Jarosław Gowin: oczekujemy, że problemy polskich firm we Francji zostaną rozwiązane

Jarosław Gowin: oczekujemy, że problemy polskich firm we Francji zostaną rozwiązane
- Polska gospodarka jest tak nowoczesna, że w wielu – choć, rzecz jasna, jeszcze nie we wszystkich – obszarach może na równych zasadach kooperować z europejskimi potęgami - uważa Jarosław Gowin. Żelazna Studio/PTWP
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Jacek Ziarno
    Jacek Ziarno
  • Dodano: 17-03-2021 06:02

Niezbędnym elementem w przezwyciężeniu pandemicznego kryzysu jest konsekwentne działanie jednolitego rynku. Jestem tu adwokatem polskich przedsiębiorców, ale i tego, by wszystkie europejskie firmy były równe wobec prawa i realnie mogły korzystać ze wszystkich swobód zagwarantowanych w Traktacie - deklaruje w rozmowie z WNP.PL Jarosław Gowin, wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii.

  • O tym, że nasi przedsiębiorcy napotykają na niesprawiedliwe bariery we Francji, informowaliśmy wielokrotnie. Ministrowi gospodarki i finansów Bruno Le Maire'owi przedłożyłem wykaz problemów. Oczekujemy, że zostaną rozwiązane. Jesteśmy też gotowi na rozwiązywanie tego rodzaju kłopotów francuskich firm w Polsce – mówi Jarosław Gowin.
  • Celem paryskiej podróży było wypracowanie wspólnych inicjatyw z wykorzystaniem unijnych funduszy. - Cały czas kładę nacisk na określenie „wspólne”, bo Polska nie jest już zainteresowana tylko prostymi inwestycjami, lecz projektami partnerskimi – akcentuje wicepremier.
  • Ważnym wątkiem rozmowy z ministrem Le Mairem była kwestia tzw. autonomii strategicznej. Francja bardzo mocno podkreśla coś, co jest tam nazywane suwerennością gospodarczą Europy. Mocno poparłem tę koncepcję, lecz z dwoma zastrzeżeniami... - ujawnia Jarosław Gowin.

„We Francji mamy do czynienia z systemową polityką niszczenia polskich przedsiębiorstw. To nie dotyczy tylko branży transportowej, choć tu jest to najbardziej widoczne. Polska powinna stanowczo odpowiedzieć podobnymi metodami, ale Polska nie chce bronić swoich interesów gospodarczych” – to słowa Cezarego Kaźmierczaka, prezesa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców w wywiadzie dla WNP.PL. W odpowiedzi francuska ambasada w liście do nas tezę o „polityce niszczenia" uznała za absurdalną i nieprawdziwą. Pojechał pan do Paryża zdaje się jednak z gałązką oliwną, by budować kolejne mosty, a nie wszczynać wojnę handlową. Jedni uznają to za konstruktywne podejście, inni i tak ocenią jako oznakę uległości słabszego partnera - przejaw niewstawania z kolan…

- Ani gałązka oliwna, ani wymachiwanie szabelką, lecz realistyczne negocjacje, utrzymane w duchu obustronnej troski o interes gospodarczy każdego z państw…

Idzie o chęć jak najszybszego wspólnego wypracowania w UE instrumentów, które pozwolą szybko przezwyciężyć kryzys gospodarczy, będący skutkiem pandemii.

W moim przekonaniu niezbędnym elementem jest tu konsekwentne działanie jednolitego rynku. Podczas moich kontaktów z zagranicznymi partnerami jestem adwokatem polskich przedsiębiorców, ale i tego, by wszystkie europejskie firmy były równe wobec prawa i realnie mogły korzystać ze wszystkich swobód zagwarantowanych w Traktacie.

O tym, że nasi przedsiębiorcy napotykają na niesprawiedliwe bariery we Francji, naszych paryskich partnerów informowaliśmy wielokrotnie. W tym celu powołano także bilateralną grupę roboczą.

Wyniki jej pracy nie były jednak zadowalające i dlatego przeniosłem nasze uwagi na wyższy poziom. Ministrowi gospodarki i finansów Bruno Le Maire'owi przedłożyłem wykaz problemów. Oczekujemy, że zostaną rozwiązane. Oczywiście jesteśmy też gotowi na rozwiązywanie tego rodzaju kłopotów francuskich firm w Polsce.

Informacje o trudnościach docierają do nas przede wszystkim od polskich przedsiębiorców z branży transportowej i firm budowlanych, świadczących usługi poprzez pracowników delegowanych.

Kłopotem raczej nie są przepisy, lecz praktyka francuskich organów administracyjnych – w tym nieproporcjonalne sankcje, kontrole i zbyt częste kwalifikowanie czasowej działalności polskich przedsiębiorców jako stałej, co wiąże się z dalej idącymi wymogami.

Tylko Francję mamy tu na celowniku?

- Bariery we Francji nie są wyjątkiem. Ostatnio na podobne tematy rozmawiałem z Aldo Amatim, ambasadorem Republiki Włoch w Polsce, a robocze kontakty nawiązaliśmy m.in. z przedstawicielami Holandii, Niemiec, Bułgarii czy Słowenii.

Mój resort pracuje także nad kolejnym wydaniem raportu „Czarna Księga. Bariery na rynku wewnętrznym”. Pierwsza edycja spotkała się bardzo pozytywnym odbiorem na europejskim forum.

Proponujemy Francji nasilenie współpracy w tak nowoczesnych dziedzinach, jak transformacja energetyczna, cyfryzacja czy przemysły farmaceutyczny i kosmiczny. Chętnie w ramach strategicznych aliansów w ramach IPCEI (Important Projects of Common European Interest) – ważnego mechanizmu nowej polityki gospodarczej Unii, zmierzającego do wsparcia przemysłu w strategicznie istotnych dla Wspólnoty sektorach. Takie sojusze to nie tylko szansa na innowacyjny postęp, ale i na duże pieniądze. Dlaczego decydujemy się akurat na takie pola współpracy? I co tu mamy do zaoferowania francuskim partnerom - poza zapałem?

- Francja od lat należy do najważniejszych partnerów gospodarczych Polski. Zajmuje 4. miejsce w naszych obrotach handlowych. Zacieśnienie kontaktów gospodarczych leży po prostu w interesie obu stron.

Szczególnie ciekawe są projekty, które pan wskazał – z obszaru nowoczesnych technologii. W ramach francuskiej wiązki projektowej (przemysłu bateryjnego) wnioski popierane także przez polski rząd przeszły już pozytywnie etap Komisji Europejskiej; jeden z nich wszedł już w fazę realizacji.

Obecnie otwierają się kolejne możliwości lokowania naszych projektów w inicjatywie IPCEI – zwłaszcza w dziedzinie pożytkowania wodoru i mikroelektroniki. Jesteśmy tu w stałym kontakcie w francuskimi partnerami.

Czy w przypadku wodoru chodzi o prace Pesy nad pociągami wodorowymi (już ze wspomaganiem z Japonii i Kanady)?

- Minister Le Maire starał się zainteresować mnie francuskimi lokomotywami wodorowymi. Nieprzypadkowo, gdyż interesujące badania na tym polu prowadzi w Polsce nie tylko Pesa, ale i Newag.

Inne ciekawe pole współdziałania – zarówno na polu cywilnym, jak i militarnym – stanowi przemysł kosmiczny, gdzie Francja jest światową potęgą. Zwracałem uwagę, że rozwój tego sektora należy też do priorytetów polskiego rządu.

Nie bez znaczenia jest i to, że w ramach europejskiego programu kosmicznego na unijne firmy czeka ponad 13 mld euro. Polskie państwo powinno zrobić wszystko, by nasze przedsiębiorstwa mogły skutecznie konkurować o poważną część tego tortu.

Czy w bilateralnych rozmowach poruszano też – choćby ogólnie – kwestie ewentualnego udziału i wykorzystania francuskich rozwiązań w polskim wariancie rozwoju energetyki jądrowej? Chyba list intencyjny podpisany z USA w tej sprawie nie wiąże nam rąk…

- Rzeczywiście, o tym była mowa już na samym początku wystąpienia francuskiego ministra; Francja jest zainteresowana budową elektrowni jądrowej w Polsce.

Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że stanowczo za wcześnie przesądzać, jaka będzie decyzja naszego rządu, Faktycznie, Polska zawarła już wspomniane porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi, ale to w żadnym wypadku nie wyklucza przedstawiania nam kompleksowych ofert finansowych i technologicznych przez innych ewentualnych partnerów.

Przed wyjazdem zapowiedział pan, że w Paryżu przekaże pan "propozycję współpracy między polskimi i francuskimi instytucjami naukowo-badawczymi w obszarze innowacji". Jaką rolę chciałby pan tu przypisać przejmowanej właśnie przez pana ministerstwo – spod skrzydeł resortu nauki – Sieci Badawczej Łukasiewicz?

- Nowe ramy unijnego finansowania stwarzają ogromne szanse dla polskich instytutów badawczych i nauki w ogóle, ale potrzebujemy silnych partnerów zagranicznych. I to nie tylko dla Sieci Badawczej Łukasiewicz, której przypisuję ważną rolę, ale także np. dla polskich politechnik.

Mamy już zresztą przykłady bardzo dobrej, godnej naśladowania współpracy bilateralnej, choćby inicjatywę nazwaną UNIVERSEH – Europejski Uniwersytet Kosmiczny dla Ziemi i Ludzkości (uczestniczy w niej Akademia Górniczo-Hutnicza wraz partnerskimi uczelniami z Francji, Niemiec, Luksemburga i Szwecji).

W stolicy Francji zaprezentował pan założenia polskiego Krajowego Planu Odbudowy oraz nowej Polityki Przemysłowej Polski. Nie tak znów dawno francuski minister gospodarki, finansów i odbudowy Bruno Le Maire ujawnił swój „Plan de relance”. To zwykła grzecznościowo-dyplomatyczna wymiana informacji, doświadczeń i punktów widzenia czy może coś więcej?

- Zdecydowanie coś więcej! Co prawda Komisja Europejska narzuciła wyśrubowane normy wydatkowania unijnych środków na Zielony Ład i cyfryzację, ale przecież każdy kraj ma sporo swobody i wypracowuje własne oryginalne rozwiązania.

Jeśli chodzi o KPO, jesteśmy teraz na etapie konsultacji. I tu wnikliwa analiza doświadczeń i propozycji francuskich może być dla nas niezwykle interesująca i pożyteczna.

Czytaj także: Ruszyły konsultacje społeczne projektu Krajowego Planu Odbudowy

Powtórzę: w rozmowie z moim francuskim odpowiednikiem chodziło o coś więcej niż wymianę wiadomości. Celem było wypracowanie wspólnych inicjatyw z wykorzystaniem unijnych funduszy. Cały czas kładę nacisk na określenie „wspólne”, bo Polska nie jest już zainteresowana tylko prostymi inwestycjami, lecz projektami partnerskimi.

Uważamy, że polska gospodarka jest też tak nowoczesna, że w wielu – choć, rzecz jasna, jeszcze nie we wszystkich – obszarach może na równych zasadach kooperować z europejskimi potęgami.

Zresztą – co charakterystyczne – wszyscy moi paryscy rozmówcy podkreślali rosnącą gospodarczą rolę naszego kraju Unii. Brexit stwarza dla nas dodatkową szansę, by strukturalnie wejść do piątki krajów unijnych, których głos w tym względzie będzie słyszany najmocniej.
Zaprosił pan ministra Le Maire'a w czerwcu do Polski – do udziału w spotkaniu ministrów ds. gospodarczych Grupy Wyszehradzkiej oraz Francji. On zaś zaproponował spotkanie ministrów gospodarki Francji, Niemiec i Polski w ramach Trójkąta Weimarskiego w najbliższym czasie. To próby ponownego ożywienia – po dość niemrawej reaktywacji, de facto martwego przez 4 lata, Trójkąta Weimarskiego na jesieni zeszłego roku. Ale też być może nowe impulsy dla Wyszehradu…

- Współpraca międzynarodowa nie tylko na polu Trójkąta Weimarskiego osłabła, także ze względów pandemicznych, ale do realizacji gospodarczego wymiaru Trójkąta doszło już przecież podczas szczytu Bałkanów Zachodnich w Poznaniu, w lipcu 2019 roku.

Teraz zarówno w Berlinie, jak i w Paryżu spotkałem się znaczącym zainteresowaniem rozmowami w trójstronnym formacie. Minister Le Maire i minister Peter Altmaier wyszli z inicjatywą szybkiego spotkania ministrów gospodarki trzech naszych państw.

Jako się rzekło, na zakończenie polskiej prezydencji – w czerwcu tego roku – dojdzie też do spotkania w formacie V4 z udziałem ministra Le Maire’a. Tego typu kontakty mają, według mnie, kluczowe znaczenie, gdyż pandemia uświadomiła nam konieczność skrócenia łańcucha dostaw i rozbudowy europejskiego przemysłu. I jest oczywiste, że sukces tych przedsięwzięć będzie większy, gdy wysiłki poszczególnych państw będą skoordynowane.

Ważnym wątkiem rozmowy z ministrem Le Mairem była kwestia tzw. autonomii strategicznej. Francja bardzo mocno podkreśla coś, co jest tam nazywane suwerennością gospodarczą Europy. Mocno poparłem tę koncepcję, lecz z dwoma zastrzeżeniami.

Pierwsze dotyczy relacji transatlantyckich. Uważamy, że dalszemu zacieśnianiu współpracy europejskiej nie może towarzyszyć rozluźnianie kontaktów politycznych z Waszyngtonem. Na ten temat rozmawiałem też z przewodniczącym francuskiego Senatu Gérardem Larcherem. Zwłaszcza w przypadku tego polityka nasz punkt widzenia spotkał się z pełną aprobatą.

A druga kardynalna uwaga dotyczy wspomnianego na początku naszej rozmowy zasady jednolitego rynku. „Autonomia strategiczna” – jak najbardziej tak, ale pod warunkiem, że konsekwentnie usunie się bariery dla działalności gospodarczej w całej Unii.

Jakby pan umieścił w ogólniejszym planie pana wizytę w Paryżu w kontekście bliskiego już spotkania prezydenta Francji i polskiego premiera?

- Paryscy gospodarze potraktowali ją jako rodzaj przygotowania do rozmów obu przywódców. Przypomnę, że minister Le Maire to dziś – jak słychać – prawa ręka prezydenta Emmanuela Macrona.

Określiliśmy konkretnie realne ramy możliwej współpracy polsko-francuskiej. Dodam jeszcze, a moi francuscy partnerzy już to ujawnili, że zasygnalizowałem uwagę, z jaką Polska obserwuje francuskie misje wojskowe w Afryce. I że to także może być przedmiotem rozmów.

Podczas paryskiej wizyty spotkał się pan także z sekretarzem generalnym Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) Angelem Gurrią. Może jakieś konkrety? I ogólniej: czy podziela pan cierpką opinię pewnego polskiego dyplomaty (dziś już w stanie spoczynku), że OECD to „stowarzyszenie niewykorzystanych szans?”

- Nie, nie podzielam tej opinii. Oczywiście nie należy przeceniać roli tego rodzaju międzynarodowych organizacji i wiązać z nimi jakichś utopijnych, idealistycznych nadziei. Zauważmy jednak, że dla Polski i innych państw środkowo-wschodniej Europy droga do gospodarki wolnorynkowej bez OECD byłaby o wiele dłuższa.

Dlatego poparliśmy inicjatywę sekretarza Gurrii, aby poszerzyć Organizację o sześć krajów, w tym trzy europejskie: Bułgarię, Rumunię i Chorwację.

Tematem naszej rozmowy był także podatek cyfrowy. Jak wiemy, Polska zdecydowanie optuje za wprowadzeniem tego rozwiązania.

Umówiliśmy się też na dalszą współpracę ekspercką. Wyszliśmy już bowiem z etapu biorcy ekspertyz; mamy wystarczająco dużo ciekawych doświadczeń gospodarczych i udanych przedsięwzięć, które mogą być interesujące także dla innych krajów.

Czytaj także: Wicepremier Jarosław Gowin w szpitalu. Jest zarażony koronawirusem

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

  • Francja

    Przelicz walutę
  • euro (EUR)

  • 4,692 złoty (PLN)

    1 EUR, 1,093 USD

KOMENTARZE (14)

Do artykułu: Jarosław Gowin: oczekujemy, że problemy polskich firm we Francji zostaną rozwiązane

  • PytaM 2021-03-17 21:09:32
    Co ten naiwniak jeszcze robi w polityce?
  • ar 2021-03-17 13:41:45
    Cytuje: "potrzebujemy silnych partnerów zagranicznych. I to nie tylko dla Sieci Badawczej Łukasiewicz, której przypisuję ważną rolę, ale także np. dla polskich politechnik." Taka polityka gospodarcza od 30 lat doprowadzila do tego, ze Niemcy, Anglicy, Amerykanie i Francuzi nawiazuja kontakty z najzdolniejszymi polskimi naukowcami a potem odkupuja ich po prostu pieniedzmi razem z ich wiedza i calymi projektami, robiac z Polski filie pracownikow i skladakow. Ile razy spotkalem w Monachium mlodych polskich naukowcow, ktorzy mi mowili, ze skorzystali z kontaktow i nie wroca do Polski, bo tu pozakladali, albo sciagneli rodziny itd. A intelektualne sredniactwo zostaje w Polsce... poglebiajac roznice intelektualna na wieki, bo z madrych rodza sie madrzy ludzie a nie na odwrot.
  • Opo 2021-03-17 13:33:30
    Polska energetyka jest zmuszona kupować uprawnienia do CO2 po cenach ustalonych przez spekulantów. Czy Pan Macron byłby szczęśliwy gdyby musiał kupować uran po cenach ustalonych na giełdzie?
  • Razparuk 2021-03-17 11:56:08
    "Oczywiście jesteśmy też gotowi na rozwiązywanie tego rodzaju kłopotów francuskich firm w Polsce. " Przecież oni nas traktują jak kolonię,taki zastępczy Zanzibar. Co jeszcze chcą te lebiegi zrobić dla francuskiego biznesu?
  • StaryStar 2021-03-17 11:01:17
    Niech Polskie firmy transportowe zapewnią takie wynagrodzenia i warunki odpoczynku kierowcom jak firmy francuskie i wtedy konkurencja będzie równa.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 18.232.31.206
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!