PARTNERZY PORTALU

Polska firma oskarża Francuzów o nękanie. Sprawą zajmie się Parlament Europejski

Polska firma oskarża Francuzów o nękanie. Sprawą zajmie się Parlament Europejski
Polskie firmy transportowe skarżą się na dotkliwe skutki działań francuskiej administracji. Incydenty, czy działanie systemowe? fot. Shutterstock
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Tomasz Wolf
    Tomasz Wolf
  • Dodano: 09-04-2021 13:42

Polscy przedsiębiorcy skarżą się na protekcjonistyczne bariery, na jakie napotykają we Francji. Do opublikowanych przez WNP.PL wypowiedzi Cezarego Kaźmierczaka, prezesa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, oraz wicepremiera Jarosława Gowina odnosi się ambasada Francji uznając za nieprawdziwe zarzuty dotyczące "systemowej polityki niszczenia polskich przedsiębiorstw". Kamila Sotomska z Departamentu Prawa i Legislacji ZPP przedstawia przykłady i argumenty.

  • Polska firma Aterima Work, świadcząca usługi pracy tymczasowej, złożyła petycję do Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego w związku z nadużyciami w trakcie kontroli ze strony francuskiej inspekcji pracy.
  • Typowym przykładem protekcjonistycznych barier, na jakie może napotkać polska firma we Francji, jest wprowadzenie absolutnego obowiązku posiadania stałego przedstawiciela na terenie Francji – wymienia Kamila Sotomska ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
  • ZPP przygotowuje raport, w którym analizuje wdrożone we Francji przepisy utrudniające działalność polskim firmom na tamtejszym rynku.
Polska firma złożyła skargę do Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego w sprawie praktyk stosowanych przez administrację francuską, które utrudniają działalność na tamtejszym rynku. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców przygotowuje raport na temat tych praktyk. Co on zawiera?

- Pokazujemy w nim historie polskich firm z branży transportowej, spożywczej i agencji pracy tymczasowej, które natknęły się na protekcjonistyczne bariery na francuskim rynku. Są przykłady bardzo restrykcyjnych przepisów we Francji, które stoją w sprzeczności z prawem gwarantującym swobodę przedsiębiorczości i swobodę świadczenia usług. We francuskich mediach ukazują się artykuły oczerniające polskich przedsiębiorców.

Z jakimi protekcjonistycznymi barierami może borykać się polska firma we Francji?

- Typowym przykładem jest wprowadzenie absolutnego obowiązku posiadania stałego przedstawiciela na terenie Francji. Jest to zgodne z dyrektywą 2014/67 UE, której art. 9 daje państwom członkowskim możliwość wprowadzenia pewnych wymogów administracyjnych niezbędnych do skutecznego stosowania przepisów tej dyrektywy, w tym wymóg wskazania osoby do kontaktu z właściwymi organami państwa przyjmującego. Tylko że w pierwszym zdaniu tego samego artykułu jest bardzo wyraźnie wskazane, że powinno być to zgodne z zasadą proporcjonalności, czyli powinny być to jedynie niezbędne wymogi administracyjne.

W przypadku Francji jest natomiast absolutny wymóg posiadania stałego przedstawiciela zamieszkującego na terenie tego państwa, który będzie odpowiedzialny za kontakty z francuską administracją, za przechowywanie i udostępnianie dokumentów francuskim służbom, w momencie kontroli.

O ile nie jest to, co do zasady, niezgodne z dyrektywą, to w przypadku firmy transportowej, której działalność jest incydentalna na terenie Francji, taki wymóg generuje dodatkowe koszty, stawiając w znacznie gorszej pozycji firmy zagraniczne. To zamykanie dla nich rynku poprzez wymogi administracyjne. Choć dyrektywa niektórych działań nie zakazuje, to mamy wyraźne pogwałcenie zasady proporcjonalności.

Na jakie działania wobec firm transportowych zwraca uwagę raport?

- Do Związku Przedsiębiorców i Pracodawców zgłosiła się firma, którą nazywamy w raporcie AB Trans, gdyż poprosiła ona o zachowanie poufności. Bardzo dotkliwie odczuła ona bierność francuskiej policji. Jej auto było bezprawnie przetrzymywane przez francuską firmę zajmującą się holowaniem pojazdów ciężarowych, której celem było wymuszenie wynagrodzenia za niewykonane świadczenie.

Francuska policja zabrała polskiemu kierowcy dokumenty, a następnie odeskortowała go wraz z pojazdem firmy holowniczej Dépannage Josseron na jej parking. Następnie policja bezprawnie przekazała firmie dokumenty polskiego kierowcy i klucze do samochodu. Polski przewoźnik próbował interweniować na policji i w innych instytucjach, informując o sytuacji i prosząc o jakąś reakcję, wsparcie.

Ostatecznie francuska policja odesłała go do jednostki policji właściwej dla miejsca zdarzenia, czyli tej która przekazała kluczyki i dokumenty. Konsekwencje były takie, że francuska firma wymusiła świadczenie w wysokości ponad 3000 euro. Ale nie to jest najważniejsze. Pojazd zatrzymany został na trzy dni, a kierowca w zimowym okresie pozostawał bez dostępu do swoich rzeczy osobistych, a w momencie, w którym pracownicy firmy Dépannage Josseron wyjeżdżali na interwencję – także bez dostępu do ciepłego pomieszczenia i sanitariatu.  

Ogólnie w mediach francuskich przeprowadzana jest negatywna kampania tworząca obraz złego, polskiego kierowcy, który jeździ po francuskich drogach z pogwałceniem wszelkich przepisów, stanowiąc zagrożenie dla zdrowia i życia Francuzów. To tworzy bardzo zły klimat dla polskich firm sprzyjający takim przypadkom, jak ten, o jakim mówimy.

Czytaj: Cezary Kaźmierczak: Francja szykanuje polskie firmy. Jesteśmy frajerami!

Czytaj: Jarosław Gowin: oczekujemy, że problemy polskich firm we Francji zostaną rozwiązane

Czytaj: Ambasada Francji odpowiada WNP.PL: Nie dyskryminujemy polskich firm

Co stanowiło barierę dla agencji pracy tymczasowej?

- Mamy przykład polskiej firmy Aterima Work, która w latach 2018-2020 została skontrolowana przez francuską inspekcję pracy 15 razy. Nie mogąc znaleźć naruszeń praw pracowniczych, inspekcja stwierdziła, że firma powinna mieć tam swój zakład. Wszystko oczywiście na potrzeby podatkowe.

Aterima Work była legalnie zarejestrowana w Polsce, gdzie miała swój stały zakład i tam też uzyskiwała znaczną większość swoich dochodów. Inspektorzy grozili poinformowaniem zarówno prokuratury, jak i klientów, że działa ona nielegalnie. Ostatecznie, choć klienci polskiej firmy nigdy nie otrzymali oficjalnego pisma, niektórzy z nich zostali nieoficjalnie poinformowani, że ciążą na niej zarzuty karne – co było całkowicie nieprawdziwe.

Rozmawiałam z właścicielem firmy Aterima Work, która w wyniku działań francuskiej inspekcji pracy zakończyła swoją działalność na terenie Francji. Właściciel firmy powiedział, że koszt emocjonalny, psychiczny tego, przez co przeszedł, czyli - jak mówił – nękania różnymi kontrolami, pozwami, zastraszania odpowiedzialnością karną, jest ogromny. W efekcie wycofał się z tego rynku.

A jaka jest historia opisanej w raporcie firmy spożywczej?

- W raporcie przytaczamy przypadek firmy Fructofresh, która powstała w 2004 roku, a w 2007 roku zaczęła działać we Francji. Jej problemy zaczęły się jednak 10 lat później. Francuski konkurent Delifruits rozpoczął przeciwko niej kampanię oszczerstw. Ekspert, zatrudniany wcześniej przez francuskiego producenta sałatek owocowych, stwierdził, że w produktach Fructofresh znajduje się nielegalna substancja konserwująca. Dodatkowo oskarżył polską firmę o nielegalne zatrudnianie pracowników z Korei Północnej. Oba te zarzuty były nieprawdziwe, ale Fructofresh, aby to udowodnić, musiała wygrać prawdziwą batalię sądową.

Kluczowe w tym wszystkim jest to, że jedynymi dowodami przeciwko polskiej firmie miały być oskarżenia francuskiego konkurenta. Ponadto od razu po tym, jak sprawa trafiła do sądu, ten wydał zabezpieczenie tymczasowe w postaci zakazu sprzedaży produktów Fructofresh we Francji. Obroty firmy na francuskim rynku spadły o 90 proc., a ogólne obroty o 50 proc.

W efekcie tej sprawy odbyła się kontrola sanepidu w Polsce, która nie wykazała stosowania nielegalnych środków konserwujących, a szczegółowy audyt potwierdził, że nie doszło do naruszenia standardów pracy. Zakaz sprzedaży we Francji został ostatecznie zniesiony, ale odium na firmie ciąży do dziś.

Polskie firmy postrzegają tego typu działania jako systemowe?

- Polskie firmy naprawdę bardzo dotkliwie doświadczają skutków działań francuskiej administracji. Francja ma bardzo restrykcyjne przepisy. Wymaga wielu dokumentów w wersji papierowej, które muszą być przetrzymywane przez długi okres, np. związanych z przepisami dotyczącymi płacy minimalnej dla firm transportowych.

Firmy transportowe muszą mieć zaświadczenia dla swoich pracowników pokazujące, że zarabiają oni płacę minimalną w czasie, gdy pracują na terenie danego kraju. Francuzi wymagają tego w wersji papierowej, zaświadczenie musi być odnawiane co 6 miesięcy, musi być też dostarczone każdemu kierowcy, podczas gdy w innych krajach zaświadczenie takie można mieć w wersji elektronicznej.

Znów działa tu ten sam mechanizm – nie jest to nielegalne, ale różne działania urzędów na terenie Francji sprawiają, że staje się to bardzo uciążliwe. I nic się nie zmienia, bo odpowiednie instytucje, jak ministerstwa nie mają podstaw do wszczęcia sprawy, ponieważ przedsiębiorcy boją się zgłaszać problemy w obawie przed konsekwencjami i retorsjami.

Ale coś zaczyna się zmieniać. Aterima Work  złożyła petycję do Parlamentu Europejskiego, co już odbiło się dużym echem. To zgłoszenie może stać się – w naszej opinii - momentem przełomowym. Nasz raport też jest krokiem w tym kierunku. Nie opiera się na statystycznej próbie, ale od czegoś trzeba zacząć. Próbujemy zebrać pierwsze dane do szerszych badań, które mają ocenić, jak wygląda sytuacja i do jakiego stopnia mamy do czynienia z systemowym problemem.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

  • Polska

    Przelicz walutę
  • złoty (PLN)

  • 1 złoty (PLN)

    0,213 EUR, 0,225 USD

KOMENTARZE (5)

Do artykułu: Polska firma oskarża Francuzów o nękanie. Sprawą zajmie się Parlament Europejski

  • marco 2021-05-16 23:04:00
    Problem jest w tym, że nie kształtujemy naszego wizerunku jako kraju. Nie promujemy firm i produktów, które na to zasługuja i z których możemy być dumni. Nie ma np. powodu by redaktor powoływał się na sprawe firmy Fructofresh. Czytałem juz o niej i właściciel sam przyznał w wywiadzie że zatrudniał Koreanki, co w krajach NATO chyba legalne nie jest. A francuzi patrzą na przepisy miedzynarodowe, a nie nasze urzędy pracy. To samo z sanepidem. Franuski sąd pewnie sam zlecił badanie produktów i chyba taka sprawa jasna nie była, skoro polska firma musiała batalie toczyć. A ten właściciel jeszcze dodał, że jak wyjadą Koreanki to ściągnię innych z trzeciego świata. Panie Tomaszu po co pisać o takich "kwiatkach". Piszmy o fimach opierających się o innowacje a nie wyzysk.
  • Janka 2021-04-10 11:40:09
    Szkoda, że artykuł opiera się tylko o trzy przypadki. Autor nie podal żadnych przykładów tych negatywnych artykułów o Polsce we francuskich mediach. Szkoda, przydałyby się. A czy francuskie firmy są w Polsce rzetelnie kontrolowane? Wiele razy w ich sklepach wielkopowierzchniowych cena na opakowaniu była niższa, niż w kasie. Zgłaszałam to, ale bez rezultatu. Pewnie dali w łapę kontrolerom i było po sprawie... Może trzeba po prostu trochę przycisnąć firmy znad Sekwany! Michelin z Olsztyna miał wielkie kłopoty z cenami transferowymi, z wyprowadzaniem zysków z Polski bez podatku. Kontrolować, ale skutecznie, a nie brać w łapę i symbolicznie karać mandatem 500 zł firmy o miliardowych obrotach. To samo z Orange - ile razy pisałam skargi na nich. Ewidentnie oszukują ludzi, ale żadnej reakcji, a tym bardziej kary dla nich. Dostaliby ze dwa razy po 20 albo 50 mln zł przykładnej kary i od razu by się opamietali. Ale w Polsce z kontrolerami można się przeważnie przez ich kieszenie dogadać... A potem lament, że jesteśmy "dyskryminowani" za granicą. Bo tam kontrolerzy nie biorą, albo biorą b. rzadko. Pewnie 1 na 1000, w Polsce 9 na 10...
  • Realista 2021-04-09 21:50:05
    Tak właśnie wygląda równy, otwarty i wolny rynek wg tuzów europejskich ideałów. Wszyscy równi ale nasi równiejsi i 'pomagać' im trzeba. To samo jest w drugi imperium 'demokracji', Niemczech. No ale to 'faszyzm' w Polsce jest europejskim problemem.
  • Ar 2021-04-09 20:19:17
    Dobrze, ze sie tym zajmie, bo to nie jest ok. Ale musze napisac, co mnie neka w Polsce. Na 80% maili do urzedow, do NFZ, ZUSu, do Urzedu Miasta i polskich firm NIE DOSTAJE ODPOWIEDZI. Kompletny brak kultury. Gdy wysle maila do Niemiec, a wysylam setki, albo Francji, a wysylam kilkadziesiat w roku zawsze, podkreslam ZAWSZE DOSTAJE ODPOWIEDZ. To sie nazywa kultura organizacji i kultura osobista!
    • Rst 2021-04-11 01:49:21
      Jak ci tak trudno to jebnij to wszystko i do biedry lub Lidla.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.236.121.117
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!