#TydzieńwAzji: USA i Indie łączą startupy. Na długo?

#TydzieńwAzji: USA i Indie łączą startupy. Na długo?
Znaczna część inwestycji w Indiach pochodziła ze Stanów Zjednoczonych. Fot. Shutterstock.com
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: Instytut Boyma
  • Dodano: 24-03-2020 10:20

Ścisła współpraca w gospodarce cyfrowej może być coraz ważniejszym łącznikiem USA i Indii. Amerykańskie fundusze podwyższonego ryzyka (venture capital) gotowe są zaryzykować miliardowe inwestycje w spółki technologiczne na perspektywicznym indyjskim rynku. To dodatkowy filar współpracy obu mocarstw.

  • Choć Waszyngton i Delhi dzieli wiele w polityce handlowej, łączy je również coraz ściślejsza współpraca w dziedzinie badań naukowych, eksploracji kosmosu, sprawach bezpieczeństwa i obrony. 
  • Niektóre z indyjskich startupów stały się „jednorożcami”, czyli zostały wycenione na ponad miliard USD, nie będąc jeszcze notowanymi na rynku publicznym.
  • Jednak nieprzewidywalność rządu wraz z nieprzewidywalnością wystraszonego epidemią rynku mogą sprawić, że indyjskie startupy przenosić się będą do miejsc takich jak Singapur, który zdusił na razie liczbę zachorowań na COVID-19. 
Wedle Bain and Company, jednej z wiodących firm konsultingowych, w Indiach jest obecnie ok. 80 tys. start-upow. Jak wszędzie, także na Subkontynencie, do ich natury należą dwie rzeczy: między pomysłem a debiutem produktu na rynku mija zwykle kilka lat, a firma w tym czasie rzadko generuje znaczące przychody, nie mówiąc już o zysku. Ponieważ startupy starają się ściągnąć utalentowanych pracowników, ich koszty szybko rosną. 

Niektóre z indyjskich startupów stały się „jednorożcami”, czyli zostały wycenione na ponad miliard USD, nie będąc jeszcze notowanymi na rynku publicznym. Do największych należą OYO rooms, oferujący pośrednictwo w noclegach, specjalizujący się w płatnościach elektronicznych Paytm, internetowy supermarket BigBasket, Ola, pośrednik w przejazdach zwany indyjskim Uberem czy BlackBuck, platforma pośrednictwa na rynku frachtu. Żadne z nich nie przynosi jeszcze zysków, mimo wysokiej wyceny i obrotów rocznych wahających się wedle danych tygodnika “The Economist” między 250 mln a 1 mld USD. 

Potrzebują więc ciągłego dostępu do kapitałów, o które trudno w Indiach, zmagających się z ograniczoną płynnością w sektorze finansowym. Fundusze najszerszym strumieniem płyną z zagranicy. Według Bain and Company tylko w zeszłym roku inwestycje firm typu venture capital wyniosły na Subkontynencie około 10 mld USD. Choć to jedenastokrotnie mniej niż w USA oraz trzyipółkrotnie mniej niż w Chinach, indyjskie inwestycje funduszy podwyższonego ryzyka skalą przerastają tego typu kapitał zaangażowany w największych gospodarkach UE. 

Znaczna część inwestycji w Indiach pochodziła ze Stanów, z których od piętnastu lat kapitał płynie dzięki takim firmom, jak Sequoia Capital, Accel, Lightspeed czy Norwest. Dużą rolę odgrywa w tym indyjska diaspora, liczna w kalifornijskiej Dolinie Krzemowej. Jest to jeden z powodów, dla których na razie Amerykanom znacznie ustępują miejsce chiński Alibaba czy Tencent oraz fundusze singapurskie, które w Indiach również szukają pomysłów biznesowych na miarę nowego Facebooka czy Google’a. Obecnie symbolem amerykańskich inwestycji w indyjski sektor nowych technologii jest przejęcie Flipcarta przez Wallmart w 2016 za 16 mld USD, które wraz z intensywnym wejściem Amazona zrewolucjonizowało indyjski e-commerce.

Potrzeba jednak przejrzystego prawa inwestycyjnego i stabilnych reguł, aby symbioza amerykańskiej technologii i funduszy z indyjskimi talentami inżynierskimi mogła się rozwijać. Rząd Modiego lubi jednak zaskakiwać inwestorów nowymi regulacjami, o czym boleśnie przekonał się ostatnio Paytm, kiedy rząd gwałtownie zmniejszył prowizje w płatnościach elektronicznych. Podobnego szoku doznał serwis OYO, na skutek załamania rynku turystycznego w związku z pandemią koronawirusa. 

Nieprzewidywalność rządu wraz z nieprzewidywalnością wystraszonego epidemią rynku mogą sprawić, że indyjskie startupy przenosić się będą do miejsc takich jak Singapur, który zresztą zdusił na razie liczbę zachorowań na COVID-19. Jednak dostęp do olbrzymiego i dość otwartego indyjskiego rynku, a co za tym idzie do danych ponad 600 mln indyjskich użytkowników internetu, będzie sprawiał, że wszystkie liczące się spółki technologiczne oraz obsługujące je instytucje finansowe będą chciały nadal zaznaczać swoją obecność w Indiach.

Czytaj także: Megainwestycje i ogromne zapomogi. Giganci z Azji też wyciągnęli tarcze


 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

  • Stany Zjednoczone

    Przelicz walutę
  • dolar (USD)

  • 4,293 złoty (PLN)

    0,915 EUR, 1 USD

SŁOWA KLUCZOWE I ALERTY

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: #TydzieńwAzji: USA i Indie łączą startupy. Na długo?

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 18.232.31.206
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!