Nieinnowacyjne firmy mogą wypaść z rynku

Nieinnowacyjne firmy mogą wypaść z rynku
Fot. Adobe Stock. Data dodania: 20 września 2022

Większość uczestników sesji „Technologie, innowacje, rynek” na Europejskim Kongresie Gospodarczym 2016 była w stanie wyobrazić sobie sytuację, że w ciągu pięciu lat na rynku pojawi się firma na tyle nowatorska i innowacyjna, że zagrozi istnieniu ich przedsiębiorstw.

- Wierzę w innowacje, ale nie wierzę, że powstanie firma, która całkowicie wyprze Siemensa z rynku. Naszym zadaniem byłoby związać się wcześniej z taką firmą, żeby nie uczynić z niej konkurenta - powiedziała Dominika Bettman, prezes ds. finansowych spółki Siemens sp. z o.o.

Optymistą był także Łukasz Kroplewski, wiceprezes PGNiG ds. rozwoju. - Nie da się w ciągu pięciu, dziesięciu czy nawet piętnastu lat dojść do takiego poziomu know-how, żeby zagrozić konkurencyjnie takiej firmie jak PGNiG. Nawet gdyby doszło do jakiegoś przełomu rynkowego w naszej branży, bylibyśmy na to gotowi - zapewnił.

Pozostali uczestnicy sesji „Technologie, innowacje, rynek” byli już bardziej otwarci na różne możliwości rozwoju sytuacji.

- Banki są na  świecie już bardzo długo, a innowacje były i są ich częścią od wielu lat. Dlatego mam przekonanie, że banki jako takie przetrwają, nawet jeśli nie będą w przyszłości takie same jak dzisiaj. Mało tego, nie mam wątpliwości, że system bankowy może nie za pięć, ale za kilkadziesiąt lat będzie wyglądał zupełnie inaczej niż obecnie - podkreślił Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium.

- Oczywiście, że możemy nie istnieć za pięć lat, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że niewiele więcej niż pięć lat temu jeszcze nas nie było - przyznał z kolei Pierre-Dimitri Gore-Coty, dyrektor ds. operacyjnych na Europę, Bliski Wschód i Afrykę w firmie Uber. - Naszym wyzwaniem jest właśnie sprawić, żebyśmy mimo wszystko mogli być częścią rynku także w przyszłości. Za 5, 10 czy 15 lat miasta i system transportu w nich będą wyglądać inaczej niż dzisiaj. Zrobimy wszystko, żeby być częścią tego systemu - zapewnił.

- Chyba jeszcze nigdy nie mieliśmy tylu co dzisiaj dowodów na twierdzenie, że kto stoi w miejscu, ten się cofa - stwierdził Krzysztof Krystowski, wiceprezes Finmeccanica Helicopter Division. - Kto by się spodziewał, że telefonia stacjonarna i potężne firmy z tego sektora praktycznie przestaną istnieć, albo że media drukowane czy nawet telewizja przestaną być liderami opinii? Kto mógł przypuszczać, że taka firma jak Tesla Motor przebojem wejdzie na tak tradycyjny rynek jak motoryzacja?

Według niego nie ma wątpliwości, że jeśli jakaś firma stanie w miejscu, ktoś ją prędzej czy później wyprzedzi. - Jeśli ktoś myśli, że jest bezpieczny, bo ma za sobą lata tradycji i potężne udziały w rynku, to się grubo myli - podkreślił.

Również Philippe Lanoizelee, dyrektor handlowy Grupy Veolia w Polsce, przyznał, że możliwość wyparcia firmy z rynku przez nowego konkurenta nie jest całkowitą abstrakcją. - Jak najbardziej istnieje takie niebezpieczeństwo, jeśli nie będziemy ciągle myśleć o klientach i nie będziemy wciąż odkrywać się na nowo jako firma, możemy zniknąć z ryku - powiedział.

Jak wspierać innowacje wewnątrz firmy

Moderująca dyskusję Jolanta Kokosińska, partner, lider grupy innowacji i B+R w firmie PwC, przytoczyła przeprowadzone przez tę firmę badania, z których wynika, że 93 proc. przedstawicieli firm jest zdania, że głównym czynnikiem wpływającym na wzrost ich przedsiębiorstw jest rozwój organiczny przez innowacje.

- Pracownicy Siemensa na świecie codziennie zgłaszają średnio 35 wynalazków. Oczywiście stoją za tym duże nakłady, ale to efekt sposobu funkcjonowania firmy - zapewniła Dominika Bettman.

Według niej firma nie tyle śledzi światowe megatrendy, co stara się je wyprzedzać, bo bez tego nie byłaby w stanie zrealizować najważniejszego celu innowacyjności, czyli spełnienia potrzeb klientów. - Dlatego odgadujemy ich potrzeby i staramy się tworzyć produkty razem z nimi. Idą za tym duże pieniądze i ryzyko. Szczególnie istotne jest zarządzanie tym ryzykiem. Najważniejsze to mieć odwagę je podjąć i my ją mamy - podkreśliła.

Jej zdaniem jeśli spółka chce być innowacyjna, musi wiedzieć jak pozyskać talenty, utrzymać wartościowych pracowników i zapewnić im odpowiednią ścieżkę kariery. - Dzisiaj trzeba już rozmawiać ze studentami drugiego-trzeciego roku uczelni technicznych, bo w przypadku studentów piątego roku jest już zazwyczaj za późno, organizować staże dla najlepszych itp. W efekcie jesteśmy w stanie reagować na potrzeby lokalnych klientów, na przykład dostosowując produkty do wymagań klientów na polskim rynku - dodała.

Dominika Bettman jest zdania, że trzeba pozwolić pracownikom wyrazić opinię, czasem nawet się posprzeczać, byle przychodzili z nowymi pomysłami. - Dzięki temu innowacje staną się elementem krwioobiegu firmy. Chodzi o to, żeby nie skupiały się one jedynie w dziale badawczo-rozwojowym, a żeby kultura innowacji była obecna w całej firmie - przekonywała.

Innowacji nie da się nakazać

Jak powiedział Łukasz Kroplewski, państwo musi być innowacyjne żeby skutecznie konkurować w Europie, a PGNiG wpisuje się w to założenie, ale nie dlatego, że rząd tak chce, tylko dlatego, że musi wyprzedzać konkurencję żeby liczyć się na rynku. - Dlatego zamierzamy przeznaczyć na projekty innowacyjne  0,5 mld zł, a być może nawet będzie to kwota zbliżona do 1 mld zł - zapowiedział wiceszef gazowej spółki. - Powołaliśmy jednostkę ds. innowacyjności, realizujemy program „Młodzi innowacyjni”, a ostatnio ze spółką PGNiG Termika wyłoniliśmy 3 z 80 zgłoszonych projektów innowacyjnych, które właśnie wchodzą w fazę realizacji. Nawet jeśli tylko jeden taki projekt na sto uda się zrealizować, to i tak będzie to sukces, który zrekompensuje niepowodzenia - dodał.

Prezes Banku Millennium dzieli innowacje na osobiste, wewnętrzne i zewnętrzne. - W tym pierwszym przypadku mam na myśli osobiste zaangażowanie i wytrwałość. Jeśli dyskutujemy o innowacjach na posiedzeniu zarządu banku, to nie możemy potem obcinać budżetów na ten cel - wyjaśnił.

Inwestycje wewnętrzne to projekty strukturalne, rozwój nowych produktów czy aplikacji, które w 80 proc. nie są nawet widoczne dla klienta. - Najtrudniejszy problem to skutecznie zarządzać ludźmi w dużej, zmieniającej się organizacji - mówił Joao Bras Jorge.

Według niego Polska ma bardzo duży potencjał w zakresie innowacji. Przypomniał, że połowa wzrostu PKB pochodzi właśnie z innowacji, choć widać w naszym kraju spore różnice pomiędzy poszczególnymi regionami. - Na przykład takie regiony jak Lublin czy Rzeszów mają z jednej strony wielki potencjał innowacyjny, a z drugiej jednocześnie niski jak na razie poziom tworzenia PKB - powiedział.

Działać jak mały start-up

- Innowacje to nie to co robimy, a to kim jesteśmy. Kluczowe jest tworzenie kultury pracy. Uber jest dziś obecny w 400 miastach na świecie i zatrudnia 7 tys. osób, a wciąż czujemy się jak mały start-up. To ma być firma budowniczych i przedsiębiorców. Nie boimy się popełniać błędów, każde nasze biuro ma prawo do eksperymentowania i wypróbowywania zupełnie nowych, autorskich rozwiązań. W efekcie udaje nam się unikać pułapek biurokracji czy polityki oraz zachęcić talenty, które chcą tworzyć coś nowego - powiedział Pierre-Dimitri Gore-Coty.

W jego opinii ważne są jeszcze dwa inne aspekty. Po pierwsze starać się stale rzucać wyzwanie istniejącemu systemowi, nie podążać za tłumem, ale tworzyć nową jakość. - Przed wejściem na rynek Nowego Jorku wszyscy mówili nam, że Uber nie ma tam szans, bo w metropolii funkcjonuje za dużo taksówek. A dzisiaj Nowy Jork jest dla nas jednym z największych rynków - ujawnił.

Po drugie kluczowe jest koncentrowanie się na zapewnieniu przyszłości, zamiast na zachowaniu tego co już udało się zdobyć. - Nie byłoby nas dzisiaj na rynku, gdybyśmy w 2013 roku całkowicie nie przeorientowali swoich usług. Uber zaczynał jako operator ekskluzywnych limuzyn, kilkakrotnie droższych od taksówek, ale po pojawieniu się konkurencji całkowicie zmieniliśmy filozofię działania i nadal musimy być do tego gotowi w każdej chwili - wyjaśnił szef operacyjny Ubera na Europę.

Nie ma jednego wzorca

Krzysztof Krystowski nie wierzy, żeby istniał jeden wzorzec kultury innowacyjności. Jego zdaniem one się od siebie różnią podobnie jak różnią się poszczególne firmy i branże. - Wydajemy na badania i rozwój ponad 6 proc. przychodów i wiemy, że to jeszcze za mało, bo średnio w Europie wydaje się na ten cel w naszej branży około 8 proc. - powiedział.

Zastrzegł również, że innowacyjność w firmie produkującej śmigłowce nie polega na tym, że grupa młodych inżynierów z rozwianymi włosami siedzi i projektuje nowe urządzenia. To raczej długie lata przekazywania tradycji (minęło właśnie 60 lat od wyprodukowania w Świdniku pierwszego śmigłowca) i utrwalania wiedzy.

- Mam wrażenie, że w Polsce trochę się nie doceniamy. Nie wierzymy, że możemy coś zrobić dobrze. Tymczasem w Europie są tylko cztery kraje poza Polską, Francja, Niemcy, Włochy i Wielka Brytania, które produkują śmigłowce od A do Z. Warto się tym chwalić i być z tego dumnym - powiedział.

Jak podkreślił, średnio w Polsce jeden kilogram eksportu to zaledwie 1,7 euro, podczas gdy kg eksportu Niemiec sięga 4 euro, a Szwajcarii 6 euro. - Właściciel firmy informatycznej CD Projekt mówił niedawno, że w ich przypadku kilogram eksportu to aż 280 euro, bo firma jest wysoce innowacyjna. Kilogram eksportu PZL Świdnik to 720 euro, a w przypadku naszego najnowszego bezzałogowego śmigłowca o masie 1,8 tony - nawet 2,4 tys. euro - poinformował.

Philippe Lanoizelee z Veolii ocenił, że dużym wyzwaniem w kontekście innowacyjności jest ergonomia firmy. - Super nóż może mieć 13 ostrzy, ale nie zmieści się w kieszeni. Zatrudniamy w Polsce 5 tys. osób, z tego tysiąc w Warszawie, ci ludzie muszą być odpowiednio wyszkoleni do stosowania nowych narzędzi w rodzaju algorytmów, pozwalających przewidzieć ewentualne problemy. A nie wszyscy są gotowi np. na to, że wszystko obywa się bez obiegu papierowego - wyjaśnił.

Jaka jest granica innowacji

Uczestnicy sesji zastanawiali się również, czy istnieje coś takiego jak granica innowacji, za którą stają się one przeszkodą, zamiast szansą na rozwój. - W firmach wysokich technologii inżynierowie nie tworzą innowacji z myślą o klientach, tylko z myślą o produkcie. W takiej firmie musi być zatem zarządzany konflikt pomiędzy tymi, którzy odpowiadają za klienta, a tymi, którzy odpowiadają za produkt. W przeciwnym razie doprowadzimy do tego, że twórcy produktu będą chcieli, aby ich „ukochane dziecko” było tak idealne, że żaden klient nie będzie skłonny za ten produkt zapłacić, bo po prostu nie będzie od niego oczekiwać takiej doskonałości - powiedział Krzysztof Krystowski.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Nieinnowacyjne firmy mogą wypaść z rynku

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.235.195.196
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!