„Uberyzacja” przemysłu jest nie do zatrzymania. Sanpro Synergy chce być jednym z liderów zmian

„Uberyzacja” przemysłu jest nie do zatrzymania. Sanpro Synergy chce być jednym z liderów zmian
Automatyzacja i robotyzacja procesów sprawiają, że praca staje się atrakcyjniejsza - przekonuje Edyta Olko, prezes Sanpro Synergy. fot. Getty Images
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Tomasz Elżbieciak
    Tomasz Elżbieciak
  • Dodano: 26-02-2020 06:01

Strategicznym celem firmy, która należy do Grupy Impel, jest uniezależnianie prostych procesów produkcyjnych jej klientów od coraz trudniejszej do pozyskania pracy ludzkiej. Zarząd spółki przekonuje, że przy dynamicznie rosnących kosztach, zakładom przemysłowym trudno będzie utrzymać konkurencyjność bez korzystania z outsourcingu.

  • Niski poziom bezrobocia w Polsce stał się większym problemem niż wysoki poziom bezrobocia. Rosnące wynagrodzenia nie powodują bowiem zwiększenia liczby osób, które są gotowe podjąć pracę.
  • Outsourcing przemysłowy uniezależnia dany proces od tego, czy znajdą się ludzie skłonni go wykonywać, a także stabilizuje jego koszt w określonym czasie.
  • Zjawisko, które można nazwać „uberyzacją przemysłu”, jest faktem i nie należy z tym polemizować, a tylko maksymalnie eksplorować poprzez wykorzystanie go tam, gdzie pozwala na to specyfika danej branży.
Przypomnijmy, że od stycznia 2020 r. płaca minimalna wynosi 2600 zł brutto. Dla porównania w 2015 r. było to 1750 zł brutto, a w 2010 r. opiewała na 1317 zł brutto. Natomiast są pomysły doprowadzenia pensji minimalnej do poziomu 4000 zł brutto w 2023 r.

Edyta Olko, prezes spółki Sanpro Synergy, w rozmowie z portalem WNP.PL podkreśliła, że w ostatnich kilku latach płaca minimalna rosła z dynamiką, która dotychczas nie miała precedensu w wolnorynkowej gospodarce w Polsce.

Jednocześnie doszło do zjawiska masowej migracji obywateli Ukrainy, wchodzących na polski rynek pracy, a także do dużego wzrostu oczekiwań płacowych pracowników. Ponadto podniesienie płacy minimalnej wpływa na wysokość wynagrodzenia nie tylko u osób, które zarabiają najniższą krajową pensję.

- W wielu firmach, z którymi współpracujemy, na podstawie wzrostu płacy minimalnej określa się wzrost wynagrodzenia również dla innych pracowników. Jeśli rośnie płaca minimalna, to rosną apetyty płacowe wszystkich pracowników - wskazała prezes Olko.

- Jeżeli w ostatnich latach rosła ona w tempie 7-15 proc. rocznie, to podobnie rosną też oczekiwania wszystkich zatrudnionych. Tyle że taka sama dynamika generuje znacznie większy koszt, bo im wyższa jest dana pensja, tym większy staje się koszt pracy ogółem - dodała.
Zdaniem Edyty Olko nie jest to jeszcze problematyczne zjawisko, jeśli dotyczy rotacji usług i produktów skierowanych na rynek krajowy.

Natomiast trudności zaczynają się, gdy produkcja i usługi są skierowane na rynek globalny. Podniesienie kosztów w Polsce nie daje od razu wytwórcy legitymacji do tego, aby podnosić koszty swoich usług na innych rynkach.

- W takiej sytuacji międzynarodowe koncerny będą szukać możliwości przenoszenia produkcji do krajów, gdzie dynamika wzrostu wynagrodzeń nie jest tak wysoka - stwierdziła Olko.

- Nie ma wątpliwości co do tego, że płaca minimalna powinna rosnąć. Zasadniczym pytaniem jest to, w jakim tempie powinno to następować oraz jakie może to powodować skutki - oceniła.

Aktywizacja zawodowa kuleje

Zarząd Sanpro Synergy zwraca uwagę, że wzrost płacy minimalnej niekoniecznie przekłada się na większą liczbę rąk do pracy. Ma na to wpływ również polityka socjalna państwa wobec najuboższych.

- Nie ma konkretnych planów aktywizacji zawodowej tych osób na rynku pracy, zwłaszcza tych długotrwale bezrobotnych. Podnosząc poziom wsparcia socjalnego, nie da się zaktywizować do pracy tych, którzy pracować nie chcą. W efekcie niski poziom bezrobocia w Polsce stał się większym problemem niż wysoki poziom bezrobocia - wyjaśniła Edyta Olko.

Jednocześnie zwróciła uwagę, że nie jest to jednak problem ekonomiczny, a strukturalny, bowiem rosnące wynagrodzenia nie powodują zwiększenia liczby osób, które są gotowe podjąć pracę. Zatem liczba osób, które chcą pracować, jest taka sama, tylko za coraz większe pieniądze.

- Naszą aktualną strategią jest uniezależniać proste procesy produkcyjne naszych klientów od zasobów ludzkich. Tu z pomocą ma przyjść technologia: automatyzacja i robotyzacja - podkreśliła prezes Olko.

- Uważamy, że angażowanie ludzi do wykonywania czynności, które nie wymagają podejmowania decyzji, jest marnowaniem zasobów ludzkich. Zatem, jeżeli w danym procesie można wyodrębnić prostą i powtarzalną czynność, to należy tę czynność zautomatyzować i zrobotyzować - dodała.
W ten sposób Sanpro Synergy uniezależnia dany proces od tego, czy znajdą się ludzie skłonni go wykonywać. Ponadto firma stabilizuje koszt danego procesu w określonym czasie.

Spółka deklaruje, że jeśli proces jest oparty na pracy ludzkiej, to przez rok może gwarantować jego cenę. Jeśli natomiast angażuje technologię, to ten czas może być dłuższy.

- Dzięki nam klienci łatwiej mogą kontraktować swoje produkty i usługi, bo z kolei od nich oczekuje się stabilnej ceny i umów długoterminowych - zaznaczyła prezes Olko.

Jej zdaniem, konkurencyjność polskiego przemysłu i gospodarki będzie możliwa wtedy, gdy przedsiębiorca będzie mógł zagwarantować swojemu zagranicznemu klientowi stabilną cenę w określonym terminie.

- Nie będzie tego w stanie zrobić, jeśli koszty pracy będą dynamicznie rosły. Będzie mógł wtedy, gdy oprze wybrane procesy na outsourcingu przemysłowym. Wówczas zyska przewagę konkurencyjną - uzupełniła prezes Olko.

Człowiek i technologia

Sanpro Synergy przekonuje, że pracownicy nie powinni obawiać się trendów związanych z outsourcingiem przemysłowym.

- Automatyzacja i robotyzacja procesów sprawiają, że praca staje się atrakcyjniejsza. To, co jest powtarzalne, jest nudne, więc też powoduje z czasem spadek efektywności pracownika - wyjaśniła Edyta Olko.

W jej opinii, jeśli wyeliminujemy nudne czynności, to praca będzie wymagała większej specjalizacji i będzie zmuszała do myślenia. To zwiększa motywację, a zatem może też wspomóc aktywizację zawodową.

- Człowiek stanie się pożądany do wykonywania bardziej wymagających zadań, a więc będzie też od niego więcej zależało. To zwiększa motywację i zaangażowanie pracownika. To inna sytuacja niż wtedy, gdy od pracownika zależy tylko to, czy przyjdzie do pracy i będzie przekładał coś z punktu A do punktu B - zaznaczyła prezes Olko.
Jak w praktyce wygląda nowoczesny outsourcing przemysłowy? Sanpro Synergy najpierw przeprowadza audyt procesów produkcyjnych klienta.

W ten sposób spółka odpowiada na pytanie, czy najefektywniej jest realizować dany proces dzięki pracy ludzi, robotów czy może przy pomocy cobotów, czyli robotów współpracujących z człowiekiem. Następnie firma gwarantuje realizację tego procesu w danym okresie za zagwarantowaną cenę.

Wśród klientów Sanpro Synergy znajdują się m.in. producenci sprzętu AGD oraz żywności. Firma jest aktywna również w przemyśle ciężkim.

- Bierzemy udział zarówno w głównych procesach produkcyjnych, jak i usługach pobocznych. W tym pierwszym przypadku najczęściej realizujemy ustalone z klientem zadania. W przypadku procesów peryferyjnych, czyli związanych z pakowaniem czy logistyką, przejmujemy usługę i nią zarządzamy - powiedziała Edyta Olko.

Trend nie do zatrzymania

Kapitałem wielu firm staje się dziś pewien patent czy pomysł, powierzchnię produkcyjną zapewniają im deweloperzy, maszyny - leasingodawcy, a obsługę procesu produkcyjnego takie firmy jak Sanpro Synergy.

- Zjawisko, które można nazwać „uberyzacją przemysłu”, jest faktem i należy to maksymalnie eksplorować poprzez wykorzystanie tam, gdzie pozwala na to specyfika danej branży - wskazała Olko.

Nowo budowane zakłady produkcyjne powstają już w duchu „uberyzacji”, więc łatwo tam implementować outsourcing produkcyjny. Natomiast w istniejących, tradycyjnych fabrykach, outsourcing może być narzędziem rozwoju.

- Klienci chętnie z nami rozmawiają o robotyzacji. Wynika to z faktu, iż koszty pracy w Polsce będą rosły i to jest przesądzone. Pokazała to ostatnia kampania wyborcza. Dlatego nasza oferta, która gwarantuje utrzymanie kosztów w określonym czasie, staje się bardzo atrakcyjna - oceniła Olko.

Odnosząc się do trendów na rynku outsourcingu przemysłowego, posłużyła się natomiast przykładem.

- W 2018 r. klienci komunikowali nam, że potrzebują ludzi do pracy. Dziś komunikują, abyśmy zapewnili im zasoby, które będą w stanie zrealizować dany proces, nie wskazując, czy mają to być ludzie, czy roboty. To pokazuje, jak ogromna zmiana zaszła na rynku w tak krótkim czasie - stwierdziła.

- Większość naszych klientów to międzynarodowe koncerny, które oczekują zaprojektowania uniwersalnych usług outsourcingowych możliwych do zaimplementowania także w innych fabrykach - podsumowała prezes Olko.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (3)

Do artykułu: „Uberyzacja” przemysłu jest nie do zatrzymania. Sanpro Synergy chce być jednym z liderów zmian

  • Sunao 2020-02-27 10:59:35
    Obawy, związane z pogorszeniem statusu pracowników na skutek wprowadzenia robotyzacji do procesu produkcyjnego są jak najbardziej uzasadnione, ale trzeba też brać pod uwagę fakt, że wytwarzając określony produkt musimy kontrolować zarówno koszty jego produkcji jak i zapewnić ciągłość procesów produkcyjnych. Coraz częściej nie udaje się w Polsce pogodzić oczekiwań ludzi gotowych stanąć przy taśmie produkcyjnej z kosztami wytworzenia produktu, które są akceptowalne przez rynek. Konkurujemy z producentami azjatyckimi i to wymusza zmiany. Czas pokaże, czy trend robotyzacji stanie się w Polsce codzienną praktyką. Moim zdaniem tak.
  • Edward 2020-02-26 21:45:00
    Jak już zamieszczacie reklamy, to chociaż to wyraźnie napiszcie. Skrajnie jednostronne podejście do tematu. Uberyzacja przemysłu ma masę wad i tylko na zlecenie można pisać takie laurki na rzecz firmy, która oczywiście widzi same zalety, bo na tym robi biznes. Słabo.
  • gość 2020-02-26 10:07:12
    Pożyjemy, zobaczymy. Outsourcing egzystuje w Polsce od lat 90-tych. Ekonomiści nowej generacji odtrąbili sukces I zajęli się innymi wyzwaniami. Pierwsze wrażenie było obiecujące. Firmy masowo "wystawiały za płot" swoje dawne wewnętrzne oddziały, zamieniając je w niezależne spółki. Minęły lata, wzrosy koszty, ceny się zmieniły I nie zawsze outsourcing się opłaca finansowo. Do tego dochodzi jeszcze element uczciwej konkurencji, o czym mówi się przy okazji Ubera. Chcesz oferować przejazd samochodem z Ubera, to płać podatki takie same jak musi płacić taksówkarz, ubezpiecz swój samochochód wg. stawki dla pojazdów służących prowadzeniu działalności gospodarczej I ubezpiecz pasażerów wg. tych samych stawek, jakie wymagane są od taksówkarzy. Ponadto zrób zawodowe prawo jazdy I ponoś koszty okresowych badań lekarskich obowiązujących kierowców z takim prawem jazdy. Wtedy będziemy mogli porównać ceny. Podobnie ma się rzecz z personelem sprzątającym. Kiedyś sprzątaczka w firmie była zatrudniona na etat. Teraz zatrudnia się zewnętrzną firmę sprzątającą, która zatrudnia sprzątaczki na umowy śmieciowe. Taki outsourcing jest nieuczciwy, nie daje możliwości sprawdzenia konkurencyjności takiego rozwiązania. Ponadto kilkuletnie juz doświadczenia z outsourcingiem pokazały olbrzymi problem z lawinowo spadającą jakością usług, wywołaną poprzez walkę o kontrakty zdobywane wg. kryteriów najniższej ceny.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.213.63.130
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!