Rynek wolny, ale w kleszczach. Kto gra fair, a kto stawia bariery?

Rynek wolny, ale w kleszczach. Kto gra fair, a kto stawia bariery?
Polskie firmy są mniejsze niż ich konkurenci na Zachodzie, mają po 25 lat, konkurują z markami, z potentatami obecnymi na rynku europejskim od dziesiątków lat, ze skumulowanym kapitałem, dysponujące efektem skali. Fot. Shutterstock.com

Walczmy o wolny rynek, starajmy się usuwać bariery, budujmy pozycję polskich firm, ale pamiętajmy o realiach i dysproporcjach. Przede wszystkim nie ulegajmy pokusie protekcjonizmu. Debata “Wolny rynek w Europie - korzyści i bariery”, która odbyła się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, przyniosła przegląd stanu i ograniczeń wolnego rynku produktów i usług w Europie.

  • Obecna sytuacja wymaga od eksporterów i inwestorów kształtowania biznesu i relacji tak, by pokonywać bariery ograniczające wolny rynek
  • To nie UE jest źródłem ograniczeń wolnorynkowych swobód. Działania takie podejmują firmy, branżowe zrzeszenia i lobbyści. Rządy niektórych państw wspierają takie praktyki.
  • Konkurowanie z silniejszymi wymaga sprytu, "biznesowej dyplomacji", gromadzenia doświadczeń. Donkiszoteria zwykle nie popłaca

Korzyści z jednolitego rynku UE dla rozwoju gospodarczego państw członkowskich są oczywiste. Polski biznes udowadnia, że umie korzystać z możliwości, które stwarza wolny rynek. Coraz częściej jednak widać jego niedostatki, a do głosu dochodzą tendencje protekcjonistyczne. W nieco skrajnym ujęciu, które wyartykułowano w konkluzjach debaty, wolny rynek w Europie jest bardziej celem i postulatem niż opisem stanu rzeczy. Jeśli uznać tę diagnozę za prawdziwą, tym bardziej należy o realizację tego celu zabiegać, upominać się i walczyć.

Polska jest wielkim producentem żywności, silna jest w Europie polska branża w transportowa. To budzi sprzeciw i reakcje firm europejskich strzegących swoich interesów i pozycji rynkowej.


- Polskie firmy są mniejsze niż ich konkurenci na Zachodzie, mają po 25 lat, konkurują z markami, z potentatami obecnymi na rynku europejskim od dziesiątków lat, ze skumulowanym kapitałem, dysponujące efektem skali - zauważyła Bożena Damasiewicz, prezes Fundacji Pomyśl o Przyszłości wspierającej przedsiębiorców konkurujących z dużymi firmami na Zachodzie.

Głową w sufit


Jak podkreślano, to nie instytucje UE są źródłem ograniczeń wolnego rynku.

- Barier nie tworzy Unia - uważa Tomasz Wróblewski, prezes Warsaw Enterprise Institute, ambasador Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. - One mają twarz urzędnika z niskiego szczebla. To zwykle bariery nieformalne.


Wróblewski przypomniał, że już wcześniej (przed postawieniem na forum UE sprawy pracowników delegowanych) policja we Francji działała tak, że utrudniała życie polskim kierowcom.

Szklany sufit - nieprzebijalny dla polskich firm - tworzą porozumienia dostawców i związki branżowe. Ich narzędziem są dodatkowe certyfikaty (nieobowiązkowe), ale w praktyce wymagalne i dla polskich firm kosztowne. Inną metodą "wycinania konkurencji" są kryteria przetargowe definiowane tak, by tylko miejscowe, krajowe firmy mogły je spełnić. Istotnym czynnikiem, choć tu trudno wytykać komukolwiek nierzetelność, jest wysoka świadomość kupujących - wspierających swoimi wyborami lokalne firmy i krajowy kapitał ze względu na korzyści dla rynku pracy i wpływy podatkowe.

Działania nieformalne wspiera niekiedy regulator. Węgrzy wprowadzili niedawno podatek od "niezdrowego alkoholu" godzący jak można się domyślać, także w polskich eksporterów. Jak się okazało zdrowe są... wyłącznie alkohole węgierskie. Czesi konsekwentnie też bronią się przed polską żywnością. W użytku był i czarny PR i nierzetelny lobbing. PESA, jak przypomniał Wróblewski, przekonała się, że warunkiem wejścia na niemiecki rynek środków transportu jest wykorzystanie w produkcji niemieckich komponentów.

O porażkach wolnego rynku mówił Márton Ugrósdy, dyrektor z węgierskiego Institute for Foreign Affairs and Trade zwracając m.in. uwagę na dysproporcje w przepływach finansowych między krajami bogatej Unii i gospodarkami Europy centralnej, o deficycie rodzimego kapitału.


- To konsekwencja neoliberalnych reform, z którą do dziś się borykamy - przypomniał Ugrósdy. - Firmy, które wchodziły na nasze rynki, kupowały węgierskie przedsiębiorstwa po to, by wykluczyć ewentualną konkurencję.

Drenaż mózgów związany z emigracją zarobkową to też, według Ugrósdy'ego aspekt nierówności wolnego rynku.

- My ponosimy koszty edukacji, a z transferu wiedzy i kompetencji korzystają mocniejsze, zamożne gospodarki - zauważył Ugrósdy. - To zjawisko nie jest skwantyfikowane, nie wiemy, ile to jest warte, a szkoda… Pamiętajmy, że tania siła robocza pozwala być zachodnim firmom bardziej konkurencyjnymi. To nie cieszy tamtejszych związków zawodowych, ale szefów firm tak.

Przełamywać czy obchodzić?

Co zrobić, by bariery nie krępowały firm o międzynarodowych ambicjach? Czy problem z niedostatkiem wolnego rynku można rozwiązać systemowo?

- Przed wejściem do UE martwiono się, jak sobie poradzimy na wolnym rynku - przypomniał Marcin Ociepa, podsekretarz stanu odpowiedzialny za sprawy europejskie w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii. - Dziś to my zabiegamy o konsekwencję w kształtowaniu wolnego rynku, o znoszenie barier. To my stoimy na straży fundamentów Unii.


Część narzędzi leży w gestii rządu, część to kompetencje Komisji Europejskiej.

- Rzeczywiście, KE nie buduje barier, ale nieskutecznie z nimi walczy… - zauważył Ociepa podkreślając, że polski rząd oferuje m.in. eksperckie rozpoznanie rynku, a w sukurs przedsiębiorcom idą ambasady z narzędziami dyplomacji ekonomicznej.

Czytaj także: Jakie skutki umowy o partnerstwie gospodarczym UE-Japonia

Państwo, na co zwrócił uwagę Ociepa, występując jako adwokat przedsiębiorcy nie może i nie powinno go protekcjonistycznie promować, lecz egzekwować normy wolnego rynku. Sami przedsiębiorcy podkreślają, że nie oczekują przywilejów, lecz równego traktowania.

"Upominamy się o swoje w duchu wolnego rynku" - uznano za trafną formułę, co jednak nie wyklucza podejmowania konkretnych interwencji w interesie branż, a nawet nagłaśniania konkretnych, symptomatycznych czy reprezentatywnych przypadków łamania wolnorynkowych swobód = zarówno poprzez interwencje w KE, jak i w rozmowach na szczeblu międzyrządowym.

- Rozmowy bilateralne? My się krygujemy, inni nie mają skrupułów i w rozmowach wprost podnoszą konkretne przypadki konkretnych branż czy firm - podkreślił Ociepa. - Warto i tak upominać się o swoje. W dialogu z UE potrzebne jest jednak wyczucie, by przypadek nie został uznany za zbyt błahy. Pamiętajmy, że to działa w dwie strony - to my zarzucamy przecież biurokracji europejskiej zbytnią drobiazgowość.

Czy wolny rynek wykorzystujący nowe, cyfrowe technologie jest… wolny od ograniczeń rynku -"analogowego"? Zdaniem Katarzyny Karasiewicz, partnera w Deloitte Legal, bariery na rynku online są analogicznie.


- Krajowe systemy standaryzacji lub regulacje standaryzacyjne wprowadzone przez przedsiębiorstwa opierają się na tej samej zasadzie: dajemy ci przywileje, dostęp do rynku pod warunkiem… - opisywała Karasiewicz. - Jak reagować? Gdy bariery stawia administracja, odwołujemy się do instytucji UE. Kiedy przeszkodę tworzy firma, odwołujemy się do reguł konkurencji. Jednak przypadek nadużycie pozycji dominującej w sieci jest trudny do udowodnienia.

Obszary, w których należy zachować czujność, jeśli chodzi o gospodarkę cyfrową, to ramy prawne przy rozpoczynaniu działalności, harmonizacja standardów i certyfikacji - także tej dobrowolnej wprowadzanej przez firmy, jak również przepisy dotyczące własności intelektualnej oraz modyfikacje procedur przetargowych, których klauzule jakościowe wykluczają z przetargu "nieswoich".

Warto grać fair


Młode i aspirujące gospodarki unijne są de facto skazane na rolę obrońców wolnego rynku, bo bez niego nie mają szans w często nierównych zmaganiach z silnymi podmiotami z zachodu Europy. Próby nawet "odwetowego" protekcjonizmu zostałyby wykorzystane jako argument w trudnej europejskiej debacie o wolnym rynku, jego ograniczeniach i granicach patriotyzmu gospodarczego.

Warto też niekiedy uderzyć się w piersi.

- Musimy uwolnić polskiego przedsiębiorcę także od wewnątrz - zaznaczył Wróblewski. - Mamy niezwykle skomplikowany system podatkowy, biurokrację, ograniczamy wewnętrzny wolny rynek. Grajmy fair na własnym boisku.

Uczestnicy debaty przypominali, że polska gospodarka wciąż nadrabia dystans, bo startowała z zupełnie innego poziomu. Współpraca i konsolidacja wzmacniają pozycję na europejskim rynku, a wolna konkurencja służy wszystkim - w dłuższej perspektywie także firmom mobilizowanym do wysiłku poprzez zdrowe współzawodnictwo o klienta i rynek.

- Potęga bogatych gospodarek polega także na tym, że zastępy dobrze wynagradzanych urzędników studiują tam wolnorynkowe przypadki pod kątem interesów rodzimej gospodarki opracowując wszystkie możliwe warianty szachowego otwarcia. My gramy na tej samej szachownicy ucząc się podstaw - podsumowała Karasiewicz.

Czytaj także: Jadwiga Emilewicz: cła USA na stal i aluminium jak wojna z XIX wieku

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Rynek wolny, ale w kleszczach. Kto gra fair, a kto stawia bariery?

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 18.207.133.27
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!