#TydzieńwAzji. Japonia chce wspierać turystykę, ale plan blokują podejrzenia korupcyjne

#TydzieńwAzji. Japonia chce wspierać turystykę, ale plan blokują podejrzenia korupcyjne
Puste Tokio pod koniec kwietnia 2020 r. Wcześniej w czasie tzw. Złotego Tygodnia kumulującego japońskie święta ulice tętniły życiem. Fot. image_vulture / Shutterstock.com
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: Instytut Boyma
  • Dodano: 29-06-2020 20:20

Japoński plan ratowania branży turystycznej jest w tarapatach. Warta prawie 16 mld dol. kampania "Go To Travel", zapowiedziana przez rząd premiera Abe w maju, miała zachęcić Japończyków do podróżowania poprzez szczodry system kuponów i zniżek. Jednakże wysokie koszty administracyjne, podejrzany sposób rozdzielania zamówień publicznych i krytyka opozycji zmusiły Tokio do opóźnienia wprowadzenia projektu i podważyły wiarę w zdolność rządu do pomocy tej dotychczas prężnie rozwijającej się branży.

  • Liczba zagranicznych turystów, odwiedzających Japonię, rosła nieprzerwanie w niespotykanym tempie od siedmiu lat i w 2019 r. osiągnęła rekordowy poziom 31,9 mln - 5 razy więcej niż w 2011 r.
  • Jednakże wybuch epidemii spowodował załamanie zjawiska. W kwietniu Kraj Kwitnącej Wiśni odwiedziło jedynie 2,9 tys. podróżników z zagranicy - 99,9-procentowy spadek w porównaniu z rokiem poprzednim i najgorszy wynik od sześciu dekad. 
  • W obliczu bezprecedensowego kryzysu rząd ogłosił kampanię „Go To Travel” - odpowiednik polskiego bonu turystycznego.
W ciągu ostatnich dwóch dekad Japonia stała się trzecim najpopularniejszym krajem w Azji i 11. globalną destynacją turystyczną. Dzięki skutecznym kampaniom reklamowym, liberalizacji warunków wydawania wiz i szybkiemu wzrostowi gospodarczemu Chin, których obywatele obecnie stanowią trzecią część przyjezdnych, Kraj Kwitnącej Wiśni wspiął się o 21 miejsc w zestawieniu najchętniej odwiedzanych krajów wedle Światowej Organizacji Turystyki.

Liczba zagranicznych turystów rosła nieprzerwanie w niespotykanym tempie od siedmiu lat i w 2019 r. osiągnęła rekordowy poziom 31,9 milionów – 5 razy więcej niż w 2011 r. W przed-koronawirusowych prognozach rząd Shinzo Abe postawił sobie za cel przyciągnięcie blisko 40 milionów zagranicznych turystów do końca 2020 r., w czym znacząco miały pomóc Igrzyska Olimpijskie w Tokio.

Jednakże wybuch epidemii pokrzyżował te plany. Nadzieje na letni boom turystyczny rozwiały się wraz z przełożeniem Igrzysk Olimpijskich na przyszły rok. Wprowadzone w marcu zakazy wjazdu, które objęły ponad 100 państw, sparaliżowały branżę turystyczną. Według Japońskiej Narodowej Agencji Turystyki w kwietniu Kraj Kwitnącej Wiśni odwiedziło jedynie 2,9 tys. podróżników z zagranicy – 99,9-procentowy spadek w porównaniu z rokiem poprzednim i najgorszy wynik od sześciu dekad.

Ogłoszenie 7 kwietnia przez rząd stanu wyjątkowego w niektórych częściach kraju, który następnie został rozszerzony na całe państwo, również uderzyło w turystykę wewnętrzną. Biura podróży, hotele, restauracje i inne przedsiębiorstwa powiązane z turystyką, odpowiadające za prawie 7 proc. japońskiego PKB i 4,6 mln miejsc pracy, stanęły na skraju przepaści. Według badań agencji Tokyo Shoko Research firmy z tych sektorów odpowiadają za 32 proc. wszystkich bankructw w Japonii związanych z rozprzestrzenianiem się epidemii.

W obliczu tego bezprecedensowego kryzysu branży wszystkie oczy skierowały się w stronę rządu, który w odpowiedzi na rosnącą presję w maju ogłosił nową inicjatywę mającą na celu ratowanie krajowej turystyki. Kampania „Go To Travel”, skierowana wyłącznie do Japończyków, ma zaoferować zniżki i kupony na wydatki związane podróżą, zakwaterowaniem i wyżywieniem dla turystów korzystających z usług autoryzowanych firm. Finansowe zachęty, w wysokości do nawet 20,000 jenów na osobę (185 dol.) za każdą noc pobytu, mają objąć zarówno indywidualne wycieczki, jak i wyjazdy grupowe organizowane przez szkoły i przedsiębiorstwa.

Łącznie blisko 1,7 mld jenów (15,51 mld dol.) państwowych środków zostało zarezerwowanych na nowy program, który miał zostać wprowadzony po opanowaniu sytuacji epidemiologicznej. Zacząć miał się w lipcu.

Jednakże od samego początku rządowa inicjatywa wspierania turystyki spotkała się z ostrą krytyką ze strony opozycji ze względu na dysproporcjonalnie wysokie koszty administracyjne zaplanowane w budżecie kampanii. Według ministerstwa finansów te wydatki miałby pochłonąć aż do 309,5 mld jenów (2,82 mld dol.) – prawie 20 proc. szacowanego całkowitego kosztu projektu.

Kolejnym obiektem krytyki został nietransparentny sposób prowadzenia przetargu na zarządzanie programem. Kampania „Go To Travel” jest oparta na partnerstwie publiczno-prywatnym i według rządowego planu jej wykonawca miał zostać wybrany przez specjalny panel złożony ze specjalistów z dziedziny turystyki między 26 maja a 8 czerwca.

Czytaj także: Premier Japonii pod ostrzałem - wadliwe maski i twitterowe gafy

Niezależność i obiektywne kryteria tego wyboru stanęły jednak pod znakiem zapytania po tym, jak na zebraniu japońskiego parlamentu 3 czerwca Kauyoshi Akaba, minister turystyki, stwierdził, że protokół z posiedzeń panelu i tożsamość jego członków nie zostaną podane do wiadomości publicznej. Co więcej, jak donosi dziennik “The Japan Times”, jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem przetargu Ministerstwo Gospodarki przeprowadziło już 10 rozmów z japońskim gigantem reklamowym Dentsu Inc.

Ta ostatnia firma zyskała już wątpliwą reputację za udział w rządowych inicjatywach pomocy gospodarczej w walce z koronawirusem. W maju Ministerstwo Gospodarki podpisało warty 76,9 mld jenów (704 mln dol.) kontrakt na realizację programu dofinansowania dla małych i średnich przedsiębiorstw z firmą Service Design Engineering Council. Zwycięska spółka została utworzona jedynie 3 lata wcześniej przez Dentsu Inc., razem z agencją rekrutacyjną Pasona Group Inc i firmą IT Transcosmos Inc. i pomimo posiadania jedynie 21 pracowników od tego czasu wygrała już 16 kontraktów rządowych. Zaraz po otrzymaniu kontraktu Service Design Engineering Council natychmiastowo zleciła swoje obowiązki Dentsu Inc, swojemu głównemu udziałowcowi, za opłatą w wysokości 74.9 miliardów jenów (686 mln dol.), prowokując oskarżenia ze strony opozycji i mediów o marnotrawstwo pieniędzy podatników i podejrzany sposób rozdzielania rządowych kontraktów.

W odpowiedzi na rosnącą krytykę rząd w czerwcu ogłosił zawieszenie przetargu na kampanię. Nowy proces selekcji kontrahentów ma zostać rozdzielony pomiędzy poszczególne ministerstwa zaangażowane w program w celu ograniczenia kosztów. Tokio zakazało również potencjalnym kontrahentom zlecania jakiejkolwiek części zakontraktowanych obowiązków podwykonawcom.  

Ten ruch zapewne znacznie opóźni rozpoczęcie programu i tym samym utrudni planowaną przez Abe szybką poprawę koniunktury gospodarczej po zakończeniu epidemii. Podejrzenia wobec sposobu rozdzielania zamówień publicznych mogą również zaszkodzić politycznie  premierowi Japonii, nad którym już i tak krążą czarne chmury związane z niedawnym aresztowaniem b. ministra sprawiedliwości w jego rządzie, Katsuyuki Kawaiego, w związku z zarzutami korupcyjnymi

Wiecej komentarzy o Azji znajdą Państwo na stronie Instytutu Boyma

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

  • Japonia

    Przelicz walutę
  • jen (JPY)

  • 3,270 złoty (PLN)

    0,699 EUR, 0,724 USD

SŁOWA KLUCZOWE I ALERTY

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: #TydzieńwAzji. Japonia chce wspierać turystykę, ale plan blokują podejrzenia korupcyjne

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.210.77.106
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!