#TydzieńwAzji: Przesunięto szczyt UE-Indie. Koronawirus pretekstem

#TydzieńwAzji: Przesunięto szczyt UE-Indie. Koronawirus pretekstem
Szczyt UE-Indie został przesunięty Fot. Radiokafka/Shutterstock.com
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: Instytut Boyma
  • Dodano: 10-03-2020 20:00

13 marca miał odbyć się 15. szczyt Indie-UE. Po ogłoszeniu terminu spotkania w styczniu 2020 roku wydawało się, że nowe władze instytucji europejskich na czele z Ursulą van der Leyen i Charlesem Michelem oraz premierem Indii Narendrą Modim ustalą ambitny plan pogłębienia współpracy na najbliższe pięciolecie. Jednak 5 marca rzecznik prasowy indyjskiego MSZ poinformował o odwołaniu szczytu, powołując się na ryzyka związane z rozprzestrzeniającą się epidemią koronawirusa.

  • Za odwołaniem marcowego terminu szczytu mogą stać nie tylko bieżące problemy polityczne, ale także te natury strukturalnej.
  • Prawdopodobnie partnerzy nie poczynili postępów w istotnych kwestiach, które różnią ich od wielu lat. Trudno więc byłoby pokazać szczyt jako sukces. Przykładem spraw spornych są kwestie handlowe i inwestycyjne.
  • Na przełomie wieków relacje między UE a Indiami wydawały się kwitnąć. Jednak co najmniej od dekady stosunki bilateralne znajdują się w stagnacji.
Podany przez stronę indyjską powód przełożenia spotkania jest mało przekonujący. W Brukseli, która miała gościć delegację z Delhi, odbywają się w dalszym ciągu spotkania międzynarodowe. Wedle europejskiej agencji odpowiedzialnej za prewencję chorób (ECDPC) łączna liczba potwierdzonych przypadków zakażenia w Belgii i Indiach wyniosła 6 marca zaledwie niespełna 80 na sto tysięcy potwierdzonych na świecie przypadków. Groźny wirus stał się wygodnym pretekstem odwołania spotkania.

Rzeczywiste powody przełożenia szczytu mogą być zgoła inne. Zarówno Indie, jak i Unia Europejska zmagają się z pilnymi kryzysami. W Delhi i innych miastach nie ustają gwałtowne protesty przeciwko nowemu prawu o obywatelstwie i planom stworzenia powszechnego rejestru obywateli. Zdaniem przedstawicieli społeczności islamskich i obrońców praw człowieka nowe regulacje zostały zaprojektowane tak, aby pozbawić części muzułmanów prawa do obywatelstwa lub pobytu w Indiach. W czasie ulicznych starć zginęło już kilkadziesiąt osób. W stołecznym Delhi przekształciły się one wedle doniesień brytyjskiego “Observera” w antymuzułmański pogrom. Te wydarzenia mogły skłonić indyjskiego premiera do pozostania w kraju. 

Uwagę instytucji Unii Europejskiej i państw członkowskich przyciąga zaś nowa odsłona kryzysu uchodźczego i gwałtowne zaognienie relacji między Turcją a Rosją w Syrii. Wobec groźby nowego konfliktu w najbliższym sąsiedztwie Unii i powtórzenia się kryzysu z 2015 roku Indie schodzą dla unijnych decydentów na dalszy plan.

Czytaj także: Bezpieczeństwo tak, handel - niechętnie. Ile Trump ugrał w Indiach

Kolejnym powodem przełożenia szczytu jest także wydłużenie się listy kwestii wzbudzających wzajemną irytację. Przedstawiciele UE krytykują władze indyjskie za ich politykę w Kaszmirze, gdzie co najmniej od likwidacji autonomii tego stanu panuje faktyczny stan wyjątkowy. Negatywne reakcje w Europie wywołują też wspomniane wyżej nowe ustawy potencjalnie naruszające prawa człowieka oraz postępowanie organizacji związanych z rządzącą Indiami Partią Ludową. To one miały stać za krwawymi rozruchami. Rząd Modiego takie komentarze uważa za nieuprawnioną ingerencję w wewnętrzne sprawy kraju. Premier Indii z pewnością chciałby uniknąć konieczności tłumaczenia swoich posunięć w Brukseli w obecności mediów. Europejscy liderzy woleliby zaś nie być porównywani do prezydenta USA, który gościł w Indiach w czasie krwawych zajść.

Za odwołaniem marcowego terminu szczytu mogą stać nie tylko bieżące problemy polityczne, ale także te natury strukturalnej. Prawdopodobnie partnerzy nie poczynili postępów w istotnych kwestiach, które różnią ich od wielu lat. Trudno więc byłoby pokazać szczyt jako sukces. Przykładem spraw spornych są kwestie handlowe i inwestycyjne.

Na przełomie wieków relacje między UE a Indiami wydawały się kwitnąć. Delhi było jednym z pierwszych pozaeuropejskich partnerów, którzy podpisali z Unią umowę o współpracy (1994r.). Stosunki między stronami podniesiono do rangi strategicznego partnerstwa w 2005 roku. Od tego czasu strony uzgadniają też cyklicznie plany działania obejmujące kolejne okresy.

Jednak co najmniej od dekady stosunki między Unią a Indiami znajdują się w stagnacji. Podjęte w 2007 r. negocjacje o umowie handlowej i inwestycyjnej zostały w praktyce zawieszone w 2013 r., ponieważ stanowiska stron były od siebie zbyt oddalone. Unia oczekuje faktycznego otwarcia gospodarki indyjskiej na europejskie towary, usługi i inwestycje, czy jasnych reguł dostępu do przetargów publicznych. 

W ostatnich latach stanowiska stron wydają się coraz bardziej rozchodzić. Ostatnie umowy handlowe Unii, jak choćby te zawarte z Japonią i Singapurem, zawierają dodatkowo zapisy związane z ochroną praw pracowniczych czy oceną społecznych i środowiskowych skutków porozumienia. Z punktu widzenia Unii te umowy mają być wzorem dla kolejnych porozumień. Na obecnym etapie trudno sobie wyobrazić, by Indie zaakceptowały umowę, która miałaby tak duży wpływ na ich politykę wewnętrzną. Perspektywa układu indyjsko-europejskiego więc się oddala.

Przy świadomości wszystkich problemów i napięć we wzajemnych relacjach warto jednak pamiętać, jak wiele Delhi i Europę łączy. Nie chodzi tutaj wyłącznie o ważne kwestie, jak poszanowanie zasad demokracji czy wizja ładu międzynarodowego opartego na regułach.

Indie i UE korzystają z rozwiniętej współpracy gospodarczej. Wedle źródeł unijnych, wspólnota była w 2018 r. największym partnerem handlowym Indii, a Indie - 9. kontrahentem państw Unii. Wymiana towarowa wyniosła wtedy ponad 92 mld euro, rosnąc o ponad 70 proc. w czasie ostatniej dekady, zaś wartość handlu usługami szacuje się na 37 mld euro (wzrost o 60 proc. od 2010 r.). Indie stały się w tym czasie 4. eksporterem usług do UE i 6. ich importerem. W 2017 r. wartość zaangażowanych w Indiach kapitałów firm europejskich wyceniano na ponad 77 mld euro, co sprawiło, że to Unia jako blok stała się największym inwestorem na Subkontynencie (18 proc. wartości wszystkich inwestycji pochodziło z UE).

Indie pozostają także partnerem Unii w kwestiach bezpieczeństwa, kontroli migracji, współpracy naukowej i badawczej. Dodatkowo na Subkontynencie Unia inwestuje w projekty z zakresu pomocy rozwojowej warte obecnie ponad 120 mln euro (dane Przedstawicielstwa UE w Delhi), koncentrując się na kwestiach czystej energii, gospodarki wodnej czy polepszenia jakości powietrza w miastach. Do tego dochodzą środki, które przeznaczają na współpracę poszczególne państwa członkowskie. W przypadku klęsk naturalnych wspólnota jest ważnym dostawcą pomocy humanitarnej.

O rozwój tej współpracy warto dbać też na najwyższym szczeblu. Należy mieć nadzieję, że strony wykorzystają czas, który uzyskały poprzez przełożenie szczytu, na uzgodnienie ambitnego planu pogłębiania wzajemnych relacji i usuwania kwestii spornych. Mimo, iż Unia jest z perspektywy Indii dotkliwie osłabiona wystąpieniem z niej Zjednoczonego Królestwa (Londyn stanowi dla Delhi tradycyjnie ważny punkt odniesienia), to pozostanie dla Delhi ważnym partnerem w handlu i inwestycjach. Indie zaś pozostaną w przewidywalnej przyszłości jedną z najszybciej rozwijających się dużych gospodarek globu, a ich rynek w porównaniu do Chin - relatywnie otwarty. 

Kompleksowa umowa regulująca te kwestie dałaby więcej pewności europejskim producentom i eksporterom na tym dużym, lecz trudnym rynku. Pogłębienie współpracy na szczeblu unijnym szczególnie ważne jest to dla państw małych i średnich, takich jak Polska. Europejskie potęgi, jak Niemcy czy Francja, mają możliwość załatwienia wielu kwestii na poziomie bilateralnym.

Nawet jeśli nie uda się kompleksowej umowy zawrzeć w najbliższym czasie, warto pracować nad jej elementami i rozwijać współpracę na tych polach, gdzie jest to obecnie możliwe. Przykładem może być współpraca w dziedzinie bezpieczeństwa, badań kosmicznych czy zarządzania zasobami naturalnymi. Wtedy wzajemne relacje będą bardziej odporne na choroby.

Czytaj pozostałe teksty z cyklu #TydzieńwAzji 9 (59) / 2020

Gazprom kolejną ofiarą koronawirusa
Kampania Duterte przeciwko "oligarchom" wypłoszy inwestorów z Filipin?
OECD tnie prognozy globalnego wzrostu na 2020

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

  • Indie

    Przelicz walutę
  • rupia (INR)

  • 5,527 złoty (PLN)

    1,181 EUR, 1,224 USD

KOMENTARZE (2)

Do artykułu: #TydzieńwAzji: Przesunięto szczyt UE-Indie. Koronawirus pretekstem

  • gliwice2009 2020-03-11 06:00:31
    "W 2017 r. wartość zaangażowanych w Indiach kapitałów firm europejskich wyceniano na ponad 77 mld euro, co sprawiło, że to Unia jako blok stała się największym inwestorem na Subkontynencie". - ile z tego jest z Polski ??
    • Krzysztof Zalewski 2020-03-11 16:41:47
      Niestety ciagle niewiele, ale na obszarze Azji i Pacyfiku Indie są pierwszym kierunkiem polskich BIZ

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.210.77.106
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!