Kanada: Nowe śledztwo w sprawie śmierci Dziekańskiego i działań policji

Rozpoczęło się śledztwo w sprawie działań podjętych przez policję federalną Kanady po śmierci polskiego emigranta Roberta Dziekańskiego w Vancouver w 2007 r. Zarzuty swoim szefom stawiają dwaj byli policjanci.

Dochodzenie, które prowadzi policja prowincji Ontario (OPP), dotyczy działań oficerów i szefów policji federalnej (RCMP). Ma określić, czy RCMP właściwie potraktowała swoich byłych funkcjonariuszy.

Monty Robinson, Kwesi Millington, Bill Bentley i Gerry Rundel od lat powtarzają, że stali się kozłami ofiarnymi w sprawie. Nie wiadomo, którzy z tych policjantów są skarżącymi; media podawały, że zarzucają oni swojemu byłego szefowstwu, iż winę przypisano tylko im, a w śledztwie nie uznano argumentów, że zachowywali się zgodnie ze szkoleniem, podczas którego uczono ich np., że paralizatory są bezpieczne.

Jak mówiła telewizji CTV Shirley Heafey, była przewodnicząca komisji ds. skarg na RCMP, zarzut dotyczy tego, że szefowie RCMP utrudniali postępowanie. Kanadyjskie media podały, że jedną z osób, przeciw którym prowadzone jest dochodzenie OPP, jest komisarz RCMP Brenda Lucki, szefowa federalnej policji.

"W tej sprawie ważne jest, że śmierć Roberta Dziekańskiego była tragicznym wydarzeniem, które nastąpiło po serii błędów popełnianych przez instytucje. To nie jest prosta sprawa, ludziom nie zależy na analizie faktów, wolimy proste historie, w których są ci dobrzy i ci źli" - powiedział w rozmowie z PAP Curt Petrovich, który jako dziennikarz publicznego nadawcy CBC od śmierci Dziekańskiego relacjonował tę sprawę. Petrovich, wielokrotnie nagradzany za dziennikarskie dochodzenia, w ub.r. opublikował książkę "Blamed and Broken", dokumentującą fakty związane ze śmiercią Dziekańskiego.

14 października 2007 roku Dziekański zmarł po tym, gdy na lotnisku w Vancouver funkcjonariusze RCMP użyli paralizatorów, żeby go obezwładnić. Jak wynikało z nagrania dokonanego przez jednego z podróżnych, Dziekański zachowywał się gwałtownie po wielogodzinnym oczekiwaniu, kiedy nikt nie skierował go do właściwej dalszej części lotniska. To, czy działania czterech policjantów były adekwatne do sytuacji, stało się przedmiotem późniejszego dochodzenia, w wyniku którego dwóch policjantów skazano za składanie fałszywych zeznań, a dwóch uniewinniono.

"Jak to możliwe, że wszystkim czterem postawiono zarzut krzywoprzysięstwa i uzgadniania wersji, a skazano tylko dwóch z nich? Żaden z tych policjantów nie odmówił składania zeznań. Podczas ćwiczeń uczono ich, że użycie paralizatora jest nieszkodliwe. Finał wydarzeń był tragiczny, ale przecież (oskarżeni) podkreślali, że nie było ich zamiarem skrzywdzenie Dziekańskiego, chcieli go tylko obezwładnić. Skoro nie było zamiaru, nie można mówić o morderstwie" - tłumaczył Petrovich przyczyny, dla których policjanci mogli wnioskować o przeprowadzenie śledztwa.

"Nawarstwiały się drobne pomyłki, nawet językowe. Jeden z policjantów zeznawał np., że jego kolano +nie było w pobliżu+ (ang. nowhere near - PAP) szyi Polaka, tymczasem z filmu wynika, że kolanem przyciskał (mu) ramię. Ale policjant użył tego wyrażenia w sensie potocznym, ramię jest oczywiście obok szyi. Również takie językowe drobiazgi zostały użyte, by dowieść im kłamstwa" - wyjaśniał Petrovich.

Zarzut składania fałszywych zeznań postawiono policjantom w konsekwencji dochodzenia prowadzonego przez specjalnego prokuratora Richarda Pecka, oddelegowanego przez rząd Kolumbii Brytyjskiej do sprawy śmierci Dziekańskiego. W 2011 r. Peck uznał, że małe jest prawdopodobieństwo skutecznego postawienia innych zarzutów. W 2010 r. sędzia Thomas Braidwood, który działał na zlecenie rządu Kolumbii Brytyjskiej, w swoim raporcie uznał użycie paralizatora za nieuzasadnione. W grudniu 2009 r. komisja zajmująca się skargami na policję napisała, że użycie tasera wobec Dziekańskiego było "przedwczesne i nieadekwatne".

"Ludzie zapominają, że zachowanie Dziekańskiego było gwałtowne, że odrzucił pomoc oferowaną przez pasażerkę z Iranu. Nie wiedzą, że sędzia prowadzący dochodzenie przyznał, że najpierw widział nagranie i wyrobił sobie opinię, zanim proces się rozpoczął - co w praktyce wystarcza do powtórzenia procesu. Dziekański mógł żyć. Ale nie mamy tu do czynienia z przypadkiem brutalności policji, takiej jak w przypadku George'a Floyda w USA" - podkreślił Petrovich.

Zdaniem kanadyjskiego dziennikarza śmierć Dziekańskiego stała się jednak katalizatorem zmian, np. nowych instrukcji użycia taserów. "Stała się też przyczyną od dawna potrzebnych zmian w samej RCMP, które jest instytucją zhierarchizowaną, o wojskowym charakterze, ze wszystkimi tego konsekwencjami, takimi jak niechęć do przyznania się do błędów" - dodał Petrovich.

Z Toronto Anna Lach

 

×

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Kanada: Nowe śledztwo w sprawie śmierci Dziekańskiego i działań policji

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.236.212.116
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
PARTNER SERWISU
  • partner serwisu
WNP - Portal gospodarczy

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!