy natomiast zamierzają zwiększyć swoją obecność w Telecom Italia. Podobną strategię umocnienia roli państwa w gospodarce podejmuje także rząd polski, na przykład przez repolonizację banków. Coraz głośniej mówi się także o połączeniu koncernów paliwowych Orlenu i Lotosu.

Jaka odpowiedź instytucji unijnych?

W efekcie nasilających się głosów o podjęcie bardziej skoordynowanych działań w połowie marca Komisja Europejska przedstawiła 10-punktowy plan na rzecz lepszego wyważenia relacji między Unią Europejską a Chińską Republiką Ludowo-Demokratyczną. Zauważono w nim, że obie strony są jednocześnie partnerami, ale i rywalami w kwestiach gospodarczych.

W dokumencie Komisja Europejska wezwała Chiny do zaprzestania nieuczciwego traktowania europejskich przedsiębiorstw i praktyk inwestycyjnych, które zagrażają rządom prawa w krajach otrzymujących pomoc i zwiększają ryzyko pogrążenia ich w długach. Dokument wezwał do „bardziej zrównoważonych i wzajemnych stosunków gospodarczych”, mówiąc, że Chiny „chronią swój rynek wyłącznie dla własnych liderów”, ograniczając dostęp zagranicznych firm do rynku, subsydiując lokalnych konkurentów i nie chroniąc praw własności intelektualnej.

Tym samym KE zaapelowała o budowę nowego arsenału, aby walczyć z przejęciami przez firmy subsydiowane przez państwo i innymi agresywnymi chińskimi taktykami handlowymi. Bruksela dąży do ponownego zapoczątkowania długotrwałych planów, aby uniemożliwić firmom wygrywanie kontraktów na zamówienia publiczne w UE, jeśli mają one siedzibę w krajach dyskryminujących europejskich dostawców (unijne firmy nie były m.in. dopuszczone do projektów infrastrukturalnych w ramach Olimpiady w Pekinie w 2008 roku). KE zobowiązuje się również do podjęcia działań w odpowiedzi na rosnące obawy o zagrożenie bezpieczeństwa związane z wykorzystaniem chińskiej technologii przez firmy takie jak Huawei w sieciach telefonii komórkowej 5G.

Co więcej, Unia w ostatnich kilkunastu miesiącach podjęła szereg dodatkowych działań ochronnych, między innymi przyjmując system monitorowania inwestycji zagranicznych (zgodnie z najnowszymi badaniami, aż 83 proc. chińskich transakcji bezpośrednich inwestycji zagranicznych w UE w 2018 r. mogłoby zostać objętych tym nowym mechanizmem). Dodatkowo UE unowocześniła instrumenty ochrony handlu w celu dalszego wzmocnienia ochrony europejskich przedsiębiorstw przed szkodliwym importem i wprowadziła nową metodę naliczania marginesów dumpingu. Wszystkie one wymierzone są przeciwko jednemu krajowi.

Czy protekcjonizm jest najlepszą metodą na przeciwwagę dominacji technologicznej Chin?

W obliczu coraz powszechniejszych apeli o zwiększenie roli państwa w gospodarce i zamknięcie rynku europejskiego dla zagranicznych graczy, konieczna jest dyskusja na temat efektów polityki protekcjonistycznej. Zdecydowana większość ekonomistów jest zdania, że w dłuższej perspektywie wspieranie czempionów, nacjonalizacja przemysłu czy blokowanie napływu inwestycji skutkują nie tylko spowolnieniem gospodarczym, ale przede wszystkim ograniczają innowacyjność przedsiębiorstw i powodują wzrost cen dla konsumentów.

Nie tylko bowiem nieuczciwe chińskie praktyki powodują, że Unia jest coraz mniej konkurencyjna. I tak podczas gdy w 2007 roku UE była siedzibą 42 firm z listy „Fortune 100”, w 2017 szczyciła się tylko 28 przedsiębiorstwami. Spośród 100 największych światowych „unicornów” - firm o wartości ponad 1 miliarda dolarów - tylko 5 pochodzi z UE27. Co więcej, nadal nie udało się nam stworzyć potęgi informatycznej na skalę Apple, chińskiej Alibaby czy Facebooka, a prognozy nie są lepsze: 70 proc. światowych wpływów z rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji ma koncentrować się w Ameryce Północnej i Chinach.

Czy istnieje zatem inne rozwiązanie na wzmocnienie konkurencyjności europejskich firm niż polityka protekcjonistyczna? Kluczowe wydaje się wspieranie unijnej innowacyjności. Wydatki UE na badania i rozwój nadal wynoszą zaledwie 2 proc., w porównaniu do 2,8 proc. w USA (dla Polski to niewiele ponad 1 proc). Ponadto Ameryka Północna i Azja przodują w prywatnych inwestycjach w sztuczną inteligencję (ang. Artificial Intelligence - AI). Światowi konkurenci UE znacznie wcześniej przyjęli ambitne plany AI, w których ważną rolę odgrywają polityka przemysłowa i inwestycje zarówno publiczne, jak i prywatne. Europa przegrywa także wyścig technologiczny, ponieważ jej uniwersytety pozostają w tyle za placówkami w USA czy Chinach.

Ogromnym problemem jest także kwestia finansowania. Podczas gdy Europa poczyniła realne postępy w zmniejszaniu dystansu do USA w odniesieniu do finansowania początkowego dla przedsiębiorstw rozpoczynających działalność, pozostaje w tyle z późniejszym wsparciem. Jest to jednym z głównych powodów, dla których europejskie firmy odnoszące największe sukcesy trafiają często w ręce firm z krajów trzecich.

W końcu, aby Europa pozostała konkurencyjna, musi kontynuować pogłębianie Jednolitego Rynku. Głównym powodem, dla którego niektóre branże, takie jak bankowość i telekomunikacja, mają problemy z konkurencyjnością, jest fakt, że nadal działają w krajowych silosach, które utrudniają przedsiębiorstwom osiągnięcie korzyści skali. Unia jest także w tyle, jeśli chodzić o rewolucję cyfrową. Pod koniec 2017 roku tylko 24 proc. przedsiębiorstw europejskich przyjęło analizę dużego zbioru danych (ang. big data), 16 proc. zintegrowaną robotykę i zautomatyzowane maszyny, a tylko 5 proc. pracowało ze sztuczną inteligencją lub drukiem 3D. Odzwierciedla to również ogólny niedobór wysoko wykwalifikowanych specjalistów technicznych w tych obszarach - trudno się dziwić, gdy weźmie się pod uwagę, że ponad 1/3 ludności UE ma niewystarczający poziom umiejętności cyfrowych. Europa nie może więc oczekiwać, że stanie się światowym liderem nowych technologii, jeśli jej obywatele zatrzymali się na poziomie lat 90.

Unia nie powinna być naiwna, ale protekcjonizm nie jest rozwiązaniem

Unia jest największym partnerem handlowym Chin, a Chiny drugim największym miejscem docelowym unijnego eksportu. Każdego dnia między tymi dwoma partnerami przepływają dobra o wartości ponad miliarda euro. Niemożliwe jest zatem całkowite odwrócenie się od Państwa Środka i ignorowanie jego rosnącej potęgi. Jednak zamiast realizować aktywną politykę interwencjonizmu i zamkniętych drzwi, Europa powinna postawić na pierwszym miejscu na innowacyjność, konkurencyjność i potrzeby konsumentów. W innym bowiem wypadku zamiast powrotu do globalnego wyścigu, Europa i jej firmy zostaną pozostawione na bocznym torze.

Nie oznacza to oczywiście, że powinniśmy naiwnie patrzeć na to, jak zachowują się Chiny, wierząc, że kraj ten zrezygnuje z polityki, która przyniosła mu znaczące korzyści polityczne i gospodarcze w ostatnich dekadach. Plan opracowania w najbliższych miesiącach europejskiej zintegrowanej strategii przemysłowej jest działaniem w słusznym kierunku. Szczególnie jeśli będzie on oparty na zwiększeniu finansowania projektów innowacyjnych, ulg finansowych dla przedsiębiorstw czy wzmocnieniu Jednolitego Rynku UE na miarę XXI wieku.
  • Chiny

    Przelicz walutę
  • yuan (CNY)

  • 0,567 złoty (PLN)

    0,132 EUR, 0,149 USD

KOMENTARZE (1)

  • Paws 2019-04-13 22:42:19
    Od dawna powtarzalem, ze przy dzisiejszej UE i durniach w jej parlamencie zasiadajacych Chińczycy szybko wykupia najlepsze przedsiebiorstwa. Za 20 lat to europejczycy beda podrabiac Chinczykow, a PE bedzie tylko debatowal i biernie sie przygladal

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 34.230.84.215
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

PARTNER SERWISU

partner serwisu

Kalkulator walutowy

  • Przelicz na:

  • Kurs z dnia:

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.