PARTNERZY PORTALU

Tajlandia: Analitycy: możliwa dalsza eskalacja podczas antyrządowych protestów

Odbywające się w mijającym tygodniu protesty są punktem zwrotnym w trwających od trzech miesięcy prodemokratycznych wystąpieniach w Tajlandii. Niewykluczony jest scenariusz hongkoński – oceniają tajscy eksperci.

"Ostatnie dni pokazały, jak bardzo zdeterminowani są demonstranci" - ocenia w rozmowie z PAP założyciel i szef think tanku Siam Intelligence Unit, Kan Yuenyong. "Chociaż rząd zdelegalizował wszystkie zgromadzenia i sam udział w nich może być uznany za przestępstwo, dzień w dzień na ulice wychodzą tysiące ludzi" - zauważa.

Trwające od połowy lipca antyrządowe protesty nasiliły się w mijającym tygodniu. W Bangkoku doszło do przepychanek demonstrantów z policją, która w czwartek nad ranem siłą usunęła ich spod siedziby rządu, gdzie rozbili obóz. Władze zaostrzyły na terenie tajlandzkiej stolicy przepisy o stanie wyjątkowym i zakazały zgromadzeń. Aresztowano najważniejszych studenckich liderów oraz uczestników środowego wiecu, którzy według władz mieli utrudniać przejazd królewskiej kolumny i zagrażać bezpieczeństwu jadącej w nim królowej Suthidy. W piątek policja użyła przeciwko uczestnikom zdelegalizowanej manifestacji armatek wodnych. Mimo to dzień później w kilku punktach Bangkoku i w co najmniej sześciu innych miastach znowu odbyły się wielotysięczne manifestacje.

Politolog i krytyk tajlandzkiego rządu dr Pavin Chachavalpongpun z uniwersytetu w Kioto uważa, że po trzech miesiącach niepokojów rząd postanowił zmienić strategię, a wpływ na to ma obecność w Tajlandii króla Maha Vajiralongkorna, który na co dzień mieszka w Niemczech. "Prawdopodobnie to król wymógł na rządzie ostrzejsze działania. Być może chodzi o pokazanie, że kiedy władca jest w kraju, otwarte występowanie przeciwko monarchii i elitom władzy nie będzie tolerowane" - mówi PAP.

Jak dodaje Kan Yuenyong, punktem zwrotnym była środa, kiedy królewska kolumna, w której podróżowała królowa i młody następca tronu, napotkała na swojej trasie protestujących. Demonstranci nie zablokowali trasy przejazdu, ale wznosili w kierunku samochodów okrzyki. "Niewykluczone, że był to kontrolowany incydent dający wygodny pretekst do zastosowania represji. Rząd od dawna próbuje odmalować studenckich liderów jako chcących obalić monarchię, którą wielu Tajów nadal uznaje za świętą instytucję" - wyjaśnia Kan.

Zdaniem analityków dalszy rozwój wydarzeń zależy od strategii, jaką przyjmą demonstranci i tego, jak będą postrzegani przez większość obywateli.

Blisko związany z wojskiem rząd konsekwentnie stosuje narrację, zgodnie z którą zostali oni zmanipulowani przez pozostających w ukryciu mocodawców o niejasnych intencjach. "Ale ich przywódcy to studenci i uczniowie, którzy są powszechnie widziani jako pozbawieni politycznych interesów i zaplecza. Jeśli wychodzą na ulicę, to nie robią tego dla własnych korzyści, ale tylko dlatego, że szczerze uważają, że rząd dopuścił się czegoś złego" - podkreśla Kan dodając, że przedstawianie przez władze uczestników obywatelskich wystąpień jako dążących do obalenia monarchii może doprowadzić do scenariusza hongkońskiego.

"Strony konfliktu łatwo mogą się wtedy zradykalizować, a to grozi znaną z Hongkongu niebezpieczną sytuacją, z niszczeniem mienia publicznego, kradzieżami i poważnymi szkodami dla gospodarki i mieszkańców" - potwierdza dr Pavin. "Alternatywą dla grup studenckich mogłoby być przeniesienie aktywności do sieci i przeczekanie mającego trwać miesiąc stanu wyjątkowego".

Zdaniem dr Pavina zastosowanie brutalnej przemocy wobec niezadowolonych obywateli i powtórka wydarzeń takich jak masakra na Uniwersytecie Thammasat z 1979 roku, podczas której zginęło kilkudziesięciu studentów, jest dziś jednak mało prawdopodobne. "Tajlandia nie jest samotną wyspą, zależy od zagranicznych inwestycji i turystyki, więc musi się do pewnego stopnia troszczyć o reputację na świecie. Nie chcę przez to powiedzieć, że jest to decydujący czynnik, ale jeden z wielu, które rząd musi brać pod uwagę" - zauważa.

Eksperci są zgodni, że szybkie zrealizowanie postulatów protestujących, którzy oprócz ustąpienia rządu domagają się nowej konstytucji i demokratycznych reform, w tym ograniczenia roli króla, jest mało prawdopodobne. W piątkowym wywiadzie dla telewizji CNBC politolog z Uniwersytetu Chulalongkorna, dr Thitinan Pongsudhirak ocenił, że najłatwiejsze do spełnienia byłoby żądanie dymisji premiera Prayutha Chan-ocha, byłego wojskowego, który przejął władzę w wyniku zamachu stanu w 2014 roku. Politolog zaznaczył przy tym, że uczestnicy antyrządowych wystąpień nie pójdą na kompromis i nie ustąpią, dopóki nie zostanie im zaprezentowana nowa wizja Tajlandii. Znalezienie wykonalnego scenariusza wyjścia z kryzysu jest trudnym zadaniem, a realizacja postulatów oznaczałaby fundamentalną przebudowę kraju - mówi dr Thitinan.

×

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Tajlandia: Analitycy: możliwa dalsza eskalacja podczas antyrządowych protestów

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.235.85.115
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
WNP - Portal gospodarczy

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!